a ja nie pamiętam za bardzo o sercu.. ale też nie robię żadnych takich rzeczy, które mu jakoś szczególnie szkodzą... raczej umiarkowanie do tego podchodzę
_________________ "Szukam abstrakcyjnych sposobów na wyrażenie rzeczywistości, abstrakcyjnych form, które oświecą moją własną tajemnicę" Eric Cantona
Teoretycznie pamiętam o sercu, Ale w praktyce to bywa strasznie..roznie. Niestety moja kondycja nie jest najlepsza. Ale biore sie za siebie. Pewnie moje serce byłoby najbardziej zadowolone, jakbym ćwiczyła codziennie... Ale czy ja potrafię się az tak zmobilizować? hmm...
Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2385 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2007-12-17, 16:23
Polecający: bierdonka
hmm pamietam o nim jak mnie zaczyna bolec Nie no , chyba sie w ogole nie oszczedzam , pale , pije , źle sie odżywiam , moje życie to jeden wielki stres a do tego biore fure leków. Życ nie umierać
Serce jest ostatnią rzeczą, o której myślę. Gdybym jeszcze nim miała się martwić, chyba bym oszalała.
Palę, piję alkohol w ilościach niekoniecznie zdrowotnych, piję hektolitry kawy, wiecznie się odchudzam, przy okazji końca miesiąca przestawiam się niekiedy na dietę studencką, tzn żywię się energią kosmosu i do tego jestem vege (co akurat dobrze się składa, bo nie stołuję się dzięki temu w żadnych parszywych fast fudach). Jeśli poranny bieg na tramwaj można nazwać sportem, to i owszem, uprawiam, nawet dość regularnie. Innej aktywności fizycznej nie uznaję, bo nie cierpię sportu.
Ale czuję się dobrze i wyniki ogólnych badań mam niezłe. Więc taki tryb życia najwyraźniej mi służy ;p
_________________ Częściej patrzę się na wschód
Chłopiec z rysunkową teczką
Kęsy zimowego słońca
Chłopiec zjada łyżeczką
hmm pamietam o nim jak mnie zaczyna bolec Nie no , chyba sie w ogole nie oszczedzam , pale , pije , źle sie odżywiam , moje życie to jeden wielki stres a do tego biore fure leków. Życ nie umierać
jej zle ze tak sobie wszystko bagatelizujecie.. zrowe serducho to podstawa zdrowia naszego calego ciala zdrowia i zycia...
drodzy Palacze, nie mysleliscie kiedys żeby rzucic? Mogę Wam polecic fajny test motywacji do rzucenia http://www.pamietajosercu...tid=2&Itemid=71
Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2385 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2007-12-18, 17:46
Polecający: bierdonka
Ulenia napisał/a:
drodzy Palacze, nie mysleliscie kiedys żeby rzucic?
nie bo palenie jest fajne ;p wiem ze to szaleńczo brzmi ale lubie sobie zapalić ot tyle , cała filozofia. A jak napisała ta wyzej ... zapomniałam kto to :* ... noo , na coś tzreba umrzec :DDDD
Rozwiązałam test, ale nijak mnie nie zmotywował. Według tego testu jestem gotowa, aby rzucić, tyle, że absolutnie nie mam na to ochoty, bo zwyczajnie lubię palić.
Jedyne, co mogłoby mnie skłonić do drastycznych ograniczeń, to wzrost cen papierosów o 400%. Chociaż i w tym wypadku ręki bym sobie uciąć nie dała, czy aby na pewno byłby to wystarczający bodziec do zaprzestania palenia. Szybciej przeszłabym chyba na żywienie się energią kosmosu w pełnym wymiarze, żeby nie pójść z torbami.
_________________ Częściej patrzę się na wschód
Chłopiec z rysunkową teczką
Kęsy zimowego słońca
Chłopiec zjada łyżeczką
fuuuuj, ja rzucilam fajki dawno temu, i dobrze mi z tym. A rzuciłam jak zobaczyłam jakiś program w tv w ktorym pokazano, jak wygladają pluca palacza.
Ale swoją droga tescik fajny, skad go wytrzasnełaś? w sensie jak znalazłas?
A no jasne, ze trzeba na coś umrzeć. Ja umrę na glupotę.
hmmm no właśnie a ja nie zastanawiałam się nad stanem mojego serducha, ani nic specialnego w tym kierunku robię, no chyba że.... mam za niskie ciśnienie.Alę spróbuję się poprawić
norusia napisał/a:
A no jasne, ze trzeba na coś umrzeć. Ja umrę na glupotę.
heheh dobre
sis absolutnie nie chciałam cię urazić , najwidoczniej coś mi się pogmatwało....ale już poprawione
_________________ Posłuchaj głosu serca...ono choć małe...prawde zawsze powie
Ostatnio zmieniony przez aisak 2007-12-20, 13:57, w całości zmieniany 1 raz
no niby trzeba na coś umrzeć ale prawdę mówiąc wolałabym zginąć w jakimś wypadku niż cierpieć latami na różne dolegliwości, za które sama bym się obwiniała zupełnie bez sensu
sama nie palę bo mi to zupełnie nie pasuje ehehhe chętnie włączyłabym się do grona aktywistów którzy walczą o zakaz palenia w niektórych miejscach i podział na strefy dla palących i niepalących wszędzie hehe bo co z tego że sama nie palę, jak gdy tylko wyskocze gdzies do baru to musze te syfy wdychac :P:P
co do ceny papierosow to mysle ze by Cie Sis nie zniechecila... mnostwo ludzi tak mowilo kiedys, a teraz jak troche podrozalo wszystko to palaczy wcale mniej nie ma
pomyslcie moi drodzy o tym ze na starosc (pewnie o tym teraz nie myslicie, ale kiedys na pewno jej dozyjecie) będziecie się borykac z roznymi chorobami spowodowanymi papierochami wiecie jak to osłabia serce?
drodzy Palacze, nie mysleliscie kiedys żeby rzucic?
nie bo palenie jest fajne ;p wiem ze to szaleńczo brzmi ale lubie sobie zapalić ot tyle , cała filozofia. A jak napisała ta wyzej ... zapomniałam kto to :* ... noo , na coś tzreba umrzec :DDDD
ja też sobie lubie zapalić, w sumie co przerwa to papierosek, jak spotkanie to kawka i papierosek. Ja nie wiem kto ma się bać napisów na fajkach typu" Planie zabija", "Palenie tytoniu powoduje przyspieszone starzeie sie skóry" itp. A poza tym nadciśienia nie ma tylko od palenia, czy złego odżywiania, są też względy genetyczne i stresy (i pewnie kupa innych o których ja nie mam pojęcia)/
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum