witam.
moj problem polega na tym że jestem okropnie zazdrosna... ale nie chodzi tu o faceta.... o dziwo.... ale chodzi mi o zazdrość odnośnie rodziców... odnoszę takie wrażenie jakbym ich wogóle nie obchodziła...;/ np. moj brat jest od dłuższego czasu z pewną dziewczyna... juz normalnie sypiają u siebie... a że brat mieszka jeszcze z rodzicami to ja to widze.... zawsze matka wypytuje kiedy przyjedzie XX... bo trzeba np. zrobic cos dobrego jeść... czy tez gdy dzwoni na brata tel. a jego akurat nie ma. to potrafi przelecieć caly dom, całe podworko zeby odebrał tel od XX. gdy kiedys pzyjechał do mnie (obecnie ex) chłopak, to nie była taka jak teraz.... drugi przykład nigdy nie popierała moich decycji czy to sql czy to np. jakiegos wyjazdu, czy doboru przyjaciół, cz tez chłopaka... co mnie zawsze bolało.. (teraz z czasem mogę przyznac ze w niektórych sprawach miała racje), ze mna kłoci sie znacznie częsściej niz z reszta mojego rodzeństwa(moze i mam trudny charakter ale nie dm sobie dmuchać w kasze), zawsze zaczyna sie od błachostki a kończy na prawdziwej kłótni i zawsze pow jej rzeczy (które są prawdą) a ona nie dopuszcza ich do siebie.... a jak jej kiedys pow ze jestem zazdrosna o to czy o tamto... wymieniłam jej konkretne o co.. to mnie wybrechtała.... ja nie potrafie z nia normalnie pogadac jak corka z matka.... potrafimy sie do siebie nie odzywac 1,2, do 3 tygodni...ale pierwsza zaczyna zawsze matka jak cos potrzebuje od corki...
czy to jest normalne?1 prosze o rady. pomoc jaka kolwiek...:(
Myślę,że to niekoniecznie musi być coś nienormalnego.Czasem dwoje ludzi dopiero się poznających czują jakby znali się od małego i te uczucie towarzyszy im już potem zawsze i wspaniale się dogadują-od tak,a czasami ludzie z jakiegoś powodu-najczęściej przez różnice w charakterze czy poglądach po prostu nie potrafią się dogadać.Może między Twoją mamą a Tobą jest właśnie coś takiego,co sprawia,że nie potraficie żyć ze sobą cały czas w zgodzie,mama nie popiera Twoich decyzji przez inne spojrzenie na świat czy też podejście do życia,a Ty widząc jak dobrze dogaduje się z resztą rodzeństwa odczuwasz pewną zazdrość nigdy nie dostrzegając podobnych relacji między wami.Ja to tak odbieram,może się mylę,może tu chodzi o coś głębszego.Ja z moją siostrą też najczęściej się kłócę,ponieważ mamy bardzo odmienny pogląd na sporo kwestii,całkowicie odmienne charaktery,przez co ona nie potrafi zrozumieć i zaakceptować wiele moich decyzji a ja jej.I tak cały czas..
A to,że Twoja mama lubi dziewczynę Twojego brata też w tym nie ma nic dziwnego,że wydzwania do niej itp,dziwniejsze by było,gdyby wydzwaniała do Twojego faceta i przyjmowała go jeszcze bardziej entuzjastycznie niż ją.A może też chodzi o to,że Twojego chłopaka nie polubiła z jakiegoś powodu,albo byliście wtedy młodzi i nie brała waszego związku poważnie?
_________________ człowiekiem jestem i nic co słodkie nie jest mi obce
no wiesz moim zdaniem to nie jest tak ze ty ja nie obchodzisz bo napewno jak by cie nie bylo na noc to napewno by sie martwila. tylko moze jestes w takim wieku i sobie mysli ze nie bedzie z taba zaczynala jakiegos tematu bo uwaza ze to po prostu sensu nie ma. mowisz ze tak chwali twojego brata. u mnie tak samo jest czego bym nie zrobila to i tak zle... tylko ja sie tym nie przejmuje. powiem ci ze w wiekszosci rodzin jest tak ze corki nie dogaduja sie ze swoimi mamami,ale za to dogaduja sie dobrze z ojcami. no chyba ze bardzo cie to neci to usiac z mama i porozmawiaj spokojnie o tym jak sie czujesz...
jak bys sie uparla to dalo by rade porozmawiac. a musisz sie tym tak przejmowac? wazne ze masz poparcie w ojcu. mysle ze jak bys dala sobie na luz z mama i by zobaczyla ze jaj postepowanie masz gdzies... to zaczelo by ja to martwic. ja tez tak robie i ma luzik
myslisz ze to cos zmieni? ogolnie mi to az tak bardzo nie przeszkadza ale czasami jak mam dola to przeważnie to zauwazam i pewnie to wyolbrzymiam.... nie wiem dlaczego tak mam....ach.. bo oglnie to mnie wszystko juz przytłacza i to pewnie dla tego....:(
no o jak ci nie przezskadza to daj sobie rzeczywiscie na luz. jak masz problem to idz do ojca. ja jak mam jakis problem (chociaz zadko takie stany miewam) to ide tylko do ojca i wiem ze zawsze dobrze mi doradzi... tak wiec jak ci tak bardzo nie zalezy to mniej wj-ke.
drugi przykład nigdy nie popierała moich decycji czy to sql czy to np. jakiegos wyjazdu, czy doboru przyjaciół, cz tez chłopaka...
KOCIAK20 napisał/a:
(teraz z czasem mogę przyznac ze w niektórych sprawach miała racje)
Skoro przeszkadzało jej, że dobierasz sobie nie najlepsze towarzystwo, albo podejmujesz kiepskie decyzje, to chyba raczej jej na Tobie zależy, nie sadzisz? Ponadto, widzisz, że nie robiła Ci na złość, tylko zwyczajnie miała rację. Zamiast po szczeniacku się buntować przeciwko wszystkiemu, co Ci mówi, czasem się lepiej nad tym zastanów.
KOCIAK20 napisał/a:
(moze i mam trudny charakter ale nie dm sobie dmuchać w kasze)
Rodzice nie są od tego, żeby nam "dmuchać w kaszę", tylko od tego, żeby nas wychowywać. Czasem warto ugryźć się w język zanim wypalisz z jakąś durnotą, która wywoła kosmiczną awanturę.
KOCIAK20 napisał/a:
nawet jak bym chciała z nia normalnie porozmawiac.. to uwerz ze sie nie da..
Z tego, co napisałaś nie wynika, żebyś żyła w jakiejś patologicznej rodzinie, w której rozmowa nie jest możliwa. Jak chcesz porozmawiać, to nie wydzieraj się od razu, tylko zrób to na spokojnie. I nie podchodź do matki jak pies do jeża, bo z tego, co napisałaś, ona wcale nie chce źle dla Ciebie.
_________________ Dum spiro, spero
"Życie to sen wariata, a jak się przyprawi, to wychodzi kolorowa telewizja"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum