Wysłany: 2008-03-28, 22:41 rodzice i wychowanie Polecający: diabeł mnie przysłał
hmm... Czy ten temat już był (szukałam ale nic nie znalazłam czyli podejrzewam że nie ma )? Naszła mnie wena przy okazji kłótni z mamą
Jakie macie relacje z rodzicami? Jak Was wychowywali/wychowują? Czy jest coś czego szczególnie nie lubicie (np. nadopiekuńczość, surowość)?
_________________ [obecnie nie mam dobrych pomysłow]
„Pożałował wtedy Wiekuisty, że stworzył człowieka na ziemi i ubolewał w sercu Swoim." (I Moj:VI,6)
Gdyby wiedział co zawdzięczam wychowaniu, a czego nie to może bym się pokusił o ocenę tego jak zostałem wychowany.
Relacje mam takie sobie, ale ja ogólnie relacje z innymi ludźmi mam niespecjalne.
ojca niecierpie i relacji jako takich z nim nie mam bo mieszka daleko a nawet jak przyjezdza to i tak nie mam z nim o czym gadac.
z mama mam calkiem przyjemne relacje, studiuje daleko od domu, wiec widuje ja rzadko, ale czesto dzwonimy. kiedy jestem w domu zbyt dlugo troche mnie denerwuje, bo traktuje jak niemowlaka (syndrom matki dziecka emigranta) ale jak wpadam na weekend po paru tygodniach studenckiej anarchii, jest super. podejrzewam ze moje dobre relacje z mama wynikaja troche z tego, ze nie nawet jak jestem na nia na maksa wkurzona to staram sie tego nie okazywac, bo ma sporo zmartwien i bez tego. o nic nie poklocilysmy sie tak bardzo, zeby nie odzywac sie do siebie dluzej niz godzine
a jak mnie wychowali... tata wogole, a mama... cos jej na odwrot wyszlo niz mialo... ale tolerancyjna jest
_________________ yeah, I do like open windows
Go forth on your path, as it exists only through your walking.
Moi rodzice w przeciwieństwie do niektórych rodziców są wspaniali...! Pozwalają mi wychodzić i wracać o której chce, bo wiedzą z kim wychodzę i znają moich znajomych! Pozwalają mi na tak wiele, ponieważ nigdy nie zawiodłam ich zaufania, a to jest bardzo ważne! Wiadomo, że czasami mamy odmienne zdanie na jakiś temat, ale trzeba się z tym pogodzić! Nie pale, nie piję i to jest ważne...! Kocham swoich rodziców dlatego, że są ugodowi i idą na kompromis!
Teraz jestem na studiach, ponad 200km od nich. Jedynym problemem jest to, że jak ich odwiedzam, to znów zaczynają mnie traktować jak dzieciaka.
Wcześniej problemem była nadopiekuńczość, nadmierne ograniczanie prywatności i brak zaufania. Dziwne to, bo nawet w młodszym wieku sprawiałem mniej kłopotów niż większość: nie paliłem, nie ćpałem i prawie cały wolny czas spędzałem w domu, bo relacje z rówieśnikami z reguły miałem dość kiepskie.
_________________ (...) The tiny strings inside our genome, they own us, they control us, and they torture us. Do not reproduce, do not support them, bring them to an end. Stop the agony of concious life, eradicate life.
ojciec - ten biologiczny.... pierwszy raz widziałam się z nim na własnej komunii, w wieku 9 lat, mama go zaprosiła. tak samo jak jego rodziców, a moich dziadków. wcześniej żadne z nich nie pofatygowało się, żeby odwiedzić córkę/wnuczkę. później z ojcem widziałam się kilka razy, chyba próbował się wkraść w moje łaski, co niezbyt mu się udało.... aż pewnego dnia zawiódł zaufanie mojej mamy i trzeba było iść do sądu. obraziłsię na mnie, gdy powiedziałam psychologowi sądowemu, że byłam miła dla niego, ale tak naprawdę go nie zman i jest dla mnie obym człowiekiem. od tego czasu nie mam z nim jakiegoś wielkiego kontaktu... przez wiele lat przysyłał alimenty, ale żadnej kartki z życzeniami. podsumowując: nigdy nie uczestniczył w moim wychowaniu i nic mu nie zawdzięczam, poza kilkoma przykrymi doświadczeniami \m/
matka - trudny charakter. trudny związek z własną córką. często między nami iskrzy i nie potrafimy się dogadać. jeśli chodzi o moje wychowanie, zajmowała się głównie szkołą i moimi oceniami, natomiast do tego co robię i z kim się przyjaźnię/spotykam nigdy sie nie wtrącała. i za to jestem jej bardzo wdzięczna, choć czasami miałam wrażenie, że niewiele ją to obchodzi... zero nadopiekuńczości.
ojczym - potrafi być egoistą, ale się nie wtrąca do mojego zycia, za to często służy mi radą
w sumie nie mam na co narzekać
_________________ "wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" .....
Dobre mam stosunki. W sumie dużo ich teraz nie widuję, bo nie mieszkam w domu. dlatego w sumie, kiedy przyjade, to zawsze jestem traktowany lepiej, niż gdybym był tam na codzień
Z matką to różnie, zwłaszczea, że to konfliktowa osoba i lubi sie czepiać o wszystko. Ale przyzwyczaiłem się
Z ojcem... he, dwa zdania zamienimy na godzine i jest dobrze. Spokój, harmonia i rozumienie się. Czegoż chcieć więcej.
ojciec stosunkowo niedawno przestał przysyłać alimenty i zniknął, prawdopodobnie pije gdzieś w rowie z miejskimi żulami.
matka kazała mi się spakować i wypierdalać, więc przeprowadziłam się do Poznania. żyję na własny rachunek i jest mi lepiej.
na świętach byłam u matki to było uprzejmie, ale byłam traktowana jak gość, nie jak członek rodziny. także ten.
nigdy nie miałam dobrych z nimi kontaktów, pamiętam, że przed ich rozwodem wszystkiego mi zabraniali i często obrywało mi się za byle co.. i że zawsze zazdrościłam koleżankom w podstawówce, że mają matki-kumpele, a nie takie jak moja.
no ale tego sięnie wybiera niestety.
_________________ wolno nam budować, ale łatwiej coś wyburzyć.
na mojego komornik też jest napuszczony, ale jak nie da się go zlokalizować, to ciężko cokolwiek ściągać. poza tym i tak nie byłoby skąd, bo pracę rzucił, chciał zawojować świat, ale popadł w alkoholizm. ech, ta dzisiejsza młodzież, nic nie myślą.
_________________ wolno nam budować, ale łatwiej coś wyburzyć.
mój wyszedł z alkoholizmu i ma kasę, więc fakt, że nigdy nie chciał mi płacić i teraz bez słowa przestał, mówi sam za siebie..... przyznam szczerze, poszłam do komornika chyba bardziej, by zrobić mu na złość i pokazać, żeby zaczął się w końcu ze mną liczyć niż dlatego, ze naprawdę na tych pieniądzach aż tak mi zależy. chociaż...2tysiące piechotą nie chodzi eh, jaka szkoda, że rodziców się nie wybiera. trzeba mieć pozwolenie na kupno alkoholu, na prowadzenie auta itp. ale każdy pie***ony dupek może zostać ojcem \m/
_________________ "wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" .....
Ostatnio zmieniony przez MissIndependent 2008-03-30, 20:11, w całości zmieniany 1 raz
z ojcem w ogóle nie gadam i jeśli chodzi o jego wpływ na moje życie to zawdzięczam mu tylko kilka na prawdę głębokich załamek, a z matką mam dobry kontakt a nawet bardzo dobry czasami się kłócimy ale to głównie przeze mnie, pozwala mi wychodzić gdzie chce z kim chce itp. ma do mnie zaufanie
_________________ If you see me getting mighty, if you see me getting high-knock me down, I'm not bigger than life...
a mój ojciec jest chory psychicznie i zamiast się leczyć to pije alkohol. Alimenty owszem płaci - ale bardzo marne
Spotykamy się raz na miesiąc. Nigdy nie miałam z nim jakiegoś bliższego kontaktu mimo że jak byłam mała to często mnie zabierał do cyrku, kina, zoo... Nie ma między nami takich relacji jakie powinny być miedzy córką a ojcem. Mimo to doceniam że pamięta o moich urodzinach
_________________ [obecnie nie mam dobrych pomysłow]
„Pożałował wtedy Wiekuisty, że stworzył człowieka na ziemi i ubolewał w sercu Swoim." (I Moj:VI,6)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum