Kazda nowa sytylacja dobra czy tez zla wplywa na nasza przyszlosc bez wzgledu na to ile mamy lat i jakiej rangi wydarzenia bierzemy pod uwage . Jezeli chodzi o mnie to moja przeszlosc daleka przeszlosc czyli wczesne dziecinstwo bardzo zawazylo na kreowaniu sie mojej osobowosci . W pozniejszym czasie byl okres dojrzewania czyli mlodzinczego buntu - w moim przypadku bardzo burzliwy w tym wlasnie okresie narobilam troszke glupot ktore do teraz zbiaraja swoje zniwo . Lecz mimo wszystko pomijajac bledy nie udane zwiazki kazda nie przemyslana czynnosc ,zawsze powtarzam ze nie zmienila bym niczego co sie wydarzylo . To co sie stalo uksztaltowalo mnie taka jaka jestem a uwazam sie za wartoscowa osobe . Wiele mnie to nauczylo . Mimo ze moje wspomniania to nie tylko lukrowane pierniczki ale rowniez troski przez ktore kiedys zalewlam sie lzami . Dzisiaj patrzac wstecz z poteznym bagazem doswiadczenia ide przed siebie pelna optymizmu , wiary w to ze sobie poradze .
Na przyszłość radzę otworzyć nieco bardziej umysł przed przystąpieniem do dyskusji.
Ależ ja mam otwarty umysł, tylko twoje ciągłe strofowanie nie nastaraja mnie do ciebie pozytywnie. Ale chyba będę musiała się z tym pogodzić, bo zauważyłam czytając twoje inne wypowiedzi , że niewielu ludzi darzysz choćby minimalną nutą sympatii. W twoich wypowiedziach odbieram tylko ironię, sarkazm, kpinę i poczucie wszechwiedzy...Dlaczego?
[ Dodano: 2007-08-14, 09:46 ]
barok2710 napisał/a:
To co sie stalo uksztaltowalo mnie taka jaka jestem a uwazam sie za wartoscowa osobe . Wiele mnie to nauczylo . Mimo ze moje wspomniania to nie tylko lukrowane pierniczki ale rowniez troski przez ktore kiedys zalewlam sie lzami . Dzisiaj patrzac wstecz z poteznym bagazem doswiadczenia ide przed siebie pelna optymizmu , wiary w to ze sobie poradze .
Właśnie takiej wypowiedzi oczekiwałam. Założyłam ten temat, nie po to, żęby usłyszeć, że każdy kontkt z drugim człowiekiem coś w naszym życiu zmienia. Ciekawa byłam w jaki sposób zmienia? Jedni stają się dobrymi ludźmi z widmem złej przeszłości, a inni odwrotnie. To jest ciekawe. Dlaczego właśnie tak się dzieje?
[ Dodano: 2007-08-14, 09:55 ]
Lonia napisał/a:
Może pomyśl dlaczego pomagasz i czego tak naprawdę chciałabyś w zamian.Bo jeżeli niczego to samo pomaganie przynosiło by radość.
Widzisz, ja naprawdę jestem szczęśliwą osobą. Pytasz dlaczego pomagam? Pomagam, bo wiem, że kiedyś sama potrzebowałam pomocy i jak trudno o nią było. Cieszy mnie uśmiechnięta twarz ludzi, którzy dzięki mnie zjedli kolację, albo opłacili rachunki, albo dostali ciepły koc i gorącą herbatę do łóżka jak byli chorzy. A smutek ogarnia mnie tylko dlatego, że tracę tych ludzi z oczu, a martwię się o nich cały czas. Jak sobie radzą, czy mają co jeść, gdzie spać, czy są szczęśliwi. Nie martwi mnie fakt, że przy każdym sms-ie, nie dziękują za okazane serce, bo nie po to im pomagałam...Taka jestem. Bo przeżyłam to, co przeżyłam...i chciałabym, żeby im było już tylko lepiej...
[ Dodano: 2007-08-14, 10:21 ]
sis napisał/a:
Mam wrażenie, że na takie refleksje jest zdecydowanie za wcześnie, przynajmniej o jakieś 20-30 lat. Ilu "byłych partnerów" czy "nieudanych związków" mogę mieć za sobą w wieku 22 lat?
Świt nad Bugiem napisał/a:
Moje życie jest za krótkie, by stwierdzić większy na nie wpływ innych osób
dove napisał/a:
Zbyt krótko żyję aby mówić o jakimś dużym wpływie innych ludzi na moje życie
Zauważyłam, że większość ludzi właśnie w ten sposób zaczyna swoją wypowiedź. A czy naprawdę tak jest, że 20- parolatkom nie zdarzyło się nic w życiu znaczącego? Nie mówię tu oczywiście, że każdy musiał doznać jakiegoś traumatycznego przeżycia. Ale każdy kiedyś płakał z jakiegoś powodu, coś mu sprawiło radość, coś nie wyszło, a coś mu się w życiu udało. Piszcie o tym. Wszystko tu jest ważne istotne i interesujące.
_________________ Złoty widzisz to, co ja? Nie pokonamy tego zła...
A może nie warto rozliczać przeszłości, może warto ją uzdrowić i żyć teraźniejszością. Rozliczenie już w samym słowie niesie za sobą grzebanie się w przeszłości, co na pewno przyniesie chmury w teraźniejszość.
Prosty sposób: przebaczam sobie i innym wszystko to, co kiedykolwiek było nie tak. Otwieram się na słońce w moim życiu.
Ja też staram się nauczyć żyć teraźniejszością. Specjalnie piszę " nauczyć", bo nieraz wydarzenia z przeszłości rujnują cię i musisz się na nowo podnosić, na nowo dochodzić do tego kim jesteś i czego od życia możesz oczekiwać, a co tak naprawdę jesteś w stanie osiągnąć...
_________________ Złoty widzisz to, co ja? Nie pokonamy tego zła...
To skoro nie chcecie pisać na temat tego jak oceniacie wpływ przeszłości na teraźniejszość, to wnieśmy do dyskusji nowe tchnienie. Podzielmy się może sposobami na radzenie sobie z życiem, wychodzeniem z dołków, sposobami na pokonanie smutków i lęków. Hmm?
_________________ Złoty widzisz to, co ja? Nie pokonamy tego zła...
Co się dzięki minionym wydarzeniom zmieniło w waszym życiu
Uważam tak, że w życiu nie ma zwykłych chwil, zawsze się coś dzieje. To "coś" w większym lub mniejszym stopniu ma wpływ na moje życie, na moje zachowanie, na moje decyzje, na moje uczucia. Pare razy dostałam takiego kopa od ludzi, którym bardzo ufałam, i to miało wielki wpływ na mnie - paradoksalnie dzięki temu dostrzegałam coraz bardziej, jaka chcę być, i jakie wartości wyznawać.
Miałam w życiu pewne traumatyczne wydarzenie, które pozwoliło mi spojrzeć na życie przez inny pryzmat, niż wcześniej patrzyłam - dostrzegłam rzeczy, których nie widziałam - i bardzo się z tego cieszę, że tak się stało. Czasam przegrana to wygrana - brzmi absurdalnie, ale tak często jest. Bardzo ważne jest wyciąganie wniosków.
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'Ooo, jak on mi strasznie pokaże!!! Ooo, jak ja okropnie zobaczę!!!' wszystko gra
Dołączyła: 28 Sie 2007 Posty: 84 Skąd: z Kariny Marzeń xD
Wysłany: 2007-09-02, 11:20
moja przeszłość? będzie to śmiesznie brzmiało- bo mam dopiero 15 lat- ale dużo się działo.
nie pamiętam tak naprawdę, co to jest niedzielny, rodzinny obiad. wychowywało mnie praktycznie rodzeństwo. mama zaczęła pracować jak poszłam do przedszkola. strasznie było mi trudno jak wracałam do domu, a w nim nikogo nie było. w święta albo bez mamy, albo bez taty- praca. szybka lekcja dorastania... wszyscy mi zazdroszczą- mam spokój od 'starych', ale ja z tego powodu, aż tak szczęśliwa nie jestem. co mi to dało? wielki szacunek do rodziny
niedawno straciłam jednego z najlepszych kolegów- zaczadził się. zmieniło to moje podejście do życia- był o niecały rok starszy ode mnie. - zmieniłam się. z pyskatej małolaty na myślącą dziewczynę...
przyjaciele, którzy tak naprawdę nimi nie byli- ogromny ból- jestem nieufna...
mój ideał mężczyzny- okazał się gówniarzem z pieniędzmi, bez mózgu- następny ogromny zawód na ludziach... zbyt wiele osób mnie w krótkim czasie zraniło
mogłabym jeszcze wymienić kilka szczegółów z mojego życia, ale nie widzę aż takiej potrzeby
_________________ "Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią."
hmm...? mam dopiero 16 lat i nie przezylam zbyt wiele, chociaz jakbym mogla cofnac czas to bardzo duzo rzeczy bym zmienila... (nie bede tu wypisywac jakich) buzka:*
_________________ Najpiękniejsze chwile przeżywamy wtedy, kiedy dowiadujemy się, że ktoś nas kocha.:*
tak, to prawda Tynko, ale ja nie mowie tu o wszytkich zlych moich zachowaniach, ale o kilku, ktore dawniej nie daly mi spac, ale teraz juz o tym zapomnialam....
_________________ Najpiękniejsze chwile przeżywamy wtedy, kiedy dowiadujemy się, że ktoś nas kocha.:*
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum