Regresing
1.Pytania:
-Chciałabym wiedzieć,czym różni sie regresing od hipnozy.I czy to nie jest zbyt niebezpieczne.Co mogę dzięki temu zyskać?
-W jaki sposób człowiek jest w stanie wrócić pamięcią do swoich poprzednich wcieleń?
2.Odpowiedzi:
-Podczas hipnozy nie jesteś świadoma tego co robi hipnotyzer, natomiast podczas regresingu jak najbardziej zachowujesz pełna swiadomość całej sesji i wszystkich doznań.
Poza tym większość hipnotyzerów wprowadza kody do podświadomości, aby łatwiej im było nastepnym razem zahipnotyzować. Podczas regresingu nic takiego nie ma miejsca.
Jesli chodzi o regresing to możesz dzięki niemu wyrzucić z podświadomosci wszystkie negatywne wzorce, które cię blokują. Jest możliwość cofnięcia się pamięcią do poprzednich wcieleń.
Hipnoza jest niebezpieczna, nie masz pewności czy hipnotyzer czegoś nie wprowadził, natomiast podczas sesji regresingu jesteś przez cały czas wszystkiego świadoma i jest to jak najbardziej bezpieczne i pomocne. Regresingiem da się np. obrzydzić pociąg do alkoholu lub narkotyków.
-...wszystko to co przeżyliśmy,wszystkie wspomnienia z tego i z poprzednich wcieleń,są zapisane w podświadomości.No i takim sposobem wchodząc w podświadomość,można się cofnąć nawet bardzo daleko...
-Ja jestem już po kilku sesjach i wierzcie mi,że naprawdę można się sporo cofnąć.Ja się cofnęłam tak z ponad 2000 lat,a wspomnienia były plastyczne jakby z wczoraj.Pamiętałam nawet jak wyglądał stół i jak kobieta upuściła dzbanek.
jusia_like ,,Ewangelię Jezusa"uznaje ,,Wewnętrzny Kościół Ducha Chrystusowego".Ponieważ jest to nowy Kościół, On sam ustalił sobie kanon,tak jak protestanci też ustalili sobie swój kanon.Kanon kanonowi nie równy.Inne religie mają inne kanony.A nie zmienia się kanonu,bo tylko kanon danej religii jest prawdziwy,więc dlaczego go zmieniać?
Wysłany: 2006-09-25, 18:34 Czego tu się bać śmierci !
Śmierć jest nieunikniona każdego ona spotka, tylko nie znamy czasu kiedy po nas przyjdzie.
A jak już przyjdzie to już nic się nie będzie liczyć.
Śmierć się nie pyta kiedy ma przyjść, śmierć sama wie kiedy ma przyjść.
Czego tu się bać śmierci, na śmierć się czeka !
Wiem co to smierc...niestety...3 miesiące temu zmarla moja mama...najgorsza zecz jaka sie mogla zdarzyc.kochalam ja nad cale zycie ale jej juz niema napewno mysli o mnie z góry
Nie moge wprost stwierdzić czy boję się śmierci czy nie...Czasami przeraża mnie opcja pozostwienia wszystkich i wszystkiego co kocham.
Jednak czasami myślę o śmierci jak o "szczęściu".Dzieki,któremu nie czułabym tego całego zła,obłudy i fałszu. Jednak wiem,że to jest wyjście,że trzeba stawić czoło przeciwnościom.
Chociaż w obecnej chwili,chociaż się staram,nie wychodzi mi to najlepiej.
_________________ Pamiętaj, że minuta gniewu odbiera Ci 60 sekund szczęścia......
Dołączyła: 09 Wrz 2006 Posty: 94 Skąd: z przypadku
Wysłany: 2006-09-28, 20:59
Polecający: dzięki sobie
Jednak gdyby ktos chcial sie zabic to znaczy ze jest tchorzem, bo nie potrafi uporac sie z najwiekszym torem przeszkod = samym zyciem.
_________________
Wojna moim żywiołem jestem Jeźdźcem Apokalipsy ja rozdaje karty pale i nabijam na pal. Kocham głód krwawego zwycięstwa!.
I ciebie dopadne...
Dołączyła: 09 Wrz 2006 Posty: 94 Skąd: z przypadku
Wysłany: 2006-09-28, 21:09
Polecający: dzięki sobie
smierc to najprostsze rozwiazanie Magdo, najprostsze. A kto z nas chce wszystko wykonywac w prostocie jak mawiala J. d'Arc
_________________
Wojna moim żywiołem jestem Jeźdźcem Apokalipsy ja rozdaje karty pale i nabijam na pal. Kocham głód krwawego zwycięstwa!.
I ciebie dopadne...
ciekawe jak to działa.Niby mamy wolną wole ,ale ja sama nigdy niezdecydowała bym się przyjść na ten świat .Mam w życiu dużo szczęścia, dobrego męża,syna i kiedyś to wszystko strace.Niechoduje roślin bo i poco.Staram się być dobrze nastawiona do życia ale nie jest to łatwe
[ Dodano: 2006-10-02, 18:27 ]
dobrze ze jest gdzieś koniec ,boję się go ,ale jest jakimś rozwiązaniem ,życie jest fajne ,gdy jakoś się układa ,gdy problemów jest więcej iwięcej to nie zawsze chce się żyć.tak naprawde to boję się przyszłości a nie tego co będzie po śmierci.tam to nie ja będę kowalem swojego losu
Staram się żyć tak,żeby inni przeze mnie nie cierpieli - nie boję się śmierci.
Poza tym to jedyna pewna sprawa w tym kraju - poza podatkami
[ Dodano: 2006-10-06, 23:12 ]
jusia_like napisał/a:
hah czyli to nie jest wcale uznana ewnagleia kościoła rzymsko katolickiego
czyzby jakaś sekta.............
niekoniecznie od razu sekta :
kościół uznaje tylko to co uznaje za stosowne w danym momencie - przeczytaj sobie postanowienia kilku soborów -sama zoabaczysz,że oni uznają tylko to ,co im akurat do koncepcji pasuje. hehh.. gdybyś tak miała dojscie do apokryfów - uuu- to dopiero bysmy się dowiedzieli....zobacz jak wile rzeczy kościół stara się za wszelką cenę ukryć - ile ksiąg jest w bibliotekach watykańskich- niedostepnych dla oka zwykłego człowieka...i nawet purpuraci mają do nich baaardzo ograniczony dostęp.
Pozwól,że coś zacytuję:
"(...)Około IIIw.zaczął utrwalać sie więc zwyczaj jednorazowej spowiedzi dokonywanej dopiero na łożu śmierci (...)
(...) w trudnych czasach wojen i prześladowań gdy życie można było stracić w każdej chwili, wielu chrześcijan umierało bez ostatniego sakramentu.Tym samym dopuszczali się oni grzechu najgorszego z możliwych (...) bezwzględnie idzie się do piekła.
(...) mniej więcej od IVw. wierni zaczęli naciskać kapłanów, by zapewnili immożliwość wielokrotnej spowiedzi."
Wyznane winy były jednak cennym źródłem informacji- handlowano nimi nazwyczajniej na swiecie, bo:
"(...)wówczas jeszcze pasterzy kościoła nie obowiązywała tajemnica spowiedzi!(...)
W 1215 roku na zwołanym przez Innocentego III (1198-1216) Soborze Laterańskim IV nakazano obowiązek spowiedzi przynajmniej raz w roku w okresie wielkanocnym.(...)by otrzymać sakrament pokuty należy dokonać rachunku sumienia, okazać zal za grzechy i złożyć mocne postanowienie poprawy.(...)sobór nałożył na wszystkich duchownych srogi obowiązek zachowania tajemnicy spowiedzi."
Dlatego też , uważam,że stawianie sobie kościoła za autorytet w jakiejś dziedzinie jest bezsensowne- ale to tylko moje zdanie. Interesowałam sie tym dość dokładnie i poiem tyle: ludzie nie zdajas obie nawet sprawy z tego, ile z "praw bożych" jest tak naprawdę prawami nałożonymi przez księży- na takich właśnie soborach.Kolejnym przykładem może być celibat - nałożony dopiero w XVw !!! Z resztą - jest tego dużo więcej - tylko w tym kraju większość to "pseudokatolicy" i nie wiedzą o swoim kościele i jego powstaniu nic - to przykre.
Nawet teksty do bibli uznano na takim spotkaniu!
a na "dobitkę" zobacz film "stygmaty" - gwarantuję,ze skłoni każdego do refleksji - co nie znaczy,że przestaniesz wierzyć itp. niby tylko film, ale dla mnie sprawa jest jasna : gdyby był czystą fikcją, kościół nie stawałby na głowie, byle tylko zakazać puszczania go! a muszę dodać,że nie obraża sie w nim nic, co jest w jakikolwiek sposób powiązane z chrześcijaństwem!
_________________ W TYM PRZEBRANIU IDIOTY JESTEś NIE DO ROZPOZNANIA
bARDZO ŁADNY WIERSZ..........
Jestem szczęściem, które szuka przyjemności w zadowoleniu drugiej
osoby. Pragnieniem, by dawać, a nie otrzymywać. Szacunkiem dla
uczuć drugiej osoby. Byciem blisko, ale bez chęci zawładnięcia drugą osobą.
TRZEBA MYSLEC O ŻYCIU....SMIERC PRZYJDZIE I TAK BEZ ZAPROSZENIA...
[ Dodano: 2006-10-08, 11:07 ] bARDZO ŁADNY WIERSZ..........
Jestem szczęściem, które szuka przyjemności w zadowoleniu drugiej
osoby. Pragnieniem, by dawać, a nie otrzymywać. Szacunkiem dla
uczuć drugiej osoby. Byciem blisko, ale bez chęci zawładnięcia drugą osobą.
TRZEBA MYSLEC O ŻYCIU....SMIERC PRZYJDZIE I TAK BEZ ZAPROSZENIA...
Na co dzień nie myślę o śmierci. Staram się skupiać na tym, co jest tu i teraz, co czasami bywa trudne.
Dla mnie śmierć jest ostatecznym końcem, bo nie wierzę w żadną formę życia pozagrobowego. Nawet, jeśli istnieje dusza mogąca przetrwać ten moment nie wiadomo, co się z nią dalej dzieje, ani nie mam powodu, by przyjmować którąś koncepcję, bo na żadną nie ma dowodów.
Boimy się śmierci bardziej, gdy mamy poczucie, że nasze życie nie zostało należycie wykorzystane. Gdy pozostały niespełnione marzenia, niezrealizowane plany, niezałatwione sprawy.
_________________ Strong like the grass
Tall like a tree
Free like the wind
Eternally
"Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebiem"
Koh 3,1
Nawet w Biblii masz takie przykłady:
Najpierw Mojżesz nakazuje robienie ofiary za grzechy poprzez zabicie baranka
Później prorok Samuel pisze "Lepsze jest posłuszeństwo od ofiary"
Dalej Ozeasz: "Miłości pragnę nie krwawej ofiary"
Izajasz "Zapresztańcie składania czczych ofiar! Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu"
No i Malachiasz "a na każdym miejscu dar kadzielny będzie składany imieniu memu i ofiara czysta"
Mamy tu kolejne etapy: nakazanie składania krwawej ofiary --> zmniejszanie jej wartości --> zakaz składania ofiar --> składanie ofiary czystej
Czyli przejście z ofiary krwawej do czystej - takie etapy różnych zasad występują również w Kościele. Jest to tak zwany ROZWÓJ, który jest nieunikniony.
np. w ST jest zakaz tworzenia figurek i obrazów Boga, tak też pierwsi chrześcijanie tego przestrzegali - jaki może być powód? Powodem może być plaga różnych pogan, uważających figurkę za Boga - z czasem jak ludzie uświadomili, że Bóg jest jeden i jest wszędzie, że nie jest drzewem czy figurką, zaczęto stopniowo wprowadzać obrazy i teraz czci się nie obraz ale Boga, którego dany obraz czy figurka przedstawia...
Tak też stopniowo dochodzono do spowiedzi usznej, chrzczenia niemowląt czy też celibatu...
To jest rozwój o którym mówił Jezus w przypowieści o ziarnku gorczycy, które czy się śpi czy czuwa rozwija się tak, że staje się większe od innych jarzyn. Tym ziarnkiem gorczycy jest nauka Jezusa a rozwija się poprzez Kościół. Czyli to co Ty uważasz za prawa Boże dodane przez ksieży są to rzeczywiście wyniki rozwoju nauki chrześcijańskiej nad którym panuje Opatrzność Boża.
A co do zakazywania różnego rodzaju filmów, o tematyce antyreligijnej to się nie dziw - wielu ma tak płytką wiarę, ze jeden głupi film zdoła odwieźć od niej (zwłaszcza młodzi) zanim zdąży sie pogłębić w swojej wierze... - filmy "antychrześcijańskie" czy "antykatolickie" zwykle opierają sie na metodach manipulacji a nie na faktach (np. Zeigst)...
Ale to jest tylko moje zdanie...
A co do tematu:
Chcę żyć i umierać w jedności z Bogiem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum