musze się wyżalić na forum, bo już nie daję sobie sama rady..wszystko mi się zwaliło na głowę..od jakiegos roku jest mi strasznie smutno, czuje sie przygnębiona.. czasem siedzęi płaczę jak teraz innym śmieję się, choć mało takich chwil..ostatnie 1,5roku bylo dla mnie straszne..nie zdalam dobrze matury, nie dostalam sie na upragnione studia, zmarzla moja babcia, matka yprowadzila sie z domu i powiem chamsko "puszcza sie" na prawo i lewo..z chlopakiem z ktorym jestem 3lata nie uklada mi sie..czuję się sama jak palec..nie wiem juz co zrobić, żeby być silną i odzyskać pogode ducha..czasem ma ochote wziasc tabletki i juz się wiecej nie obudzic..prosze, nie wyzywajcie mnie..naprawdę jest mi ciezko..ale wierze ze znajde tu jakies dobre duszyczki....
dotyk aniola, takich wypowiedzi slyszalem w zyciu juz sporo. powiem Ci ze ludzie dookola Ciebie tez tylko wygladaja na wesolych. tak naprawde to chyba kazdy ma swoje wieksze lub mniejsze problemy. wystarczy tylko dobrze sie innym przyjrzec i umiec z nimi porozmawiac. ja osobiscie o zdaniu matury i dostaniu sie na studia nigdy nie marzylem. liczylem jednak ze skoncze szkole, znajde prace, usamodzielnie sie i bedzie super. no i wszysko okazalo sie porazka. po tej szkole ciezko znalesc jaka dobra prace, musze charowac po kilkanascie godzin dzienni za jakies marne grosze za ktore nie jestem w stanie sam sie utrzymac. nadal musze mieszkac z rodzicami, z ojcem psycholem i alkoholikim. pewnie ze nie raz myslalem o "znalezieniu tego drzewa na ktorym bede mogl sie powiesic"(lubie urzywac wlasnie tej metafory). ale przeciez nie moge pozwolic problemom wygrac ze soba. musze byc odporny na zycie i znalesc jego sens. nie mozna sie poddawac tylko trzeba twatdo przec do przodu.
_________________ W świcie pełnym absurdów na próżno doszukiwać się jakiejś logiki
Ostatnio zmieniony przez krzak 2006-11-11, 10:24, w całości zmieniany 1 raz
Dołączył: 20 Sie 2006 Posty: 2184 Skąd: Henstedt-Ulzburg
Wysłany: 2006-11-11, 11:15
Polecający: www.google.com -> Forum ogolnotematyczne
To moze ja tez sie jeszcze troche pouzalam?
Znajdz w sobie "sile", porozmawiaj szczerze ze swoim chlopakiem, powiec mamie, co Cie dreczy, zajmij sie soba, nauka, skoro masz "slabe" wyniki w szkole... zaakceptuj to, czego nie mozesz zmienic (babcia) i ciesz sie tym, co Ci pozostalo, znajdz jakies pozytywy swojej sytuacji i czerp z nich chec do zycia.. tak jak ja ^^
Może wybrałabyś się do psychologa ?? Bo mi to juz na depresje wygląda....
tez tak uważam. To stanowczo za długo trwa żebyś nagle miala znależć jakiś sens- najlepije zrobisz rozmawiając z kimś kto Cie wyslucha i pomoże. Nie wiem czy tutaj znajdziesz jakieś dobre duszyczki bo większość wręcz przeciwna ale wracajać to na odległośc nikt Ci nie pomoże -udaj się do kogos komu ufasz i porozmawiaj
_________________ I'm strong on the surface... not all the way through...
dokładnie. To jest tchórzostwo nawet bym powiedziała
za samobójstwo od nie dawna się nie idzie do piekla :p bo traktuje sie to jako chorobe psychiczną a nie gest paktu z diabłem
_________________ I'm strong on the surface... not all the way through...
dotyk aniola nie mozesz uciekac od problemów tylko z nimi walczyc. Na początek radziłabym ci porozmawiać z mamą o tym co robi, nie mozesz pisac o niej zle bo to twoja mama - jedyna -
nie mozesz tylko siedziec i plakac, musisz znalezc sens tak jak to ktos pisał (chyba krzak). Na studiach zycie sie nie konczy, widocznie tak mialo byc. musisz w tym wszystkim znalezc dobre strony. Uwierz mi, babci jest lepiej w tym drugim swiecie (jesli nie jestes katoliczką to i tak musisz miec nadzieje ze babcia jest tam szczesliwa) pamietaj, prawdziwe zycie zaczyna sie dopiero po smierci. Nie jestes sama, masz nas.
Pomysl ze ty masz mieszkanie - inni nie mają gdzie mieszkać. Pomysl ty masz mame (nie ważne jaka jest -wazne ze jest) inni mamy nie mają. Masz co jesc, inni głodują. Ciesz sie z tego co masz i walcz o to co chcesz zdobyc.
Oj Aniolku... Zebys Ty tylko wiedziala...
Nie wiem czy Jestes Chrzescijanka ale Bóg nigdy nie zsyla na czlowieka krzyza ciezszego niz taki ktorego nie moglby uniesc... Wiem wiem - jest ciezko, Ja tez tak mialem jeszcze do konca sie z tym nie uporalem ale Trzeba walczyc i sie nie poddawac - ten kto nie zazna cierpienia na ziemii nie dostanie sie do Nieba. Moze przedmowcy maja racje, sprobuj porozmawiac z psychologiem, znajdz sobie przyjaciol (bo o nich nic nie wspominasz wiec nie wiem czy ich masz) lub kogos kto Cie zrozumie i wyslucha - a zobaczysz ze bedzie coraz lepiej..
Po burzy zawsze wychodzi slonce!! - Nie poddawaj sie!! Nosek do gory i przed siebie - na zywiol - cokolwiek by tam bylo!!
POZDRAWIAM:) (..wiem co czujesz...)
Dołączyła: 13 Lis 2005 Posty: 1941 Skąd: z nienacka
Wysłany: 2006-11-11, 17:28
Polecający: baba jaga ;P
E no przykro mi naprawde ale niesadzisz ze powinnas zostawic swoje problemy dla siebie ? lubisz taki emocjonalny ekshibicjonizm ? przykro mi ze Ci ciezko, ale wiele ludzi na tym siwecie ma gorzej niz Ty i sie nad soba nie uzalaja, a jak juz to nie publicznie. Wez sie w garsc, glowa do gory piers do przodu i przed siebie nie ma to tamto .. trza byc twardym nie miętkim
Dołączyła: 13 Lis 2005 Posty: 1941 Skąd: z nienacka
Wysłany: 2006-11-11, 23:02
Polecający: baba jaga ;P
krzak napisał/a:
pierwszy raz spotykam sie z takim pojeciem
zawsze musi byc ten pierwszy raz
krzak napisał/a:
czy lepiej jest byc otwartym dla ludzi czy dusic problemy w sobie?
lepiej dusic w sobie niz zawracac ludzia glowe swoimi problemami. Kazdy ma swoj "krzyz" do dzwigania i nie potrzebne im czyjes inne cale czy tez w kawalkach
Własnie uważam, że forum jest to bardzo dobre miejsce na zwierzenie sie.Wygadanie się komuś kogo nie znasz pomaga.Przynajmniej mi.Dobrze jest przeczytać czyjeś zdanie na dręczący Cię temat.
_________________ "Scena po scenie nasze życie jest jak spektakl, choć nam aktorom być to może troche nie w smak..."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum