a ja uważam, że po śmierci nie ma nic. cisza, ciemność, pustka.
i nie wiem, czy 'nie pamiętamy' co było przed narodzeniem. nas po prostu nie było. była cisza, ciemność i pustka. o.
_________________
are you such a dreamer to put the world to right?
Ale zaje*bałaś biedą ;/ Jak możemy pamietać? a pamietasz co się działo tydzień po Twoim urodzeniu?
_________________ Jestem szczęściem, które szuka przyjemności w zadowoleniu drugiej
osoby. Pragnieniem, by dawać, a nie otrzymywać. Szacunkiem dla
uczuć drugiej osoby. Byciem blisko, ale bez chęci zawładnięcia drugą osobą.
Ja ogólnie się boje ... Boje że może być tylko ciemnośc i nic więcej ... Że nigdy juz nie spotkam ludzi, których poznałam na ziemii
_________________ Jestem szczęściem, które szuka przyjemności w zadowoleniu drugiej
osoby. Pragnieniem, by dawać, a nie otrzymywać. Szacunkiem dla
uczuć drugiej osoby. Byciem blisko, ale bez chęci zawładnięcia drugą osobą.
Dołączyła: 13 Lis 2005 Posty: 1994 Skąd: z nienacka
Wysłany: 2005-11-14, 11:41
Polecający: baba jaga ;P
Co sie komu znaczy to sie mu na srodku drogi rozkraczy takze nie ma sie czego bac ;P
A moim zdaniem po smierci bedzie to co my bedziemy chcieli w sensie Ci co wierza ida do nieba, Ci co wierza w reinkarnacje wroca na ziemie pod postacia jakiejs ropuchy czy innego motyla, Ci co wierza ze nie ma nic po smierci nic beda mieli ;P
_________________ Jestem szczęściem, które szuka przyjemności w zadowoleniu drugiej
osoby. Pragnieniem, by dawać, a nie otrzymywać. Szacunkiem dla
uczuć drugiej osoby. Byciem blisko, ale bez chęci zawładnięcia drugą osobą.
Dołączyła: 13 Lis 2005 Posty: 1994 Skąd: z nienacka
Wysłany: 2005-11-14, 18:46
Polecający: baba jaga ;P
Nie wiem czy pojdziesz ;P ja tylko przestawiam swoj punkt widzenia na sprawe ;P moge sie mylic wiec sie nie ciesz za wczesnie :lol: skonczy sie na tym ze wszyscy bedziemy siedziec w wielkiej pustce ;P ;D
_________________ Jestem szczęściem, które szuka przyjemności w zadowoleniu drugiej
osoby. Pragnieniem, by dawać, a nie otrzymywać. Szacunkiem dla
uczuć drugiej osoby. Byciem blisko, ale bez chęci zawładnięcia drugą osobą.
_________________ Jestem szczęściem, które szuka przyjemności w zadowoleniu drugiej
osoby. Pragnieniem, by dawać, a nie otrzymywać. Szacunkiem dla
uczuć drugiej osoby. Byciem blisko, ale bez chęci zawładnięcia drugą osobą.
ja tam wierzę w reinkarnację, a nie pierdoły o niebie i piekle. ja mam to na ziemi
a ja wierzę w piekło, niebo i czyściec. a reinkarnacji nie nazywam pierdołą, bo każdy ma swoje przekonania... dla mnie śmierć to początek życia wiecznego, najlepiej w niebie... ale to gdzie trafię po śmierci nie zalezy już ode mnie:) to znaczy zalezy od postępowani i życia, ale ostatecznie nie zadecyduję ja lecz Ktoś Większy ode mnie:)
ja wierzę w życie pozagrobowe szeroko rozumiane. niekoniecznie raj, coś wyżej. raczej połączenie z absolutem, jakkolwiek dziwnie to brzmi. jako w pewnym sensie manichejczyk wierzę, że jest jakaś fizyczna postać zła, którą w różny sposób się nazywa, ale wierzę też w to, że Bóg nie potępi żadnego człowieka i że coś takiego jak piekiełko i czyściec nie mają racji bytu.
a śmierć, kiedy po mnie przyjdzie, powinna być szybka. nie chcę się męczyć. na starość strzelę sobie w łeb, jak mnie weźmie jakiś rak płuc albo marskość wątroby, jeśli nie będzie szans na wyleczenie. po co cierpieć bez potrzeby? rzekomo cierpienie uszlachetnia, ale może być też całkowicie bezsensowne.
_________________ pewnego dnia postanowiłem zmienić swoje życie. przestać pić, rzucić palenie, zacząć chodzić na siłownię i zdrowo się odżywiać.
ja kiedyś miałam sen że świat się skończył i poszłam do nieba; generalnie w niebie byłam na wielkim, spokojnym morzu, było cicho, ciepło, były trzy słońca (zgrozo), ale nie było za gorąco, było w sam raz; siedziałam w łódce bez pagajków i tak tkwiłam tam, wesolusia, jakbym była co najmniej naćpana
jednakowoż potem, parę lat później umarł mój ulubiony dziadek; umarł w nocy, jednak jakoś to wyczułam bo zaraz po otworzeniu rano ocząt mych niebieskich spytałam siostrę: "Dziadek umarł?" - "Umarł" - odpowiedziała mi. W nocy przed pogrzebem śniło mi się, że go spotykam i że mi daje do zrozumienia (na swój dziadkowy sposób), że wszystko u niego gra.
Potem parę lat później śniło mi się, że z nim rozmawiam. Spytałam go, co się dzieje po śmierci, on mi na to odpowiedział "a nic takiego; łazisz sobie, spotykasz swój rocznik, śmiesznie jest"
Obudziłam się zniesmaczona lekko, z powodu tego "rocznika" i w te pędy zadzwoniłam do swej rodzicielki, jego córki, i pytam, jak to możliwe, o co chodzi z tym rocznikiem. Mama powiedziała, że jak dziadek był młodszy i jego koledzy jeszcze żyli (umarł mając bez mała 90 lat, a więc mało kumpli już mu zostało) to na wszystkich znajomych mówił rocznik, nawet na babcię, która jest 11 lat od niego młodsza
zonk, trochę
ostatnio mi się śniło, że mi mówi, żebym się ogarnęła, bo marnie skończę
_________________ przed chwilą miałeś/aś zaszczyt przeczytać wypowiedź Sowiska. Jak się czujesz?
Ja wierze w to iz smierc nie jest koncem. Wierze w to iz po tym jak smierc do nas przyjdzie idziemy przed oblicze Boga gdzie mozemy sie udac w dwa miejsca do nieba i do piekla w zaleznosci od tego co robilismy w naszym zyciu. Byc moze mam takie a nie inne zdanie bo jestem katolikiem i uwazam ze jest to prawda, wierze tez w aniola stroza, ktory nad nami czuwa... wiem ze wiele osob moze sie z tym nie zgodzic podajac na przyklad jakies wypadki lub innedo tego typu zdazenia... jednak takich rzeczy nie da sie udowodnic i kazdy ma na ten temat swoje wlasne zdanie i to zalezy tylko od niego. W Reinkarnacje nie wierze... posiadamy dusze... wlasna osobowosc... nie mozemy byc przeciez kims innym.
Mimo tego iz wierze ze smierc nie jest koncem boje sie jej... boje sie zostawic tego co jest tutaj... na ziemi... boje sie zostawic moich przyjaciol i wyszstkich znajomych, boje sie tego ze smierc przyjdzie jutro a nie zdaze zrobic tego co bym chcial, boje sie zostawic zycia... jest tyle piekna i wspanialych zeczy ktore chcialbym jeszcze zrobic... albo powiedziec cos komus bardzo waznego... boje sie tez tego ze zostane zapomniany... jak miliardy osob ktorzy zmarli...
ja tam wierzę w reinkarnację, a nie pierdoły o niebie i piekle. ja mam to na ziemi
czyli jesteś buddystą?... wierzysz w karmę, samsarę, dążysz do nirwany, wyznajesz cztery szlachetne prawdy i wszystko inne co tyczy się buddyzmu ?... czy może wierzysz tak sobie, aby w coś wierzyć ?...
_________________ "Jesteśmy tym, co robimy, jesteśmy naszymi tajemnicami. Ja jestem sumą moich grzechów, tak właśnie! Chcesz poznać mnie, musisz poznać moje grzechy." T.Dekker
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum