Wysłany: 2006-08-18, 22:18 Jarocin 2006 Polecający: Google
Cytat:
Jarocin 2006: "Konstytucje" dla wesołego Romka
Michał Danielewski
2006-08-18, ostatnia aktualizacja 2006-08-18 19:07:22.0
Było już grubo po północy pierwszego dnia festiwalu w Jarocinie, kiedy Lech Janerka zagrał "Konstytucje" z dedykacją "dla wesołego Romka Giertycha". Na telebimie pojawił się ogromny portret lidera LPR, a kilka tysięcy ludzi śpiewało: "Są wesołe konstytucje, które mają jeden cel, chcą oddalać rewolucję, ale my to mamy gdzieś. Dokładnie tam"
Janerka zagrał porywający koncert, najlepszy dotąd na festiwalu. Zaproponował zestaw, w którym znalazło się miejsce dla "Historii podwodnej", "Paragwaju" czy "Strzeż się tych miejsc". Gdy ze sceny zabrzmiało: "Ta zabawa nie jest dla dziewczynek, idź do domu, bo tu mogą bić" - po plecach przechodziły ciarki. No i wspomniane "Konstytucje", które dzięki jednej prostej dedykacji przemieniły się w polityczny manifest. Zadziwiające, jak teksty sprzed ponad 20 lat wciąż zachowują aktualność. Także muzycznie Janerka zaprezentował się znakomicie: stare piosenki podał z ogromną swobodą, energią i w bardzo nowoczesnych aranżacjach. Gdyby w Jarocinie pojawiły się takie tuzy współczesnego gitarowego grania jak The Strokes czy Interpol, dla zespołu Janerki w takiej formie mogłyby być co najwyżej supportem.
Magia Jarocina wyraźnie działa pozytywnie na muzyków, bo wszystkie dotychczasowe koncerty stały na wysokim poziomie: energetycznie zagrało Akurat, kołysząco i nieco sentymentalnie wypadło Indios Bravos. Jak zwykle świetne było Voo Voo, które potrafiło na dużej scenie wprowadzić klimat małego klubu.
Najliczniejsi na festiwalu są punkowcy. Jeśli ktoś miał wątpliwości, czy ta subkultura jeszcze istnieje, festiwal w Jarocinie na pewno je rozwiał. Punkowców w "strojach służbowych" z obowiązkowym irokezem jest tu kilka tysięcy. Najczęściej są z małych miasteczek, mają po kilkanaście lat. Nic dziwnego, że pierwszego dnia najgoręcej zostali przyjęci weterani punk rocka z płockiego zespołu Farben Lehre.
Nieoficjalnym hymnem tegorocznego Jarocina mogłaby stać się piosenka zespołu GA GA, który nie gra na festiwalu. Kawałek z tekstem "Punk nie umarł, punk olewa system" słyszałem kilka razy wyśpiewywany z zaangażowaniem przez grupki młodych fanów.
Zadziwiające, że tysiące tak wiernych słuchaczy są ignorowane przez wielkie koncerny płytowe. Wszystkie związane z punkiem gwiazdy występujące w Jarocinie rozbłysły najpóźniej na początku lat 90. Nowych idoli dla tej publiczności brak, bo wydanie płyty przez zespoły punkowe graniczy z cudem, podczas gdy na zachodnim rynku roi się od pop-punkowych sław. Tysiące słuchaczy Jarocina w mig zafundowałyby swojemu idolowi złotą płytę. Jeśli festiwal odwiedzili jacyś coolhunterzy, to już wiedzą: pogłoski o śmierci punkrocka były mocno przesadzone.
Kurcze dlaczego takiego typu wydarzenia nie dzieja sie częsciej
pytam jak sie nastawiacie na tego typu koncerty happeningi typu własnie Jarocin Woodstock ??
kurde ... nie mów mi nawet bo boleje nad tym ze tam( Jarocin) nie jestem a byc miałam , jednak kolega zaniemogł i siedze w domu. ALe do publicznej wiadmości Ptaq , nasz admin własnie sie świetnie tam bawi. Oczywiscie era Jarocina znikneła wraz z wielka bitwa z policja w 94 roku , wtedy mozna było krzyczec o punks not death! teraz troche festiwal podupadł , jest bardziej rockowy niz punkowy a ogolne zamieszanie straciło swoj urok i klimat. Ale jak na tego typu imprezach bywa , zawsze jest fajnie , jesli gra ktos fajny , bo nie wierze w hasła "idziemy tam dla klimatu" bo klimat to był kilkanascie lat temu , teraz jest chaos i anarchia , trawka i alkohol oraz ogolne , wrodzone ogłupienie młodziezy , ktora coraz mniej rozumie idee koncertów tego typu.
Woodstock , podobnie jak Jarocin , choc inny rodzaj muzyki , wiecej metalu i ogolnie cięższych kapel, na pewno jakis urok swoj ma , szczegolnie ze Owsiak działa tam pręznie . Bardzo osławiony festiwal , tak samo upadły jak Jarocin , bo widok zalanego w trupa albo najaranego 12latka na takim koncercie to nie jest tróóó ;[ I tutaj nikt tez mi nie powie ze idzie dla klimatu , bo taki klimat jest w pierwszej lepszej knajpie.
Ale ... oczywiscie , takie imprezy maja swój urok , zjeżdza sie wiele osob słuchających muzyki , której powszechnie sie nie usłyszy , bo nikt Ci metalu w radiu nie puści , bo sie nie sprzedaje. Dlatego wg mnie takie koncerty sa bardziej prawdziwe , nie chodzi o otoczke medialna a o muzyke , szkoda ze w tym kurzu i błocie i wyziewie alkoholowym , ale nikt nie powiedział ze koncerty rockowe sa bezpieczne i przychodzi sie na nie w smokingach ;]
ogolnie to duzo kurzu i zarzygane krzaki , ale jednak przezyc to choc raz jest warto , chocby dla niezapomnianych wrazen. Bedzie co wnukom opowiadac ;p
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum