Dołączyła: 16 Lip 2007 Posty: 439 Skąd: mam wiedzieć
Wysłany: 2008-01-31, 09:58
Mnie emo nie przeszkadza, kurcze od zawsze ludzie mieli swój styl, od zawsze moda się zmieniała. Lubię ludzi orginalnie sie ubierających, wręcz ekstrawagancko - to jest coś. To że ktoś czegos takiego by na siebie nie włożył nie musi od razu tyrać innych.
Sama nie ubieram sie orginalnie, ubieram sie kobieco i elegancko, w moim wieku tak być powinno ale gdybym miała te pare lat mniej to czemu by nie?
_________________ gdy w sercu nosisz złość
zanim wyjdziesz stąd zraniony
zostaw wojnę bo,
bo dokończyć ją możemy kiedy wrócisz tu,
tylko wróć
nie pytałem o przesadną chęć wyżalenia się, tylko o sztuczność...
w tym widzę sztuczność..
zapałka napisał/a:
tylko co ze czlowiek traci wszelka ochote na obcowanie z kims, kiedy zamias pokazywac sie od najlepszej strony ow zanudza nas swym cierpieniem wyplywajacym z glebokiego odczuwania bolu istnienia.. O tej osobie tez nie swiadczy to zbyt dobrze, bo przeciez zwykle eksponujemy to, co w nas najlepsze, a co ona eksponuje?
eksponuje chyba tą swoją "inność" i ból istnienia, może chcąc w ten sposób być w centrum uwagi? nie wiem nie rozumiem emo;p
_________________ Uśmiechnij się. Jutro możesz nie mieć czasu (;
Dla Ciebie sztuczne jest to, że ludzie chcą się wyżalić i powiedzieć, że coś ich boli?
nie, jeżeli zwracaja się z tym do przyjaciół, bądź jakiś bliższych, zaufanych ludzi
tak, jeżeli ogłaszają to całemu światu i dalej nic nie robią, nie biorąc życia w swoje łapy
_________________ Uśmiechnij się. Jutro możesz nie mieć czasu (;
A to się jakoś nie kłóci? Czy komuś, kto jest emo, w ogóle coś takiego wolno? Przecież życie jest niefajne, ludzie są niefajni, to, że nikt Cię nie rozumie, jest niefajne, mrok jest niefajny, ale za to mroczny i żyletki są niefajne, ale za to zadają ból. Który jest niefajny, ale potrzebny, bo życie jest niefajne //_v
mrhok jest niefajny, ale za to mrhoczny i żyletki są niefajne, ale za to zadają ból.
poprawna pisownia przede wszystkim
A jak dla mnie to prowokacja ze strony tej miłej osóbki z jednym postem. Nie ma co sie przejmować. No ewentualnie, potnie sie trochę jak zobaczy że jej nie rozumiemy i jesteśmy okrutni.
Jeśli mam być szczera też niezbyt podoba mi się ta moda..Te fryzury przykrywające 3/4 twarzy do mnie nie przemawiają,wolę jak ktoś pokazuje to,co ma(bez podtekstów;]).Styl ubierania też mi się nie podoba,chyba wolę ubrania w jaśniejszych kolorach i bardziej stonowane..Styl życia-narzekanie na wszystko-wolę cieszyć się życiem i być szczęśliwym.O żyletkach nie wspomne:/Wolę podziwiać jasną stronę życia i cieszyć się z tego co mam,niż załamywać się z powodu wszystkiego i we wszystkim szukać powodów do cięcia.
_________________ człowiekiem jestem i nic co słodkie nie jest mi obce
Jak dla mnie to cały ten styl jest zwyczajnie niepraktyczny. Włosy na twarzy, ubranie mniej niż wygodne... ale co kto lubi. Osobiście wiem, że do mnie to nie pasuje za grosz.
tak szczerze mówiąc mnie ludzie emo tyle obchodzą, co zeszłoroczny śnieg. walą mnie stereotypy, chociaz uwielbiam czasem w przypływie głupawki się z nich pośmiać xD styl mi się nie podoba, przesłanie, że niby sa tak emocjonalni też mnie jakoś nie przekonuje.... po prostu mam ich gdzies i nie za bardzo mnie interesują, nie zakładam blogów anty-emo ani też klanów na fotka.pl o podobnym przesłaniu xD
jedyna rzecz, którą tak naprawdę uważam za żałosną u niektórych osób uważających się za emo to to, że wydaje im się, że są w pytkę oryginalni autentycznie przeczytałam wypowiedź na forum [bodajże na wizażu], gdzie dziewczyna napisała:
"a czy to źle, że ktoś chce się wyróżnić, być inny i ubierać się inaczej od szarego tłumu?"
ale się śmiałam ^^
Powiem tyle, że przyczyną tego, że wszędzie praktycznie napotykamy się na 'emo' to tylko kolejna fala trendów, większość osób nie ma z tą grupą nic wspólnego po prostu to kwestia gustu. Są też osoby, które no cóż kreują się ' na emo' również wewnętrznie, przynajmniej tak się im wydaje ( I hate myself and I wanna die. żyletki i inne bzdury). Mi osobiście niektóre 'emo' ciuchy się podobają i mam takowe.
Przepraszam, że nie przeczytam całej dyskusji, ale osiem stron o emo podziałałoby na mnie jak opakowanie wenlafaksyny.
Opos uważał się zawsze za osobę tolerancyjną, ale odkąd w Polsce pojawiło się emo, a stało się to jakoś rok-półtora temu, i oposowi zdarzyło się wyśmiewać ludzi na ulicy (przepraszam, ale nie umiał tego kontrolować!). I zdarza się ciągle. Na przykład wczoraj. Przepraszające spojrzenie chudziutkiego chłopaczyny, mizeroty we fioletowym pasiastym sweterku w serek, z włoskami na żel (do tej pory zastanawiam się, czy chłopina widział cokolwiek zza tej grzywy), z twarzą wykrzywioną w dziwnym grymasie... zapewne od tony żelaza na twarzy, toć musiał piercingi wpiąć, bo co by koledzy powiedzieli.
I te wszystkie gimnazjalistki, cieszę się nawet, że emo wprowadziło w modę dla kobiet dużo ubrań bardziej dziewczęcych, retro, bo są one imho w porządku- ale wszystko jest fajne do pewnego momentu.
Opos zaobserwował też fenomenalne zachowanie emo. Każdy uważa się za osobę wyjątkową, mającą niepowtarzalny styl- a naprawdę każde z nich jest takie samo. Kiedy emo są w grupie, nie rozróżnisz ich po przemieszaniu. Nie ma mowy. W gąszczu pasków, czaszeczków, kropeczków, lakierów, eyelinerów, vansów i kastetów, nic nie będzie już takie samo.
Opos śmie mniemać, że każde emo tytułuje się "suczą", "bijaczą" i "princeską", co jest efektem patologii rodzinnych i złych wspomnień z brutalnie odebranym dzieciństwem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum