a jeżeli ktoś umiera, połykając duże ilości tabletek (nie trucizn, leków np.)? to też boli?
pavulon i chlorek potasu to leki, tiopental także... skazanemu na śmierć podaje się trzy śmiertelne dawki leków, dawka tiopentalu (leku przciwbólowego) także jest śmiertelna, a mimo to bywa, że skazani umierają w konwulsjach... więc chyba jednak boli...
Karczoch napisał/a:
podaj, jestem szalenie ciekawa
musiałabym być kompletną ignorantką i idiotką by podać dwa najskuteczniejsze sposoby na śmierć w trakcie rozmowy (dialogu/wymiany poglądów) z osobą, która twierdzi, że chicałaby spowodować swoją śmierć (popełnić samobójstwo) (mowa tu o dkf). ... Jeżeli chcesz, mogę jedynie ci to napisać na PW... tutaj na forum tego nie napiszę... mimo, że uważam, że dkf tak naprawdę nie ma zamiaru zrobić sobie krzywdy, ale wolę nie kusić losu...
dkf napisał/a:
naya wolałabym czuć coś przez 40 sekund, niż np kilka godzin przy podcięciu żył.
jeżeli ktoś nie zna swojej anatomii, to owszem może podciąć żyły i wykrwiawiać się kilka godzin... ale wystarczy znać własną fizjonomię by wykrwawienie nastąpiło znacznie, znacznie szybciej... można wykrwawić się nawet w kilka sekund, ale tak szybkie wykrwiawienie może nastąpić tylko wtedy gdy aorta (główna żyła wychodząca od serca) zostanie całkowicie wyrwana (zdarza się to w poważnych wypadkach)... samemu jednak żaden człowiek nie jest w stanie sobie tego zrobić...
dkf napisał/a:
Napisz, bo naprawdę teraz mnie ciekawość zżera.
ciekawośc to pierwszy stopień do wiedzy... życzę miłej lektury medycznych prac naukowych (bywają cholernie nudne ale i fascynujące)... w sprzedaży nie ma tylko gazet typu 'fakt' 'party' bravo', są też inne, bardziej ambitne i może mniej dostępne, ale na pewno bardziej stymulujące nasz mózg...
dkf napisał/a:
W ramach wyjaśnienia nie mam za sobą żadnej próby samobójczej.
to daje się zauważyć... ale jak już pisałam nie będę kusić losu... Jeżeli byłaby to luźna rozmowa o samobójstwach napisałabym to bez wachania... ale ty przedstawiłaś się w tym temacie jako potencjalna samobójczyni... więc chyba sama rozumiesz...
dkf napisał/a:
Możesz mieć pewność nie wykorzystać ich.
pewnośc to ja mogę mieć, że mnie mama kocha...
_________________ "Jesteśmy tym, co robimy, jesteśmy naszymi tajemnicami. Ja jestem sumą moich grzechów, tak właśnie! Chcesz poznać mnie, musisz poznać moje grzechy." T.Dekker
nie, nie studiuję medycyny, ale nie ukrywam, że mnie fascynuje... nie miałam tyle odwagi by udać się w tym kierunku, wolę pozostać przy czysto teoretycznej wiedzy, nie dlatego, że brzydzę się krwi, czy, ze miałabym problem z wkłówaniem się, cięciem... chodzi raczej o cierpienie... nie zniosłabym chyba widoku tylu cierpień... naprawdę zainteresowanie medycznymi sprawami rośnie w miarę jedzenia... czasami można trafić w bardzo, bardzo nudnej pracy naukowej na wyśmienite 'smaczki'... jak np. wielu z nas przed zasypianiem zdarza się drgnięcie np. nogi, okazuje się, że nasz mózg czasami myli moment zasypiania z momentem umierania i nakazuje organizmowi bronić się stąd to drganie...
dkf napisał/a:
Jak bym chociaż wiedziała gdzie szukać, nie jestem w temacie.
książki, prasa... nie polecam internetu... oczywiście, że nie kupisz prasy naukowej w kiosku na rogu, ale warto pofatygować się i pójść do jakiejś księgarni z prasą, tam nie powinno być problemu...
_________________ "Jesteśmy tym, co robimy, jesteśmy naszymi tajemnicami. Ja jestem sumą moich grzechów, tak właśnie! Chcesz poznać mnie, musisz poznać moje grzechy." T.Dekker
Smierc?? Przeciez to cos normalnego. Dla mnie jest to kolejny a zarazem ostatni krok do niczego, bo po smierci nas nie ma. Nie wieze w niebo i piekłoo... Kiedy nasze serce przestanie bic, włoza nas do trumny i zakopia. Dalej juz nie ma nic. Zawsze starajmy sie zyc chwila bo nikt z nas nie wie kiedy zakonczy zycie...
Kiedy ktos z naszych bliskich umiera to płaczemy bo wiemy ze juz nigdy go nie zobatrzymy ale np w którejs kultuze (zapomniałem jakiej) smierc jest uwazana za cos dobrego. A co wiecej, na pogrzebie uzadzana jest wspaniała zabawa:))
_________________ WE ARE THE BEST SO FUCK THE REST
Dołączył: 20 Sie 2006 Posty: 2196 Skąd: Henstedt-Ulzburg
Wysłany: 2008-08-20, 00:00
Polecający: www.google.com -> Forum ogolnotematyczne
Rozpisałem się troszkę w innym temacie, a moje poglądy zmieniły się od ostatniego wpisu tutaj, którego nie mam zamiaru nawet sprawdzać.
Nowy wpis:
Nie mam jeszcze ustalonego poglądu na ten temat, ciągle o tym myśle i cholera martwię się.
ketoprom napisał/a:
nie będzie się błąkać po Ziemi.
o ile się nie mylę, to dusza z materię dużo wspólnego nie ma, tak więc nic nie trzymało by nas na Ziemii, w dosłownym tego słowa znaczeniu.
No chyba, że wierzysz w wersję drugiej, (zdechłej, pośmiertnej) przeludnionej Ziemii zamieszkałej przez materialne dusze, czyli normalne ciała - życie po życiu, również dosłownie.
Wierzę, że coś czy tam ktoś, był(o) we Wszechświecie na samym jego początku, jednakże nie wierzę w to, że ludzie mają dusze. Jak dla mnie to co ludzie nazywają duszą, to po prostu jakiś związek chemiczny, kamień lub cokolwiek, co zaczęło się rozwijać, ewoluować, jak i myśleć.
Analogicznie jeśli człowiek ma duszę, to mają ją i bakterie.
--------------------------------------
Załóżmy, że po śmierci ludzka dusza wylatuje z ciała hen daleko, po czym funkcjonuje bez ciała, myśli itp.
Jakie stadium (wiek) duszy wyleciałoby? Pewnie to tuż przed śmiercią, a nie dusza z przed pięciu lat. Wskutek niektórych, codziennych wydarzeń mózg, czyli dusza, niszczy się, przestaje funkcjonować we właściwy sposób. Utkwił mi w pamięciu pewien człowiek, który wbił sobie pręt w mózg. Przeżył to, ale stał się upośledzony. Reszta jego duszy została przez ten wypadek zniszczona? Jeśli tak, to współczuję ludziom, którzy giną od kul wystrzelonych w głowę itd.
----------------
Zawszę zasmucam się, gdy myślę o śmierci. Zdaję sobie wtedy sprawę, jak bezsensowne, jak niepotrzebne jest nasze życie. 70 lat życia, potem śmierć i IMO koniec egzystencji, nawet mentalnej. Po co żyć, skoro po zakończeniu naszego życia nic się z tego nie będzie mieć? Dochodzę do wniosku, że nie należy marnować tego życia, bo jest jedno, bo jest krótkie i ogólnie bezsensowne. Że należy cieszyć się nim w jak najbardziej radykalny sposób, nie tracić ani minuty - sex, drugs & rock'n'roll jeśli nam to skróci życie, to nic się nie stanie. Żyjmy jak najszczęśliwiej ile możemy, bo czas nie jest ważny, i tak kiedyś umrzemy, liczy się jakość
To są moje obecne poglądy. Biorąc pod uwagę fakt, że brzydzę się narkomanami, że piję tylko w towarzystwie itd., to widzę dosyć duży kontrast między tym co myślę, a co robię. Dlaczego nie robię tego, co myślę? Bo się boję, bo nie jestem tego wszystkiego pewien, bo jeszcze mogę sobie zmarnować życie. Zapewne posty innych forumowiczów, które jeszcze pojawią się w tym temacie, zmienią mój światopogląd.
No chyba, że wierzysz w wersję drugiej, (zdechłej, pośmiertnej) przeludnionej Ziemii zamieszkałej przez materialne dusze, czyli normalne ciała - życie po życiu, również dosłownie.
nie wierzę w reinkarnację. miałam na myśli coś w rodzaju ducha.
Cytat:
Analogicznie jeśli człowiek ma duszę, to mają ją i bakterie.
nie wiem czy jesteś katolikiem, ale wg tej religii, świat jest stworzony dla ludzi i tylko oni mają duszę.
Nori napisał/a:
Jakie stadium (wiek) duszy wyleciałoby? Pewnie to tuż przed śmiercią, a nie dusza z przed pięciu lat.
wydaje mi się, że dusza nie podlega czasowi.
Nori napisał/a:
Wskutek niektórych, codziennych wydarzeń mózg, czyli dusza, niszczy się, przestaje funkcjonować we właściwy sposób.
Dusza jest niematerialna, przez co nie można jej naruszyć mechanicznie. Mózg to nie to samo co Dusza.
_________________ ...z sufitu płynie żel, wyżeluję Ciebie, Ty wyżeluj mnie...
Dołączył: 20 Sie 2006 Posty: 2196 Skąd: Henstedt-Ulzburg
Wysłany: 2008-08-20, 00:44
Polecający: www.google.com -> Forum ogolnotematyczne
ketoprom napisał/a:
nie wiem czy jesteś katolikiem, ale wg tej religii, świat jest stworzony dla ludzi i tylko oni mają duszę.
Pojęcie dusza nie występuje tylko w religii chrześcijańskiej. Co do mojej religii, to najbliżej mi do ateisty.
ketoprom napisał/a:
Dusza jest niematerialna, przez co nie można jej naruszyć mechanicznie. Mózg to nie to samo co Dusza.
Na szybkiego tak to wytłumacze: to mózg decyduje o tym co myślimy.
Ktoś odziedziczył geny po swoich rodzicach, przez co tyje. Przez geny powstał również taki, a nie inny mózg. I to ten mózg sprawia, że on ma kompleksy z powodu nadwagi, że jest wstydliwy, cichy.
W sumie to kości zostały rzucone tylko raz, przy powstaniu świata, a reszta to tylko konsekwencje. Uznaję to za przeznaczenie.
to możemy sobie podać odwłoki. ja już się zdążyłam pogodzić z moim ateizmem.
Nori napisał/a:
Na szybkiego tak to wytłumacze: to mózg decyduje o tym co myślimy.
Ktoś odziedziczył geny po swoich rodzicach, przez co tyje. Przez geny powstał również taki, a nie inny mózg. I to ten mózg sprawia, że on ma kompleksy z powodu nadwagi, że jest wstydliwy, cichy.
myślę, że tak naprawdę to dusza o tym decyduje (o tym co myślimy). mózg jest tylko organem, narzędziem. gdy zostaje uszkodzony, nasze materialne ciało na tym cierpi.
[bardziej obrazowo: dusza to takie oprogramowanie, a ciało urządzenie]
a skoro wspomniałeś o dziedziczeniu, interesuje mnie, skąd bierze się dusza?
_________________ ...z sufitu płynie żel, wyżeluję Ciebie, Ty wyżeluj mnie...
Dołączył: 20 Sie 2006 Posty: 2196 Skąd: Henstedt-Ulzburg
Wysłany: 2008-08-20, 02:51
Polecający: www.google.com -> Forum ogolnotematyczne
I tu się przyda lekcja od Zombwbija
Cytat:
myślę, że tak naprawdę to dusza o tym decyduje (o tym co myślimy). mózg jest tylko organem, narzędziem. gdy zostaje uszkodzony, nasze materialne ciało na tym cierpi.
zbuduj dokładną kopię jakiegoś mózgu ze sztucznych materiałów, to stworzysz sztuczną "duszę", która będzie mieć normalne wspomnienia itd.
ketoprom napisał/a:
a skoro wspomniałeś o dziedziczeniu, interesuje mnie, skąd bierze się dusza?
dziedzictwo + wpływ otoczenia
Można rzec tak ładnie, teistycznie, że alkohol szkodzi duszy, lub naukowo - że niszczy szare komórki. Co wolisz?
dusza z materię dużo wspólnego nie ma, tak więc nic nie trzymało by nas na Ziemii, w dosłownym tego słowa znaczeniu.
dusza nie jest materialna... oczywiście... ale to nie znaczy, że nie może zostać na ziemii... okularnik kiedy zdejmie okulary i patrzy przed siebie, wie, że coś przed nim jest mimo, że tego nie widzi... podobnie może być z duszami (tym co niematerialne) to może tu być przed nami mimo, że tego nie widzimy...
Nori napisał/a:
Jakie stadium (wiek) duszy wyleciałoby?
jak już sam powiedziałeś/napisałeś dusza nie jest materialna... a tylko to co materialne przemija... dusza jako niematerialna nie ma wieku, nie odczuwa upływu czasu...
Nori napisał/a:
dla mnie to co ludzie nazywają duszą, to po prostu jakiś związek chemiczny, kamień lub cokolwiek, co zaczęło się rozwijać, ewoluować, jak i myśleć.
Nori napisał/a:
mózg, czyli dusza
to czym w końcu wg. ciebie jest ta dusza? zw. chem czy czymś tam czy dusza to poprostu mózg? chyba się zakręciłeś utrudniając tymsamym zrozumienie tego o co ci chodzi...
wszystkim, którzy podobnie jak Nori najbardziej boją się swojej niepewności polecam książkę Szymona Hołowni "tabletki z krzyżykiem"... Hołownia odpowiada w tej książce właśnie na pytania przeczytane gdzieś w internecie na forach, usłyszane na mieście itp. itd. oczywiście pytania te dotyczą wiary, tego co przed życiem, i tego co po nim...
_________________ "Jesteśmy tym, co robimy, jesteśmy naszymi tajemnicami. Ja jestem sumą moich grzechów, tak właśnie! Chcesz poznać mnie, musisz poznać moje grzechy." T.Dekker
Dołączył: 20 Sie 2006 Posty: 2196 Skąd: Henstedt-Ulzburg
Wysłany: 2008-08-22, 19:38
Polecający: www.google.com -> Forum ogolnotematyczne
naya napisał/a:
okularnik kiedy zdejmie okulary i patrzy przed siebie, wie, że coś przed nim jest mimo, że tego nie widzi... podobnie może być z duszami (tym co niematerialne) to może tu być przed nami mimo, że tego nie widzimy...
to żeś przykład dała. Można poczuć temperaturę obiektu, można coś usłyszeć, co mózg skojarzy w podświadomości dopiero po chwili, na upartego można poczuć podmuch powietrza, jeśli obiekt się porusza.
Cytat:
jak już sam powiedziałeś/napisałeś dusza nie jest materialna... a tylko to co materialne przemija... dusza jako niematerialna nie ma wieku, nie odczuwa upływu czasu...
umysł się rozwija, zdobywamy nowe doświadczenia, zmienia nam się światopogląd, zmienia się nasze nastawienie do świata. I tak o to zmieniła się dusza.
naya napisał/a:
zw. chem czy czymś tam czy dusza to poprostu mózg?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum