Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2281 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2006-11-15, 16:03
Myśle ze upór to cała ja. Czasem traktuje to jako zalete czasem jest to wada uciązliwa , ale da sie z tym zyć. Mysle ze dzięki temu, między innymi , doszłam w zyciu do wielu rzeczy , jestem tym kim jestem . Ale czasem to jest troche egoistyczne podejście , bycie ciągle upartym i stawianie na swoim mozna tez odebrać jako rozkapryszenie, ale mimo wszystko mysle ze to jest potrzebna cecha.
hmm ja tam uwazam ze jestem uparta ale z umiarem zalezy ... jednak moi znajomi a szczegolnie moja mamuska uwaza ze jestem okropnie uparta i ze zawsze chce postawic na swoim ... moze i ja tego tak nie zauwazam ale fakt faktem czasem moge wmawiac cos komus przez pol dnia i nie ustapie wkoncu jestem z pod znaku koziozca
Dołączyła: 13 Lis 2005 Posty: 1890 Skąd: z nienacka
Wysłany: 2006-11-15, 20:24
Polecający: baba jaga ;P
jak nie wierze w te wszystkie horoskopy i inne pierdolki ale ponoc barany to sa uparte, a glowna moja zaleta jest upor ;] kocham ta ceche tyle razy mi sie przydala w zyciu. Nikt nie jest mnie w stanie zmusic do czegos czego nie chce zrobic, czy jechac isc łot ewer jak sama nie mam na cos ochoty to nie ma tylu wolow na swiecie. Tak samo est z przekonaniami czy innymi rzeczami ktore towarzysza naszemu zyciu. Dopoki ja nie stwierdze ze cos jest akceptoalne dla mnie to nie ma bata zebym to zaakceptowala pomimo najlepszych argumentow. Zawsze musi byc po mojemu albo w ogole niestety slowo kompromis jest mi obce dopoki nie jest mi z tym slowem wygodnie ;P
Ja jestem strasznie uparta, zawsze chce stawiać na swoim xD Podobnie jak mój przyjaciel, więc jak juz się o coś spieramy, to jedno musi ustąpić w końcu, bo nie da rady drugiego przegadać xD
_________________ One night and one more time
Thanks for the memories
Even though they weren't so great. ;]
_______
Hym czasami owszem i to zawsze konczy sie czyms niedobrym chociaż rzeczywiście lepiej się czuje jak jestem uparta i świadomo tego do czego dąże niz jak nie mam zdania albo nic mi się nie chce. Jestem raczej zawzięta niż uparta
_________________ I'm strong on the surface... not all the way through...
Ja tez jestem okropnie uprata niestety zawsze musze postawic na swoim a jezeli to mi nie wyjdzie to zawsze doprowadze do tego by jednak wyszlo ze mialam racje
_________________ Panie, chciałabym żebyś zesłał na mnie taki deszcz...taki szalony, wściekły, ogromny deszcz...który zmyłby ze mnie wszystkie wyrzuty sumienia...
"Upór" to moje drugie imię. Tak samo jak mojego taty... Pogrom jednym słowem Dzięki mojemu uporowi kupiłam sobie wreszcie buty xD Dzięki niemu też udało mi się załatwić parę rzeczy. I dzięki temu wolę nie zaczynać dyskutować z moim tatą...
Jestem bardzo uparta... Ale nie wiem, jakos tak w dobrym tego słowa znaczeniu, często mi ludzie mówią, że dzięki temu uda mi się to, do czego chcę dojść. Ponoć. Bo upór równoważy lenistwo
_________________ A za zakrętem czekał... Kret!
+___+
Dobry Kret nie jest zły
widze ze wiekszosc ludzi tutaj uwaza sie za ludzi upartych a upor za ceche pozytywna. i napewno macie racje jesli chodzi oto ze trzeba byc upartym zeby osiagac cele. ale zakladajac ten temat myslalem o uporze w stosonkach miedyludzkich. czy taki upor zawsze jest dobry? podam przyklad:
popadlem w konflikt z osoba bardzo uparta ktora nieche ani troche ustompic i zgodzic sie na jakikolwiek kompromis. powiedzmy ze jesli ja ustapie poniose jakas materialna strate. ale jezeli nie ustapie przeciagajacy sie konflikt moze spowodowac dla mnie o wiele wieksze straty (moze dodam jeszcze ze nie tylko dla mnie ale dla tej drugiej osoby tez). i moje pytanie: co robic?
1 ustapic, poniesc juz ta strate ale byc pewnym ze na tym straty sie skoncza i miec juz problem z glowy.
2 twardo upierac sie przy swoim i pokazac ze to nie ja pierwszy ustapie nie liczac sie z kosztami tego uporu.
_________________ W świcie pełnym absurdów na próżno doszukiwać się jakiejś logiki
Niestety jestem strasznie uparta i drażni mnie strasznie jak nie mogę postawic na swoim.
Wiem,że niekoniecznie jest to dobra cecha, bo często prowadzi do sporów.
_________________ Pamiętaj, że minuta gniewu odbiera Ci 60 sekund szczęścia......
Dołączył: 24 Paź 2006 Posty: 925 Skąd: inąd się znamy...
Wysłany: 2006-12-03, 12:01
Polecający: myszka mi poleci(a)ła...
krzak napisał/a:
co robic?
1 ustapic, poniesc juz ta strate ale byc pewnym ze na tym straty sie skoncza i miec juz problem z glowy.
2 twardo upierac sie przy swoim i pokazac ze to nie ja pierwszy ustapie nie liczac sie z kosztami
Jestem za pierwszym rozwiązaniem, choć najlepiej byłoby pójść na kompromis.
Ja się upieram tylko wtedy, gdy jestem pewien swojej racji. W takim razie jest ogromnie ciężko, mnie odwieść od moich racji. Mogę się nie kłócić, ale obstaję przy swoim do czasu przyznania mi racji.
[ Dodano: 2006-12-03, 12:02 ]
ALe tych racji tam jest
_________________ "Mądry nie jest ten, który martwi się z powodu niedostatku, lecz ten, który cieszy się z tego co ma."
Lubię internet, bo w internecie nikt nie wie, że jestem psem
Per aspera ad astra...
...wszędzie można dojść na piechotę
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum