wydaje mi sie ze naturalna sprawa jest ze z czasem oddalamy sie od rodzicow.zaczynamy wkoncu miec swoje tajemnice o ktorych z rodzicami sie nierozmawia no przynajmniej tak uwaza sie bedc nastoltkiem.z czasem jednak gdy dorastamy zaczyna brakowac nam rodzicow w szczegolnosci ich rad wtedy kiedy niewiemy co robic juz tak zupelnie.naszczescie moi rodzice (i mam nadzieje ze wasi rowniez)mimo licznych problemow jakie sa w stanie doczepic sie do mnie to zawsze sa przymnie kiedy tego potrzebuje.i za to ich bardzo kocham
a jesli chodzi o seriale telewizyjne to szkoda słów. tam niema rzeczywistosci swiat to prawdziwe eldorado.ladne ubrania,suto zastawione stoly, ciagle imprezki i wszyscy sa happy.a z kad na to biora pieniadze wkoncu niepracuja.(no a jesli juz - mam tu na mysli te polskie seriale- to jakos krotko proporcje pracy do czasu wolnego w filmach sa w stosunku do rzeczywistosci sa odwrocone )
zaczyna brakowac nam rodzicow w szczegolnosci ich rad wtedy kiedy niewiemy co robic juz tak zupelnie.
własnie a czemu zaczyna nam brakowac ich wtedy kiedy mamy problem, wiadomo ze oni nam zawsze pomoga ale ten kontakt powiniem byc nawet wtedy gdy jestesmy szczesliwi
U mnie w rodzinie bywa różnie, ale mimo wszystko jednak rodzice starają się rozmawiać z nami, tzn. ze mną i moją siostrą (chodzi mi tutaj o takie życiowe tematy, a nie gadanie o wszystkim i o niczym). Często w takich rozmowach dochodzi do ostrej wymiany zdań, bo ja z moją siostrą mamy trochę inne poglądy na pewne sprawy, ale cóż, takich sytuacji nie da się uniknąć
Wiadomo, serial to serial, tam wszystko jest wymyślone. I sytuacje przedstawiane w nich rzadko mają miejsce w naszym życiu, a szkoda. Tam rzeczywiście rodzina ma dla siebie czas, stara się wysłuchać, a co najważniejsze potrafi SZCZERZE porozmawiać. W życiu codziennym nie mamy czasu na dłuższe pogawędki, rodzice ciągle gdzieś dię śpieszą, poracują. Bywało że nie widywałam taty całymi dniami, bo rano (7.00) wychodził do pracy, a wracał kiedy spałam.
Przyznaję, że nie wszytko co pokazują w tych serialach jest mądre (niektóre wręcz ogłupiają), ale akurat pewne zachowania można by było przyjąć do życia codziennego
_________________ Taniec jest najwznioślejszą, najbardziej wzruszającą, najpiękniejszą ze wszystkich sztuk, bo nie jest tylko prostą interpretacją czy wyobrażeniem życia; jest samym życiem.
Dołączył: 22 Lip 2006 Posty: 185 Skąd: Z krainy chaosu
Wysłany: 2006-07-26, 20:01
Just!ne no wiesz gdyby seriale były oparte na podstawie prawdziwego życia to by nik tego nieoglondał a co do wziencia niekturych stylów z seriali do życia to ja bym niebrał wogule bo to wszysto jest tak sztucznie udawane.
A co śmierć w kręgu rodziny trzeba się przyzwyczajci bo jedni odchodzom a koleini przychodzom w naszym życiu to jest naturalna żecz
_________________ Moje życzenia są piękne jak marzenia,lecz moje marzenia są nie do spełnienia.
___________________________________
mimo wszystko jednak rodzice starają się rozmawiać z nami, tzn. ze mną i moją siostrą (chodzi mi tutaj o takie życiowe tematy, a nie gadanie o wszystkim i o niczym). Często w takich rozmowach dochodzi do ostrej wymiany zdań,
wazne jednak ze jest w ogole ta rozmowa i ze potrafisz z nimi rozmawiac
yakuza napisał/a:
A co śmierć w kręgu rodziny trzeba się przyzwyczajci bo jedni odchodzom a koleini przychodzom w naszym życiu to jest naturalna żecz
odnosze wrazenie ze przeczytales tylko tytul tematu
a tak w ogole
Teraz coraz czesciej zauwazam jak inni bluzgaja na swoich rodzicow czy tez rodzine nie przyznaja sie do tego np. ze ich kochaja albo cos czy to wstyd ? a moze szpan ze sa tacy super i inni ?
Wysłany: 2006-11-18, 20:05
Polecający: dzięki sobie:)
Rozmowy z rodziną nie wynioslam z domu.Dopiero jak wyszlam za mąż nauczylam sie poważnych rozmów na każdy temat,chociaż czasem łapię się na tym,że nie chce mi się rozmawiać i próbuję bagatelizować problemy...niestety...ale pracuję nad tym
_________________ Dishman o co chodzi z tymi linkami???
Dołączył: 24 Paź 2006 Posty: 920 Skąd: inąd się znamy...
Wysłany: 2006-12-06, 21:45
Polecający: myszka mi poleci(a)ła...
W mojej rodzinie się nie rozmawia na 'trudne' tematy. Lepiej jest sprawy przeczekać. Jak już coś złego się dzieje, to nikt się nie pyta "co się stało, jak ci mogę pomóc", tylko "co ty wyprawiasz"
Całe szczęście mam z kim pogadać poza domem
_________________ "Mądry nie jest ten, który martwi się z powodu niedostatku, lecz ten, który cieszy się z tego co ma."
Lubię internet, bo w internecie nikt nie wie, że jestem psem
Per aspera ad astra...
...wszędzie można dojść na piechotę
W mojej rodzinie się nie rozmawia na 'trudne' tematy. Lepiej jest sprawy przeczekać. Jak już coś złego się dzieje, to nikt się nie pyta "co się stało, jak ci mogę pomóc", tylko "co ty wyprawiasz"
Całe szczęście mam z kim pogadać poza domem
o jaaa ... skąd ja to znam ;] Witaj w klubie. Mnie juz ta sytuacja nie zniechęca do życia jak kiedyś , a wręcz przeciwnie , jakoś pobudza do tego by być otwartą dla innych , niekoniecznie dla rodziny , która nie potrafi wyjasniac problemów a woli je omijać ;] No cóż ... życie ;p
Jak już coś złego się dzieje, to nikt się nie pyta "co się stało, jak ci mogę pomóc", tylko "co ty wyprawiasz"
to takie dziwne? to normalny cykl wychowawczy ze rodzice od pewnego wieku dziecka przestaja pomagac mu w rozwiazywanu problemow, a zaczynaja wymagac aby same sobie z nimi radzily. to ma nauczyc dzieci samodzielnosci i radzenia sobie w doroslym zyciu.
dziecko w ten sposob odrzucone od rodzicow zaczyna odczuwac wewnetrzna pustke jaka pozostala po rodzicielskiej milosci. probuje ja wypelnic szukajac zrozumienia i milosci wsrod rowiesnikow. szuka swojego partnera zyciowego. i tak bylo, jest, i bedzie (mam nadzieje). wiec jesli rodzice was tak traktuja nie powinniscie miec o to do nich pretensji, tylko byc im za to wdzieczni ze wychowuja was na zaradnych i odpowiedzialnych ludzi.
_________________ W świcie pełnym absurdów na próżno doszukiwać się jakiejś logiki
to takie dziwne? to normalny cykl wychowawczy ze rodzice od pewnego wieku dziecka przestaja pomagac mu w rozwiazywanu problemow, a zaczynaja wymagac aby same sobie z nimi radzily. to ma nauczyc dzieci samodzielnosci i radzenia sobie w doroslym zyciu.
dziecko w ten sposob odrzucone od rodzicow zaczyna odczuwac wewnetrzna pustke jaka pozostala po rodzicielskiej milosci. probuje ja wypelnic szukajac zrozumienia i milosci wsrod rowiesnikow. szuka swojego partnera zyciowego. i tak bylo, jest, i bedzie (mam nadzieje). wiec jesli rodzice was tak traktuja nie powinniscie miec o to do nich pretensji, tylko byc im za to wdzieczni ze wychowuja was na zaradnych i odpowiedzialnych ludzi.
ooo nie zgodze sie z tym ze to normalny proces wychowawczy ;] Opróćz karcenia dzieciaka i wmawiania mu jaki to jest debilem ze stłukł szklanke powinno sie znależc tez miejsce na takie cos jak pomoc w rozwiązywaniu problemów , wyrozumiałośc , tolerancja , ciekawośc w poznawaniu swojego dziecka a nie tylko traktowania go jak przykry przypadek. Zgodze sie z tym ze to ma jakis wpływ na wychowanie człowieka , pozytywny ale i negatywny. Ja np wiem po sobie ze nie potrafię teraz okazywac uczuć , bo mnie samej tego nie okazywanoo w dziecinstwie. I nie żale sie tutaj tylko taka była prawda. Teraz mi to rybka bo z wiekiem inaczej na pewne sprawy patrzę , ale pamiętam jak mi było przykro widząc rodziców kolezanek jak interesują sie problemami dzieci , jak kolezanki opowiadają matkom o swoich problemach. U mnie tego nie było bo zamiast pomocy i wsparcia dostawałam ochrzan. NIe jestem za bezstresowym wychowaniem dzieci ale pewne granice i pewne schematy muszą być by dziecko odczuwało rodzicielską miłośc a rodzic nie był obcym człowiekiem. U mnie niestety tak jest , pomimo tego ze ja i moj brat (24l) jestesmy juz samodzielni i w jakiś sposob niezależni to fakt ze nigdy nie mielismy kochającej i wspierającej rodziny chyba troche nas boli , pomimo tego ze teraz umiemy na to spojrzec z innej strony i bardziej racjonalnie to uczucia rodzica do dziecka i odwrotnie pozostaja zawsze niezmienione.
[ Dodano: 2006-12-09, 12:10 ]
jest tak ze rodzice powinni dawac dziecku poczucie , ze zawsze moze do nich przyjsc z problemem. Tymczasem o tym procesie o jakim piszesz dziecko w pewneym momencie sie zamyka i boi sie isc do rodzica gdy ma kłopoty. To nie jest wg mnie dobre , moze i uczy rozwiązywania problemów ale nie zawsze sa to dobre rozwiązania , dlatego dziecko powinno mieć wsparcie w rodzicach.
Dołączył: 24 Paź 2006 Posty: 920 Skąd: inąd się znamy...
Wysłany: 2006-12-09, 12:39
Polecający: myszka mi poleci(a)ła...
krzak napisał/a:
to normalny cykl wychowawczy ze rodzice od pewnego wieku dziecka przestaja pomagac mu w rozwiazywanu problemow, a zaczynaja wymagac aby same sobie z nimi radzily. to ma nauczyc dzieci samodzielnosci i radzenia sobie w doroslym zyciu.
Nie mam wiele przeciwko takim metodom, ale jestem za tym aby rodzice nie przestawali, tylko stopniowo ograniczali swoją pomoc. To tak jak z nauką pływania; można kogoś oswajać z coraz głębszą wodą aż się nauczy, ale też można rzucić w głębiny. Niektórzy utrzymają się na wodzie, ale niektórzy utoną.
lolinka napisał/a:
rodzice powinni dawac dziecku poczucie , ze zawsze moze do nich przyjsc z problemem
Dokładnie tak. Szkoda, że tylko powinni, a nie zawsze tak jest. Brak tego poczucia prowadzi do emocjonalnego oddalania się od rodziny i może doprowadzić do trudności albo niechęci w okazywaniu uczuć (skąd ja to znam... ).
_________________ "Mądry nie jest ten, który martwi się z powodu niedostatku, lecz ten, który cieszy się z tego co ma."
Lubię internet, bo w internecie nikt nie wie, że jestem psem
Per aspera ad astra...
...wszędzie można dojść na piechotę
to co napisale zostalo opacznie zrozumiane. chodzilo mi o to ze kazdy powinien umiec sam radzic sobie w zyciu a nie ciagle liczyc na pomoc rodzicow. a niestety nadopiekunczosc rodzicow wcale tego nie ulatwia. rodzice nie moga wiecznie tylko przejmowac sie dzieckim i musza w koncu cos od niego wymagac.
lolinka napisał/a:
Opróćz karcenia dzieciaka i wmawiania mu jaki to jest debilem ze stłukł szklanke
karcenie dziecka to nic zlego ale nazywanie go debilem jest godne pozalowania.
lolinka napisał/a:
powinno sie znależc tez miejsce na takie cos jak pomoc w rozwiązywaniu problemów , wyrozumiałośc , tolerancja , ciekawośc w poznawaniu swojego dziecka a nie tylko traktowania go jak przykry przypadek.
czy ja napisalem cos co temu zaprzecza?
Zombwbij napisał/a:
krzak napisał/a:
dziecko (...) zaczyna odczuwac wewnetrzna pustke jaka pozostala po rodzicielskiej milosci
Gorzej jak jej nie było...
jesli jej nie bylo to juz owile gorszy problem.
lolinka napisał/a:
Zgodze sie z tym ze to ma jakis wpływ na wychowanie człowieka , pozytywny ale i negatywny.
wszystko ma swoje plusy i minusy. nie ma idealnych metod wychowawczych. ale tak jak pisale jest to pewien powtarzany schemat.
lolinka napisał/a:
Ja np wiem po sobie ze nie potrafię teraz okazywac uczuć , bo mnie samej tego nie okazywanoo w dziecinstwie. I nie żale sie tutaj tylko taka była prawda.
no i z tym mam tak samo. wiem jak to nieraz przeszkadza w zyciu kiedy swoich uczuc wyrazac nie umimy. napewno nie skarze sie na swoich rodzicow bo w sumie nie sa tacy najgorsi, ale przykladu z nich brac nie bede. ale dlaczego z gory zaszczegasz ze sie nie zalisz? dlaczego zakladasz ze moglo by to byc tak odebrane? i w ogole co jest zlego w wyzalaniu sie jesli ktos ma do tego powody? boisz sie reakci innych?
lolinka napisał/a:
Tymczasem o tym procesie o jakim piszesz dziecko w pewneym momencie sie zamyka i boi sie isc do rodzica gdy ma kłopoty. To nie jest wg mnie dobre , moze i uczy rozwiązywania problemów ale nie zawsze sa to dobre rozwiązania , dlatego dziecko powinno mieć wsparcie w rodzicach.
wlasnie nie to napisalem. tal jak pisze Zombwbij ta wies pomocy dzieciom powinna byc z wiekiem stopniowo obcinana ale nigdy do konca.
_________________ W świcie pełnym absurdów na próżno doszukiwać się jakiejś logiki
ale dlaczego z gory zaszczegasz ze sie nie zalisz? dlaczego zakladasz ze moglo by to byc tak odebrane? i w ogole co jest zlego w wyzalaniu sie jesli ktos ma do tego powody? boisz sie reakci innych?
( w sumie sama nie wiem czemu z góry to zaznaczyłam ;p)
nie boje sie reakcji tylko nie mam tego w naturze zeby sie żalić i opowiadac komus o swoich problemach , bo nauczyłam sie rozwiązywac je sama właśnie dzięki obojętności moich rodziców i chyba to wyszło na plus , teraz na to patrząc , ale kiedyś było mi ciężko to pojąć ze rodzice nie maja dla mnie czasu
Ale negatywem jest właśnie to ze nie potrafie okazywac komus uczuć i często to jest uciązliwe i krzywdzące bliską mi osobe. Bo poprostu moj kontakt z rodzicami był taki bezpłciowy , mogłabym to okreslić ze rodzice nie mieli czasu bo byli zajęci pracą. Nie mam im tego za złe , ale pewne rzeczy poprostu pomineli w moim wychowaniu , pewne zbagatelizowali , a to wszytsko pozniej odbijało sie na moim zyciu. Nie pisze tego z żalem do nich , bo to juz wg mnie przeszłość , teraz sama sie musze o siebie troszczyć i uczyć.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum