Mnie to strasznie w**rwia jak ktoś się z kogoś takiego nabuja. Oni są bardziej poj333bani niż ten psychol. Najgorssze że psychol sobie najczęsciej nie zdaje spray z tego.
Umnie w szkole jest dwóch Jeden chlopak z dałnem, drugi jakoś cofnięty w rozwoju czy coś. Tego dałniaka tak podpuścili że jednek laski mało niezabił!! I kto tu jest po**bany??
_________________ Punkiem się nie bywa nim się poprostu jest
temat o chorobach psychicznych... czy mięliście do czynienia z osoba psychicznie chorą? jak tak to jak reagowaliście na jej odpały? śmieliście się? baliście? współczuliście? jak nie... to jak mysliecie jak byście zareagowali... nie chodzi mi tutaj o depresje, której na pierwszy żut oka nie widać poza przygnębieniem danej osoby... ale np. o nerwice, że ktoś dostaje nagle szału, wybiega z autobusu... albo ktoś stoi kolo ciebie i gada sam do siebie.... albo w powietrzu pokazuje sobie jakieś rzeczy... albo nagle zaczyna na cały głos klnąć i wyzywać wszystkich wkoło... chodzi mi o takie zaburzenia psychiki, które od razu rzucaja się w oczy...
Jeśli nie potrzebuje pomocy to najlepiej nie zwracać uwagi na to co robi, przejść spokojnie bokiem, bo może się nie potrzebnie przyczepić, a pewnie dogadać się nie dogadacie, przymknąć oko i tyle, chyba że to co innego przypadki są różne.
Dołączył: 31 Paź 2006 Posty: 21 Skąd: z Kaniów city
Wysłany: 2006-10-31, 18:47
ja miałem w gimnazjum kolege niewiem czy psychol ale jak na niego patrzyłeś to tylko to się nasuwało na myśl wszyscy oprucz mnie się z niego nabijali a on tylko mnie wnerwiał za co że jako jedyny miły byłem i się z niego nie nabijałem i bycz tu człowieku miły dla inych
dużo takich ludzi się spotyka... do kościoła przychodzi niekiedy taki jeden, wydaje z siebie dziwne odgłosy podczas mszy, ludzie różnie reagują, na ogół się śmieją.... osobiście boję sie ludzi psychicznie chorych bo nigdy nie wiadomo co zrobią
Choroba psychiczna to coś czego się boję, więc osoby chore psychiczne nie śmieszą mnie. Zdecydowanie jest mi żal,trochę boję się ich, bo są dla mnie nieprzewidywalni, nie wiem jak reagować na ich zachowanie.
_________________ Unless I'm wrong, which, you know, I'm not...
człowiek honoru napisał/a:
ja nawet jak dobije do 600postów odczekam kolejny miesiąc i dopiero wtedy bede starałs ie o niebieskosc.
czy mięliście do czynienia z osoba psychicznie chorą? jak tak to jak reagowaliście na jej odpały?
Na pierwsze tak, na drugie zaś przydałoby się drobne sprostowanie. Jak to ujęłaś - "odpały" - dotyczą śladowej ilości ludzi z zaburzeniami na tle psychicznym, a może tylko mi się kojarzą z wybuchowością, napadami etc., nie wiem czy miałaś to na myśli. Jeżeli chodzi o określony typ zachowania - z zewnątrz nie zwracam na to uwagi tj. nie daje po sobie tego poznać. Zresztą mam takiego kumpla, co sam nawet nie zauważa swojego zachowania. Dla niego to normalne, on taki jest od dawien dawna. I nie zdaje sobie sprawy, że jakieś śmichy-hihy dotyczą właśnie jego.
Cytat:
śmiAliście się? baliście? współczuliście?
Jak wspomniałem, jedni się śmieją, znam też takich co śmieją i boją się. Współczucie występuje chyba najrzadziej. Może dlatego, że do współczucia potrzeba zrozumienia; a śmiech i obawy są objawami niezrozumienia i konfuzji. Z mojej strony - nie śmieszy mnie to; nie obawiam się też, bo i nie ma czego. Prędzej już obawiałbym się o taką osobę. Jak traktuję, staram się naturalnie, chociaż nie ukrywam, że często wymaga to specjalnego wysiłku. Zresztą, nie wiem czy o tym wspominałem, ale osoby z takimi zaburzeniami zawsze traktowałem jako elitę, wyróżnionych i zajmowali wyższą półkę, od przeciętnych ludzi. Oczywiście mowa tu o takich przypadkach, które są w stanie funkcjonować w społeczeństwie. Widziałem takie przypadki, gdzie dziadyga rzuca się na powietrze, klnie w przestrzeń. Albo, że ktoś chodzi w kółko i powtarza jedno słowo. O tym nie traktuje powyższe; takie przypadki mnie nie interesują; słowem ignoruję.
Choroba psychiczna to coś czego się boję, więc osoby chore psychiczne nie śmieszą mnie. Zdecydowanie jest mi żal,trochę boję się ich, bo są dla mnie nieprzewidywalni, nie wiem jak reagować na ich zachowanie.
mialam a w zasadzie mam do czynienia caly czas z osoba chora psychicznie.. moja najlepsza przyjaciolka ma w dorobku dosc sporo zaburzen.. dodam ze zaburzeniami psychicznymi sa rowniez bulimia i anoreksja i rozne "odpaly" z tym zwiazane np nerwica czy zaburzenia osobowosci. wspolczucie to chyba najgorsze co mozna zrobic w takim wypadku, to ze jest zaburzona nie zalezy od calkowicie od niej.. najlepsze jest to ze ludzie ja po prostu uwielbiaja, jest dusza towarzystwa:) gorzej jak ma napad, wtedy jest zlosliwa i chamska i bywa agresywna, ale ludzie tlumacza to sobie"ma pewnie gorszy dzien i tyle". nie ukrywa swoich zaburzen i sama potrafi sie smiac z nich i to jest naprawde cos za co ja podziwiam i to ze z tym walczy:) najgorsze ze chcialabym jej pomoc a nie umiem..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum