moge tylko stwierdzic ze nie wszyscy maja takie identyczne wartosci jak ja. rozumiesz?
Czyli masz wartości uniwersalne, czyli niczym się nie różnisz od zwierzaków, które uczą swoje młode tego samego, bo mają wytyczony standard.
krzak napisał/a:
ale jaki jest sens zycia jesli nie zalozenie rodziy?
Aha, rozumiem, że to nie jest to samo co stwierdzenie, że sensem życia jest rodzina... .
krzak napisał/a:
a) na pewno bylo by to bolesne ale analogicznie jezeli zakladal bym ze jesli wyjde z domu to cos moze mi sie stac. to zgodnie z ta logika powinienim spedzic cale zycie w domu?
Czyli ja nie mając dzieci nie musiałbym odczuwać braku sensu życia, prawda? Gdybym zakładał, że tak będzie, że pewnego dnia się obudzę z myślą: po co to wszystko? to chyba od razu musiałbym się zabić. Czy może szukać na siłę kobiety, oraz wyuczyć się instynktu ojcowskiego, słowem zmuszać się do radości z bycia ojcem?
krzak napisał/a:
b) wlasnie bopiero wtedy byl bym dumny ze dobrze wypelnilem swoj obowiazek
Wypełniłeś swój obowiązek, budzisz się rano i myślisz: po cholerę ja żyje, co mnie jeszcze trzyma na tym świecie, skoro mój sens istnienia już mnie nie potrzebuje?
krzak napisał/a:
co znaczy dobrze zyc? duzo pracowac, duzo zarabic, duzo wydawac? ja w tym sensu nie widze
Dobrze żyć, czyli dążyć do tego, aby dużo zarabiać, wygodnie, luksusowo żyć, mało pracować, dużo się bawić i wiele zobaczyć, oraz przeżyć. Jednym słowem nie ograniczać się do czterech ścian, pracy, zasranych dzieci, itd.
_________________ Gość chcesz dowiedzieć się więcej o wilkach? Strona dla miłośników przyrody:
www.wilk.boo.pl
Czyli masz wartości uniwersalne, czyli niczym się nie różnisz od zwierzaków, które uczą swoje młode tego samego, bo mają wytyczony standard.
mozesz napisac co Ty rozumiesz pod pojeciem "uniwersalne wartosci" bo odbieram to tak jak gdybys mi tlumaczyl ze skoro nam dwie rece, dwie nogi i glowe to wygladam tak jak wszyscy ludzie. ja twierdze ze kazdy czlowiek jest indywidualny w swoim wygladzie, przekonaniach i wartosciach. i pod tym wzgledem jestesmy w nieporownywalnymn stopniu bardziej rozwinieci od zwierzat.
Dishman napisał/a:
Aha, rozumiem, że to nie jest to samo co stwierdzenie, że sensem życia jest rodzina... .
to moze byc odpowiec na moje pytanie. moze nawet odpowiec sugerowana przezemnie. ale ja liczylem ze moze ktos odpowie mi co jeszcze jest rownie wazne. bo mi akurat nic do glowy nie przychodzi.
Dishman napisał/a:
Czyli ja nie mając dzieci nie musiałbym odczuwać braku sensu życia, prawda?
tak prawda
Dishman napisał/a:
Czy może szukać na siłę kobiety, oraz wyuczyć się instynktu ojcowskiego, słowem zmuszać się do radości z bycia ojcem?
napewno nic na sile. ale moze wato o tym pomyslec zanim zaczniemy krytykowac tych dla ktorych dzieci sa sensem zycia.
Dishman napisał/a:
Wypełniłeś swój obowiązek, budzisz się rano i myślisz: po cholerę ja żyje, co mnie jeszcze trzyma na tym świecie, skoro mój sens istnienia już mnie nie potrzebuje?
powiec swoim rodzicom ze juz sie usamodzielniles i ich nie potrzebujesz. na tym polega wlasnie rodzina ze potrzebujemy jej zawsze a jesli tak nie jest to juz cos jest nie tak.
Dishman napisał/a:
Dobrze żyć, czyli dążyć do tego, aby dużo zarabiać, wygodnie, luksusowo żyć, mało pracować, dużo się bawić i wiele zobaczyć, oraz przeżyć. Jednym słowem nie ograniczać się do czterech ścian, pracy, zasranych dzieci, itd.
jakos nie wyobrazam sobie zeby ktos mial mi duzo placic zato ze malo pracuje. no chyba ze znasz takiego kogos? mapewmo kazdy dazy do konformizmu ale cy mozna sobie to stawiac za cel?
i co na koniec zycia powiem sobie ze jestem szczesliwy bo duzo widzialem albo przezylem.
wolal bym powiedziec ze jestem szczesliwy bo mam kochajaca rodzine, ktora zawsze bedzie o mnie pamietac. ze cos na tym swiecie zostawilem po sobie i ze cos bedzie kontynuowane.
_________________ W świcie pełnym absurdów na próżno doszukiwać się jakiejś logiki
mozesz napisac co Ty rozumiesz pod pojeciem "uniwersalne wartosci"
Dobro, miłość, uczciwość, odpowiedzialność. Ale i zaradność, umiejętność rozpychania się łokciami, czasami może dobrze rozumiane cwaniactwo. Uczysz swoje dzieci, aby nie krzywdziły innych ludzi, aby ich szanowały, aby nie kradły, mordowały i gwałciły, etc. Wartości uniwersalne, które wyznaje większośc ludzi nie tylko w Polsce, ale i na świecie.
Zresztą sam przyznałeś, że nie ma takich wartości, które masz tylko Ty i które wyróżniają Cię z tłumu. Bo nie ma takich wartości.
Prawda o człowieku jest taka, że w przytłaczającej większości standardowy Kowalski nie jest w stanie stworzyć nic oryginalnego. Życie trochę polega na ciągłym kopiowaniu rozwiązań innych.
Z drugiej strony ktoś też rzeczy wymyśla, ale naukowcy, odkrywcy, badacze, którzy czegoś dokonali, coś odkryli ile promili stanowią ogółu?
Nie twierdzę, że życie dla samego siebie jest takie dużo lepsze niż życie dla dzieci. Twierdzę, że można żyć dla siebie samego. Zamiast dbać o dziecko, można dbać o siebie i nie być przy tym określanym mianem egoisty.
Oddanie się opiece nad dziećmi, albo oddanie się pracy naukowej, lub po prostu życie dla siebie samego to takie same sprawy. Warto sobie nie zamykać furtki na zasadzie: moim sensem życia będą dzieci, a gdy w życiu przytrafi się tak, że tych dzieci zabraknie, to człowiekowi wali się świat na głowę, wpada w depresję.
Otóż nie, bowiem można żyć i dla siebie samego i dla "pracy naukowej", itd.
_________________ Gość chcesz dowiedzieć się więcej o wilkach? Strona dla miłośników przyrody:
www.wilk.boo.pl
ja mam obraz rodziny jaka chce zalozyc, juz jakis czas temu powstal w mojej glowce
Chcialabym abysmy obydwoje byli po studiach, mieli prace, mieszkanko. Wyobrazam sobie swoja ciaze, ze siedze wygodnie w fotelu w tle leci jakas muzyczka ( hh ) a ja przy lampce nocnej czytam ksiazke i patrze na moj wielgachny brzuch, potem przychodzi maz i tak siedzimy przytuleni i wymyslamy imie dla dziecka <= marze o czyms takim Chcialabym miec 2 dzieciaczkow, chlopca i dziewczynke, zeby chlopczyk byl starszy od dziewczynki. Chcialabym zeby moj maz podzielal moje zainteresowania i zebysmy wlasnie pod ich katem wychowywali dzieci ( np. od malego oswajali dzieci z motorami czy konmi ). Chcialabym zeby w mojej rodzinie nie bylo krzyku ( jestem na tym punkcie przewrazliwiona), zeby bylo pelno ciepla, milosci, szcunku, przyjazni.
a tak wogole bedziemy mieszkali w duzym miescie, najlepiej w mieszkanku w nowym bloku z duzym metrarzem. Oczywiscie bedziemy mieli conajmniej 3 garaze ( jeden na motory, dwa na moj i meza samochod) i konia w pobliskiej stajni i bedziemy jezdzili na przejazdzki w weekendy konno do lasuy cala rodzina
Ahh rozmarzylam sie
mam nadzieje ze tak bedzie
_________________ "Jest jedna rzecz dla której warto żyć - HipHop i nie zmienia sie nic"
nie koniecznie, sama bede wyksztalcona, bede miala dobra prace i full kasy (oby) Nie chce bogatego faceta, ktory by mnie utrzymywal wystarczy ze on tez bedzie wyksztalcony i bedzie mial dobra prace
_________________ "Jest jedna rzecz dla której warto żyć - HipHop i nie zmienia sie nic"
phi wczoraj na kursie ang moja nauczycielak kazala sie wypowiedziec na temat tego czy warto w dzisiejszych czasach byc 'honesty'...
temat banal do momentu az sie zapytala czy uczciwosc moze byc przekazywana z pokolenia na pokolenie- czyli czy uczciwosci uczymy sie od swoich rodziców, dziadków....
jest to temat zwiazany w takim razie z rodzina. tak sie zastanawiam czy rzeczywiscie tak jest ze cechy rodzinne sa przekazywane czy to gestia wychowania ...
bo cechy wygladu a nawet zachwania sa powielane; wiec czy jesli ojciec jest nieszczery, klamie i oszukuje rodzine wiec xczy jego syn tez taki bedzie...
otoz jesli by sie ta teoria w praktyce sprawdzila oznaczaloby to ze wrednego faceta mozna poznac poprzez poznaanie tatusia....
Zakładanie rodziny niesie za sobą obowiązki. Powinno się tą decyzję przemyśleć dokładnie. Coraz częściej ludzie okazują się nieodpowiedzialni w takich sytuacjach. Można się o tym przekonać chociażby patrząc, na rosnącą liczbę rozwodów. Osobiście planuję najpierw zająć się wykształceniem a dopiero później o zakładaniu rodziny .
Mam nadzieję, że trafię na jakiegoś dobrego, uczynnego, opiekuńczego, nie pijącego faceta z którym spędzę resztę życia . Może za dużo wymagam , ale zawsze nadzieję można mieć
Wysłany: 2006-10-10, 19:39
Polecający: www.google.com -> Forum ogolnotematyczne
Sir Nori planuje zycie w samotnosci, tam gdzie wieczna zima panuje, czyli Sybiera lub cos podobnego
A tak na serio... poki co jeszcze nic nie planuje... jak sie zakocham ze wzajemnoscia to bede wtedy nad tym myslal poki co to mam zamiar znalezc jakas porzadna prace... wyksztalcic sie.
A co do wpadek...
chyba sam jest dzieckiem z wpadki
o ile mozna to tak nazwac... rodzice chodzili ze soba juz w podstawowce, pobrali sie gdzies w dwudziestym roku zycia... mutrzyca juz w ciazy byla, jak widac na zdjeciach i jak mozna latwo wyliczyc
Nie mam zamiaru o tym z nimi dyskutowac... gdyby chcieli - sami by mi powiedzieli.
A rodzicom dobrze jest ze soba...
otoz jesli by sie ta teoria w praktyce sprawdzila oznaczaloby to ze wrednego faceta mozna poznac poprzez poznaanie tatusia....
jakies takie powiedzenie kiedys slyszalem ze zeniac sie nie pacz na przyszla zone tylko na przyszla tescowa. moze nie dokldnie tak brznialo ale chodzilo wlasnie oto ze po latach kobieta zrobi sie taka jak jej matka.
jusia_like napisał/a:
czy uczciwosc moze byc przekazywana z pokolenia na pokolenie- czyli czy uczciwosci uczymy sie od swoich rodziców, dziadków....
jest to temat zwiazany w takim razie z rodzina. tak sie zastanawiam czy rzeczywiscie tak jest ze cechy rodzinne sa przekazywane czy to gestia wychowania ...
bo cechy wygladu a nawet zachwania sa powielane; wiec czy jesli ojciec jest nieszczery, klamie i oszukuje rodzine wiec xczy jego syn tez taki bedzie...
oczywiscie nie mozna powiedziec ze syn bedzie dokladnie taki jak ojciec, ale napewno cechy przechodza z rodzicow na dzieci. a czy sklonnosc do zlego jest kwestja charakteru czy zalezy od wychowania? napewno charakter czlowieka ma tu kluczowe znaczenie ale wychowanie moze te cechy wzmocnic albo stlumic. jako dzieci moze nawet nieswiadomie uczymy sie od swoich rodzicow, chcac czy nie bierzemy z nich przyklad i niema w tym nic dziwnego bo rodzice zawsze sa tym pierwszym wzorem dla dzieci. jesli syn w dzieinstwie widzial jak ojciec klamie lub oszukuje to w przyszlosci moze uznac takie zachowanie jako wlasciwe. mysle ze tak wlasnie jest: udciwosc jest przekazywana z pokolenia na pokolenie- czyli uczciwosci uczymy sie od swoich rodziców, dziadków....
Dishman napisał/a:
Tolerancja to uniwersalana wartość
jesli tolerancja ma byc wartoscia uniwersalna to skad biora sie rasisci. wydaje ni sie ze dla nich tolerancja nie jest wartoscia. wiec gdzie tu uniwersalizm?
_________________ W świcie pełnym absurdów na próżno doszukiwać się jakiejś logiki
Rasistów nie jest wielu. Gdyby stanowili większość to murzyni dalej mieliby przechlapane. Chyba logiczne.
Poza tym tolerancja to duże słowo. Jeden toleruje to, drugi tamto. To, że ktoś nie toleruje np. murzyna nie oznacza, że nie toleruje kogoś innego.
Chyba, że tolerancją nazywasz tolerowanie wszystkiego co tylko mozliwe, ale w takim razie chyba nie ma ludzi tolerancyjnych na tym świecie.
_________________ Gość chcesz dowiedzieć się więcej o wilkach? Strona dla miłośników przyrody:
www.wilk.boo.pl
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum