Wysłany: 2007-09-07, 18:40 Świątynia Opatrzności Bożej
Proszę o wasze zdanie w tej sprawie.
Na budowę „Świątyni Opatrzności Bożej” w Warszawie – nie ma woli bożej – dlaczego?
Bóg sam buduje w każdym z nas świątynię nie tylko opatrzności swojej, ale miłości: Sam też wybiera spośród nas tych, którzy potrafią zbudować hospicjum, „Barkę” dla bezdomnych, szpital dla dzieci w śpiączce, szpital dla dzieci chorych na chorobę nowotworową, znajduje wolontariuszy i darczyńców dla Ośrodka dla ociemniałych w Laskach. Buduje Swoją świątynię miłości i opatrzności w skromnym księdzu, który pomaga bezrobotnym znaleźć pracę, bezdomnym użyczyć noclegu i podać ciepła strawę, pomaga także doprowadzić zagubionych narkomanów na odtrucie. Nie pomaga za to kurialnym urzędnikom, którzy o takim księdzu przy sutym obiedzie potrafili powiedzieć :
„A ten X.B. znowu nazbierał tych brudasów, trzeba z tym skończyć.” A może pomaga tylko oni Boga nie słyszą?
Ksiądz Jan Twardowski został wybrany do budowania wielu świątyń opatrzności i miłości bożej w innych ludziach. Jego poezję kochają wierzący i niewierzący. Znajdą ją wszędzie i nie muszą iść jej słuchać na rozpoczętej budowie, na którą polskiego społeczeństwa nie stać, bo jego większość to ludzie, którzy często nie mają nie tylko na leki, na opłaty, ale bywa, że na chleb także.
Pewnego dnia na pięknym, polnym kamieniu wyryję następujące słowa:
Boże! Proszę pokornie:
wybacz wszystkim, którzy
traktują Cię jak kupca
i zamęczają Matkę Jezusa.
Spraw proszę, aby odkryli
tajemnicę cierpienia
i uświadomili sobie jak
szczodrze nas obdarzyłeś:
wolną wolą, zdolnością kochania
i wybaczania.
Kamień ten wmuruję przed drogą wiodącą do „świątyni” w Licheniu. Nie widać w tej świątyni łez bezradności wielu rodzin. Ich babcie i matki staruszki, które już nie w pełni miały świadomość tego co czynią, oddały na budowę świątyni w Licheniu wszystkie oszczędności, a także zapisały w testamentach swoją ziemię, z której żyły ich rodziny.
Ich próśb o zwrot środków do życia nikt tam nie słyszał.
W pisaniu tego tekstu wspierały mnie słowa Apostoła Pawła: „Bóg nie mieszka
w świątyniach ludzką ręką uczynionych i niczego od nas nie potrzebuje, bo sam jest wszystkim”.
Józefina jesteś takim samym fanatykiem tylko stoisz po drugiej barykady. Brzydzę się jednymi jak i drugimi.
Świątynia to miejsce spotkań ludzi, których łączy wiara i nie musi kipieć przepychem (niestety w dzisiejszych czasach kościoły budują ludzie niewierzący i nie rozumieją co w takim miejscu jest ważne...)
_________________ "Płynie czas, płynie czas, jak morza do oceanów do gwiazd'
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum