Wysłany: 2007-08-13, 12:58 RoZlIcZeNiE z PrZeSzŁoŚcIĄ
Chciałabym porozmawiać o wpływie przeszłości na Wasze życie. Co się dzięki minionym wydarzeniom zmieniło w waszym życiu, jak teraz patrzycie na życie, jak oceniacie nieudane związki, byłych partnerów, starych nauczycieli, wasze tragedie życiowe i ogólnie wszystko com w jakiś sposób wpłynęło na wasze życie....Zapraszam też tych, którzy obecnie mają jakieś dylematy...Może razem będziemy w stanie coś wymyślić... [/b]
[ Dodano: 2007-08-13, 14:13 ]
Powiem Wam dlaczego wydaje mi się to ważne. Jako małe dziecko przeżyłam tragedię: rodzina zastępcza, śmierć rodziców. Te wydarzenia w pewien sposób skróciły moje dzieciństwo. Szybciej musiałam dojrzeć. Dzięki tym wydarzeniom w moim życiu stałam się wrażliwa na ludzką krzywdę, na cierpienie. Stałam się bardzo dojrzała jak na swój wiek. Zbudowałam sobie swój własny system wartości, tak bardzo odmienny od tego, który prezentują ludzie w moim wieku.To w konsekwencji spowodowało, że różnię się i podejściem życiowym i usposobieniem od tych ludzi. A to z kolei powoduje, że mam niewielu przyjaciół...Dlatego twierdzę, że przeszłość jest tak ważnym elementem naszego postępowania...
_________________ Złoty widzisz to, co ja? Nie pokonamy tego zła...
Zaproszone osoby: 1
Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 1153
Wysłany: 2007-08-13, 13:35
Przede wszystkim czemu temat jest nazwany jakby Ci się zaciął "Caps Lock"? Jeżeli o mnie chodzi to naprawdę zwiększa szansę, abym w ogóle do tematu nie zajrzał.
Wychodzę z założenia, że dla mnie za wcześnie jest oceniać wpływ moich decyzji na moje życie. Ciężko mi nawet wskazać jakąkolwiek realną decyzję, która w ogóle mogłaby mieć jakikolwiek wpływ na moje życie.
Mógłbym oceniać moje zachowania negatywnie, ale tego nie zrobię. A dlaczego? O tym napiszę później, bo bardzo chciałbym się podeprzeć cytatem ze "Świata Dysku", ale muszę go poszukać.
"Caps Lock" mi się nie zaciął, a temat specjalnie w ten sposób został napisany, aby przykuwał uwagę. Jak widać udało się, bo odpowiedziałeś choć widać niechętnie z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu. A co do dalszej treści twojego postu, to myślę, żę gdybyś zechciał się zastanowić przez chwilę nad własnym życiem, to znalazłbyś zwiążki przyczynowo-skutkowe w swoim postępowaniu. Zachęcam do tego typu refleksji. Pozdrawiam.
_________________ Złoty widzisz to, co ja? Nie pokonamy tego zła...
Dołączyła: 19 Lip 2006 Posty: 197 Skąd: zza drzewa
Wysłany: 2007-08-13, 14:10
Polecający: google
Przełomowego wydarzenia nie było, ale ludzie których spotykałam na swojej drodze odcisnęli na mnie wyraźne piętno, zmianiłam się i to bardzo w ciągu paru lat i nadal zmieniam. Stałam się mniej ufna, nauczyłam się mówić Nie, z czego bardzo się cieszę Zawiodłam się nie raz i teraz bardziej uważam, obawiam się że nawet przesadnie. Nie potrafię nawiązywać znajomości, rozmawiać z nieznajomymi, bo bez przerwy analizuję co mogę a czego nie powinnam mówić. Nie jestem towarzyską osobą, wystarcza mi grono zaufanych i sprawdzonych przyjaciól i znajomych. A nie byłam taka. Ludzie mnie najzwyczajniej w świecie do siebie zniechęcili.
_________________ Futuristic Caramel Cow
All animals are equal but some animals are more equal then others.
Zawsze tak się dzieje, że ludzie nas zmieniają. Ja może nie stałam się mniej towarzyska, ale zbyt wiele już od ludzi nie oczekuję. Jestem altruistką w dalszym ciągu i trudno mi z tym, bo rzadko można spotkać ludzi, którzy będą ci wdzięczni za okazane serce i dłużej niż przez tydzień będą o tobie pamiętać. Ludzie pojawiają się w moim życiu po to, żeby im pomóc, a potem znikają...To przykre. Ale z drugiej strony, ktoś mi kiedyś powiedział, że dobre Anioły, nie powinny niczego oczekiwać w zamian za udzieloną pomoc...
_________________ Złoty widzisz to, co ja? Nie pokonamy tego zła...
Dołączył: 24 Paź 2006 Posty: 935 Skąd: inąd się znamy...
Wysłany: 2007-08-13, 15:56
Polecający: myszka mi poleci(a)ła...
Było kilka wyraźnych wydarzeń, o kt. wiem, że i jak wpłynęły na moje życie/postępowanie. Każde, nawet pozornie błahe zdarzenie ma na nas jakiś wpływ; to od naszej interpretacji/podejścia zależy jak duży.
Ja cały czas uczę się coraz ostrożniejszego podchodzenia do ludzików; wolę swoim pozornym "zimnem emocjonalnym" jakby "odsiewać" tych, kt. nie chce się przez takie sito przejść dla poznania mnie (bo nie potrzebuję błahych znajomości).
intelaga napisał/a:
zbyt wiele już od ludzi nie oczekuję
Od ludzi oczekuję jedynie szacunku dla kobiet (z wiadomych powodów), dla siebie nawzajem i dla mnie (jako neutralnego człowieka).
_________________ "Mądry nie jest ten, który martwi się z powodu niedostatku, lecz ten, który cieszy się z tego co ma."
Lubię internet, bo w internecie nikt nie wie, że jestem psem
Per aspera ad astra...
...wszędzie można dojść na piechotę
Od ludzi oczekuję jedynie szacunku dla kobiet (z wiadomych powodów), dla siebie nawzajem i dla mnie (jako neutralnego człowieka).[/quote]
Szacunku dla kobiet? Dla mnie ważniejsze są inne wartości. Oczywiście nie twierdzę że to nie jest ważne, ale myślę że ważniejsze jest jednak szacunek w ogóle dla człowieka. Bez względu na pochodzenie, rase, wiek. Musimy wspólnie zdewaluować pojęcia rasizm, antysemityzm itp. Nie możemy być obojętni na to co złe.
Wysłany: 2007-08-13, 17:38 Anioł Polecający: grzegorz
intelaga napisał/a:
To przykre. Ale z drugiej strony, ktoś mi kiedyś powiedział, że dobre Anioły, nie powinny niczego oczekiwać w zamian za udzieloną pomoc...
Aniołku czemu tyle smutku w twoich wypowiedziach? Przecież anioły nigdy nie są same. Jedni z nas wybrali trudne doświadczenia a inni łatwiejsze i to jest ok. Zachęcasz do spojrzenia na swoje życie i ja jestem zwolennikiem uczenia się na własnych niekoniecznie łatwych wyborach.Ale nie czuję aby to przynosiło samotność.Wielu ludziom pomagam i mimo tego że dalej idą sami w jakiś sposób są ze mną.Może to co ci powiedziano miało głębszy wymiar niż widzisz?Dlaczego oczekujemy czegoś w zamian za udzielenie pomocy?Jeżeli ktoś nie spełnia naszych oczekiwań jest nam przykro.Przecież nikt nas do pomocy nie zmusza.Jeżeli robimy to z własnej woli to nie ma miejsca na oczekiwania.Może pomyśl dlaczego pomagasz i czego tak naprawdę chciałabyś w zamian.Bo jeżeli niczego to samo pomaganie przynosiło by radość.
Uważam że wszystko co robimy w życiu ma jakiś wpływ na to co się dzieje później ( większy lub mniejszy, ale ma ) Problem w tym że nie każdy potrafi wynieść z tego jakąś nauke.
Zombwbij napisał/a:
Od ludzi oczekuję jedynie szacunku dla kobiet
kobiety to też ludzie. Chociaż najbardziej w życiu skrzywdziła mnie wsłaśnie kobieta. Bardzo to dawno było, ale miało to duży wpływ na dalsze moje życie.
Co się dzięki minionym wydarzeniom zmieniło w waszym życiu, jak teraz patrzycie na życie, jak oceniacie nieudane związki, byłych partnerów, starych nauczycieli, wasze tragedie życiowe i ogólnie wszystko com w jakiś sposób wpłynęło na wasze życie....
Mam wrażenie, że na takie refleksje jest zdecydowanie za wcześnie, przynajmniej o jakieś 20-30 lat. Ilu "byłych partnerów" czy "nieudanych związków" mogę mieć za sobą w wieku 22 lat? Co do starych nauczycieli nie sądzę, by w jakimkolwiek stopniu wpłynęli oni na moje życie; nazwisk większości nauczycieli, z którymi miałam do czynienia w podstawówce, nie jestem w stanie sobie teraz nawet przypomnieć, nie mówiąc o tym, by rozważać ich wkład w kształtowanie mojej osobowości.
Na dzień dzisiejszy nie widzę również sensu w zastanawianiu się nad konsekwencjami moich decyzji i ich wpływem na moje życie, ponieważ nie widzę większego związku między tym, co powiedziałam/zrobiłam/przemilczałam/zaniechałam i kogo spotkałam/nie spotkałam przez te 22 lata, a tym, kim jestem i jak wygląda moje życie.
Było sporo osób, które zmienily moje spojrzenie na wiele spraw.
Koleżanki z byłej klasy nauczyły mnie, że nie warto ufać ludziom, bo można się później przekonać o tym jak niewiele dla nich znaczyliśmy.
Były chłopak- że nie warto się angażować w związku, bo facet żadko kiedy to robi i nie zważa na uczucia innych.
Jedno z moich rodziców, że alkohol może popsuć relacje międzyludzki i że jego nadużywanie potrafi zniszczyć każdy rodzaj miłości.
_________________ Tylko ryzykując możesz zyskać coś ważnego...
Moje życie jest za krótkie, by stwierdzić większy na nie wpływ innych osób, ale:
- Pewien "szurnięty" ekolog, jakiego spotkałem ostatnio, pokazał mi, że można życie poświęcić pasji, jednocześnie mając jakąś ideologię. I że życie jest piękne, jeśli weźmiesz je za pysk i poprowadzisz swoją drogą.
- Pewien ksiądz, który nigdy nie bał się nigdy trudnych tematów. I zawsze okazywało się, że nie są one trudne w świetle wiary.
- Pewien polonista, który pierwszy raz zabrał mnie nad Bug. Do dziś kocham tę rzekę jak nic innego na świecie.
- I pewni ludzie, którzy walczyli najpierw z okupantem, a później z czerwonymi, mimo że nie mieli nadziei na zwycięstwo. To zresztą moje największe autorytety.
_________________ "Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu."
To co się zdarza w naszym życiu zawsze nas zmienia, jedni pod wpływem złych przeżyć twardnieją, inni stają się lepsi, bardziej wrażliwi na krzywdę innych, nie ma chyba na ziemi człowieka, którego nie zmieniałoby życie. Mówi się, że to, co nas nie zabije, to nas wzmocni i ze mną chyba tak było. Skrzywdził mnie ktoś bardzo bliski - mój były mąż i nigdy nie zapomnę tego piekła na ziemi, które mi stworzył i już nigdy i nikomu nie pozwolę tego zrobić. Wygrałam walkę o spokój mój i mojego dziecka, wygrałam, bo jestem silna.
Zbyt krótko żyję aby mówić o jakimś dużym wpływie innych ludzi na moje życie, jednakże uważam też, że w miarę jak poznajemy różne osoby na swojej drodze, właśnie wiele z tych osób kształtuje naszą osobowość i postawy jakie przybieramy w późniejszym życiu.
#Kiedyś moja nauczycielka nauczyła mnie, że warto jest walczyć o swoje marzenia i rzucać się na głęboką wodę, tylko wtedy możemy naprawdę wypłynąć, bądź pójść na dno, ale kto nie ryzykuje ten nie ma.
#Nauczyłam się, że ludzie są tacy jaka ja sama jestem dla nich i dla siebie, odwieczna zasada- chcesz być szanowanym, szanuj innych i siebie.
#Nauczyłam się jak destrukcyjny wpływ na życie człowieka może mieć alkohol i właśnie to sprawia, że nie używam go w nadmiarze.
#Mama nauczyła mnie przyjmowania ze spokojem niepomyślnych sytuacji. Teraz już nie panikuję jak wcześniej bo przekonałam się, że nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być lepiej.
#A ostatnio przekonałam się jak kruche jest życie i że trzeba kochać ludzi bo nigdy nie wiadomo kiedy może ich zabraknąć
_________________ Była to jedna z tych nocy, w których nie ma nadziei na świt.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum