Wysłany: 2006-06-24, 14:47 Śmierć w kręgu rodziny Polecający: google
Jest cicha wieczorowa pora.
Siedzimy cała rodziną frontem do telewizora.
Dziadkowie,
Rodzice,
Synowie,
Córki,
A na ekranie same wybiórk.
To znaczy tacy panowie i panie,
Co są specjalnie wybrani, żeby nas bawić na małym ekranie.
Wieczór taki spokojny,
Milutka atmosfera,
I tu ni stąd ni zowąd czuję, [...]
Że coś umiera.
Patrzę na dziadka,
Co zjadł przed chwilą sześć pączków firmy Blikle,
Czy dziadek sie czasem nie konczy ?
Nie dziadek jest wesolutki,
Jak zwykle.
Jedna babcia rózowa,
Druga babcia różowa,
Uśmiechnięta synowa,
Pełna werwy teściowa, [...]
Na koniec wzrok mój trafia na postac wuja Zdzicha...
Ale on przysnal tylko.
Dycha.
A jednak nie moge sie pozbyc dziwnego niepokoju,
Bo czuję
Wyraznie czuje.
Że cos umiera w tej chwili i to tu, w tym pokoju.
Jeszcze raz przeskakuje wzrokiem od głowy do głowy
I nagle wiem, co umira
To umiera piękna sztuka rozmowy
Ludwik Jerzy Kern - Śmierc w kregu rodziny
Tym wierszem chcialam nawiazac do tematu rozmowy w rodzinie, osttanio duzo nad tym myslalam i nawet zauwazylam jak bardzo zanika ta sztuka. Kazdy gdzies biega i nie ma czasu porozmawiac ze swoja rodzina, jeden w pracy drugi w szkole jeden przy komputerze a o reszcie to juz lepiej nie mowic. Wyraznie zanika potrezba rozmowy, kontaktu z czlonkami rodziny, a gdzie te zwierzenia ? rady ? rozwiazywanie wspolnie problemow ? brakuje tego napewno (nie mowie ze we wsyztskich domach) ale napewno w wiekszosci. Czemu nie potarfimy sie teraz tak dogadywac jak to bylo kiedys ? Kiedys obiad rodzinny byl głównym ptk wspolnej rozmowy ale bylo chociaz to... teraz ? komputer ... wirtualny swiat jest dla niektorych wazniejszy ? ... ja chyba zauwazylam to za puzno bo raczej sie z moja rodizna nie dogadujemy super ... i wyraznie widac brak rozmowy ... a co Wy na ten temat ?
taka jest smutna prawda. ja z moja rodzina nie rozmawiam praktycznie wcale. nie moge powiedziec czy mi tego brakuje, bo jest tak odkad pamietam. jednego jestem pewien - na pewno było by inaczej. moze lepiej? nie mam zielonego pojecia.
Cytat:
wirtualny swiat jest dla niektorych wazniejszy?
czasami nie pozostaje nam nic innego, a wirtualni znajomi staja sie dla nas najwazniejsi.
ja z moja rodzina nie rozmawiam praktycznie wcale. nie moge powiedziec czy mi tego brakuje, bo jest tak odkad pamietam.
a ja pamietam ze kiedys bylo lepiej nawet potrafilismy sobie razem w karty pograc, posmiec sie przy tym, teraz nikt na to nie ma czasu i szczerze ? brakuje mi tego dobrego kontaktu, bo z pewnoscia sie pogorszyl szczegolnie z ojcem nie rozmawiam prawie w ogole bo nie mam o czym
Ja też z ojcem nie mam właściwie o czym rozmawiać, ale trzeba mu przyznać, że próbuje. No chyba, że akurat w telewizji leci jakiś mecz albo ciekawy film. Ale ogólnie biorąc w mojej rodzinie nie jest najgorzej. Wszyscy są gadułami potwornymi i jak się zjedzie cała rodzina, to godzinami się siedzi, oczywiście za zastawionym stołem albo przy grillu i gada godzinami. Czy o wszystkim? Szczerze wątpię. Ale cisza w moim domu jest tylko po gigantycznych awanturach.
Może moja rodzina to jest jest typ takich co to dużo gadają, ale w swoim towarzystwie nikt się w końcu nie krępuje.
O dziwo, czasami telewizor przychodzi z pomocą. Jakiś tam dziennik oglądamy, jest jakiś temat i ktoś ot tak, niby od niechcenia wyraża swoje zdanie, ktoś się podłacza, a ktoś trzeci się nie zgadza. Do kompromisu może nie dochodzimy, ale jest wymiana zdań na w sumie nie banalne tematy.
Jak jest ciepło, to moja matula lubi sobie posiedzieć na balkonie wieczorem. Nie jest już gorąco i siedzi, trochę tak podgląda ludzi, trochę ich obserwuje. Ale cieszy się swoimi kwiatkami. Dosyć często zdaża się, że się dołaczam i potrafimy tak siedzieć o czymś gadać, albo o kimś (tak wiem plotkarstwo to straszna rzecz ).
Ja nie zauważyłem, żeby faktycznie TV tak dzieliło ludzi.
Może w święta jest tylko nieodłącznym atrybutem, bo u nas nikt śpiewać nie umie i specjalnie się do tego nie pali, a kolędy lecą w TV
_________________ Gość chcesz dowiedzieć się więcej o wilkach? Strona dla miłośników przyrody:
www.wilk.boo.pl
ja z ojcem nie mieszkam, ale z nim potrafię pogadać sobie fajnie.. tylko z matką nie bardzo, ale to od zawsze, więc nie może mi tego brakować.
świat zewnętrzny słyszy mnie więcej niż rodzina.
_________________
are you such a dreamer to put the world to right?
jakos mi sie zdaje ze Poszczelonej nie o to chodzilo, a moze i troszke o to
rozmow w domu chyba nie brakuje ludziom bo zawsze mozna pogadac o jakis pierdolach , ale mi w domu brakuje przede wszystkim powaznych rozmow ogladajac seriale amerykanskie widac jak rodzice rozmawiaja z dziecmi na kazdy temat o wszystkim a mnie wlasnie tego brakuje
o, to to! zgadzam sie z archim. najlepszym przykladem sa rodziny z amerykanskich seriali, gdzie widac, ze rodzina jest ze soba zzyta, ze potrafia i przede wszystkim chca ze soba rozmawiac.
najlepszym przykladem sa rodziny z amerykanskich seriali, gdzie widac, ze rodzina jest ze soba zzyta
zzyta i mozna z kazdym czlonkiem rodizny o wsyztskim porozmawiac ostatnio ogladalam taki program na polsacie nie pamietam jak sie nazywal w kazdym badz razie chodzilo o to ze zamienilai sie zonami i ta jedna byla taka powazna a 2 calkiem na luzie i ten luz nie przeszkadzal im w dogadywaniu sie byli tacy ciepli i otwarci probowali porozmawiac ze swoimi dziecmi a 2 rygor klutnie i dyscyplina co przeszkadzalo w ogole w porozumieniu sie bo dziec sie buntowaly i wlasnie w rodiznie brakuje tego zrozumienia i nadawania na tych samych falach ...
ogladajac seriale amerykanskie widac jak rodzice rozmawiaja z dziecmi na kazdy temat o wszystkim a mnie wlasnie tego brakuje
W serialach pewnie rozmawiają, gorzej w życiu prywatnym. Właśnie oglądałam serial dokumentalny pt. Obóz dla łobuzów, czy jakoś tak. Polecam. Okazuje się, że jednak Amerykanie mimo najszerszych chęci i ciągłych zapewnień o miłości nie radzą sobie ze swoimi dziećmi, a ostatnią deską ratunku jest ten właśnie obóz.
Osobiście nie wyobrażam sobie takich nasiadówek, w trakcie których ze szczegółami miałyby być rozstrząsane jakieś moje problemy. Moi rodzice wpoili mi jedno: jak sobie nie możesz z czymś poradzić, to zawsze chętnie pomożemy. I tyle. Mnie to w zupełności wystarcza.
A na codzień rozmawia się na tematy jakie się pojawią.
po pierwsze ja nie mowie ze tak jak w serialach jest w zyciu codziennym u Amerykanow bo zapewne tak nie jest bo jak kazdy wie Amerykanie lubia sobie poslodzic zeby pokazac sie jak najlepiej dla swiata
a po drugie ja wcale nie biore wzorcow z takiej rodziny, tylko patrzac na taka rodzine brakuje mi rozmow z moja mama czy tata czy nawet siotra (choc z ta chyba najwiecej rozmawiam) o problemach czy innych rzeczach choc musze powiedziec ze jak troche ponazekam ze nie rozmawiaja ze mna itp to mama zawsze przyjdzie i chce porozmawiac tylko czemu zawsze jak ja ponazekam
Nie wiem czy branie wzorców z seriali jest takim super wyjściem, no ale każdy sobie radzi jak umie.
takze nie biore wzorcow z jakis seriali czy filmow bo napewno to w niczym nie pomoze kazdy ma sytacje jaka ma i mysle ze warto pomyslec o poprawieniu stosunkow w rodzinie
***ArChi*** napisał/a:
choc musze powiedziec ze jak troche ponazekam ze nie rozmawiaja ze mna itp to mama zawsze przyjdzie i chce porozmawiac tylko czemu zawsze jak ja ponazekam
heh to ja tez tak zawsze mam jak zaczne marudzic to przychodza ale jak siedze cicho to oni rowniez cicho albo czyanja tylko marudzic a bo to nie zrobione a to nie umyte i rozmowa kreci sie tylko wkolo obowiakow ;/
Polecam oglądanie produkcji brazylijskich i argentyńskich. Te naprawdę opowiadają o prawdziwym życiu. Jest w nich i miłość i zazdrość i kłopoty codzienne i przypalona zupa i psujący się telewizor.
A, że oglądacie produkcje amerykańskie, gdzie w takim Boston Public nauczycielki są chyba modelkami z MAXIMA, Jezioro marzeń to włażenie przez okna i gadanie o dupie maryny, albo udawanie głupiego i niezauważanie, że koleś leci na ciebie. Amerykańskie seriale to prawdziwy szpital ER - zupełnie jak ten nasz w Leśnej Podkowie, czy gdzie tam w Na dobre i na złe - tam lekarze biegaja jakby mieli sraczkę i tak przejmują się pacjentami, jakby to nie była publiczna służba zdrowia.
Aha to oczywiście też Ally McBeal, która jest 30-latką, nie ma męża, nie ma dzieci, robi karierę i śpi z dmuchanym chłopcem.
To już może lepiej oglądajcie Klan... .
_________________ Gość chcesz dowiedzieć się więcej o wilkach? Strona dla miłośników przyrody:
www.wilk.boo.pl
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum