wiecie czego ja sie boje... ze ten "stan" po śmierci bedzie wyglądał, tak jakby cie ktoś zamknął w szafie, ale takiej bez scian:| nie ma nic, jest ciemno, ale ty jestes wszystkiego świadomy(a)... boisz sie, dusisz sie, płaczesz, wpadasz w histerie, chcesz umrzec... i po co... i tak już nie niezyjesz:|
_________________ ---------------------
grunt to podstawa:D
wiecie czego ja sie boje... ze ten "stan" po śmierci bedzie wyglądał, tak jakby cie ktoś zamknął w szafie, ale takiej bez scian:| nie ma nic, jest ciemno, ale ty jestes wszystkiego świadomy(a)... boisz sie, dusisz sie, płaczesz, wpadasz w histerie, chcesz umrzec... i po co... i tak już nie niezyjesz:|
dlatego zamierzam uwazac na siebie;p Sheldon, mi sie wydaje czy...jesli przymruzysz oczy i popatrzysz na napis na piersi twojego avatra dostrzezesz nic innego jak napis "kojot" lol...
_________________ ---------------------
grunt to podstawa:D
Ciekawe jest to, że ludzie często unikają tematu śmierci i samego przemijania, kruchości ludzkiej egzystencji i ulotności wspomnień. Kiedy już się poruszy ten temat szybko zmieniają go na inny, a przecieżto nikogo nie ominie. Jeśli chodzi o mnie to nadal żyję w przeświadczeniu, że jestm nieśmiertelna... to straszne, ale wydaje mi się, że stoję gdzieś z boku, nic mi się nie może stać. Jakież to złudne! Dopiero pewne wydarzenia w moim środowisko uświadomiły mi jakże jestem naiwna, założe się, żę znajdzie się więcej ludzi o podobnym przeświadczeniu jak moje. Więc są dwie drogi : "let us die young or let us live forever"
...zresztą im mniej wiemy w tym więcej jesteśmy w stanie uwierzyć.
Nie po to człowiek żyje zeby przez cały czas myślał o śmierci....to tak jakby nie żył. Ludzie omijają ten temat, bo nie jest on łatwy, przyprawia każdego o dreszcze i ogólnie wprowadza w zły nastroj... a czy w dzisiejszym swiecie nie mamy zbyt wielu zmartwien, zeby jeszcze wyznaczac sobie deadline zycia...? memento mori? ja wole carpe diem
_________________ ---------------------
grunt to podstawa:D
włąśnie... ja nawet nie zauważyłam napisu na początku...
Morona napisał/a:
Kiedy już się poruszy ten temat szybko zmieniają go na inny, a przecieżto nikogo nie ominie.
nikogo nie ominie... niektórzy są wiecznie żywi... tak jak Elwis...
Morona napisał/a:
...zresztą im mniej wiemy w tym więcej jesteśmy w stanie uwierzyć.
i własnie dlatego ludzie "prości", "niewykształceni" są często szczęśliwsi... bo mniej rzeczy ich obchodzi... z mniej rzeczy zdają sobie sprawę... są głęboko wierzący bo co im pozostaje... człowiek im dłużej się uczy (im więcej wie) tym więcej ma wątpliwości... z czasem jego Bogiem staje sie nauka, bo nie może połączyć religii z fizyką, chemią czy matematyką...
ktostaki napisał/a:
Nie po to człowiek żyje zeby przez cały czas myślał o śmierci....to tak jakby nie żył.
niekoniecznie... niektórych myśl o tym, że umrą motywuje do działania... do tworzenia rzeczy, które po jego śmierci zostaną zapamiętane...
ktostaki napisał/a:
wiecie czego ja sie boje... ze ten "stan" po śmierci bedzie wyglądał, tak jakby cie ktoś zamknął w szafie, ale takiej bez scian:| nie ma nic, jest ciemno, ale ty jestes wszystkiego świadomy(a)... boisz sie, dusisz sie, płaczesz, wpadasz w histerie, chcesz umrzec... i po co... i tak już nie niezyjesz:|
dobry scenariusz na horrorek... ale jak dla mnie mało prawdopodobny... IMO właśnie to jest jeden z powodów "stworzenia" wiary... by ludziom było lżej z myślą, że czeka na nich raj, czy kolejne życie a nie, że poprostu ich nie będzie... będą zakopani w ziemi i tam zgniją pozostawiając po sobie tylko odrażający smród...
_________________ "Jesteśmy tym, co robimy, jesteśmy naszymi tajemnicami. Ja jestem sumą moich grzechów, tak właśnie! Chcesz poznać mnie, musisz poznać moje grzechy." T.Dekker
a ja myślałam, że reinkarnacja to pogląd a nie wiara... no dobra mniejsza z tym... jak uważasz kim byłeś wczesniej i kim będziesz po tym życiu ?... mi się w reinkarnacji bardzo podoba to, że uznając reinkarnację w chwilach zagrożenia nie czeka się na cud tylko ufając, że już kiedyś było się w takiej sytuacji szuka się w umyśle rozwiązania, wyjścia (które się zna z poprzednich doświadczeń, doświadczeń poprzedniego życia) z danej sytuacji... to jest świetne podejście...
_________________ "Jesteśmy tym, co robimy, jesteśmy naszymi tajemnicami. Ja jestem sumą moich grzechów, tak właśnie! Chcesz poznać mnie, musisz poznać moje grzechy." T.Dekker
A ja wieże. że spełnie się w życiu i umierajac bede czuła ze w życiu nic nie przegapiłam, że przeżyłam to co miałam a teraz moj czas dobiega konca, albo sie zacznie... Najważniejsze żebym nie była sama w ostatnich chwilach... i to wszystko
_________________ Posty poniżej 5 słów i z dużą ilością emotikonek będą kasowane!!!
Dołączyła: 13 Lis 2005 Posty: 1992 Skąd: z nienacka
Wysłany: 2006-02-15, 20:43
Polecający: baba jaga ;P
oczywiscie ze tak ...
przyklad Papieza
czy mojej chrzesnej jak ja zabierali do szpitala to powiedziala " ja jeszcze chce popatrzec bo ja juz tu nie wroce" i nie wrocila ..
nie zawsze oczywiscie .. ale mi sie wydaje ze ludzie wiedza przynajmniej w wiekszosc zwlaszcza jak im cos zagraz typu jakas choroba.. wtedy potrafia wyczuc .. z reszta samo nastawienie prawda, jedni nastawiaja sie na walke inni biernie poddaja sie losowi ... to tez ma wplyw na to co sie z nami stanie ...
jak dla mnie na kazdego przyjdzie kolej a to napewno bedzie za niedlugo i wszyscy pojdziemy do gory badz na dol Bojcie sie KONIEC SWIATA JEST BLISKI :roll:
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum