Wysłany: 2008-05-12, 19:15 Troszkę głupi temat :P - Choroba lokomocyjna Polecający: Rodzina
Heja ludziska Mam poważny problem - jadę z najlepszą przyjaciółką zaniedługo na jej działkę , a znajduje się baaaaaaaaaaaardzo daleko i w tym jest wielki problem .... mam chorobę lokomocyjną i jak wchodzę do auta , tramwaju , autobusu itp. już mi się chce wymiotować pewnego razu kupiłam sobie Lokomotiv i nakleiłam na nadgarstek plaster (to ponoć pomaga) jednak po 15 minutach wymiotowałam i po jeździe naliczyłam jakoś 8 razy Myślę , by użyć Aviomarinu , ale to tylko przez pół godziny jest ok , a potem znów wymiotuję . Nie mam ani różowego , ani zielonego pojęcia , co zadziała , żeby przez 9 godzin nie wymiotować Jeśli ktoś wie , jak sobie mam z tym poradzić , to proszę o pomoc !!
ja mam podobny problem zawsze jechałam "na" Aviomarinie. na szczęście ostatnio ta przypadłość trochę zelżała, nie dopada mnie w pociągu i jak mam otwarte okno w samochodzie (muszę mieć najwyraźniej przewiew ). gorzej z autobusami... mam problem z przejechaniem trasy Gliwice-Bytom, Gliwice-Katowice czy Gliwice-Tarn. Góry a co dopiero dalej..... podobno masowanie wewnętrznej strony nadgarstka pomaga (ale jakoś na sobie tego nie zaobserwowałam) czy tzwz zamknięcie pępka (łapiesz za pępek i zamykasz. mi pomogło, ale równie dobrze mogłaby to być autosugestia ). przede wszystkim musisz być spokojna jak wsiadasz do środka lokomocji gdzie wiesz, że masz mdłości. to nie może być tak, że Ty już się zastanawiasz i panikujesz, że zaraz napewno zwymiotujesz.... jak będziesz panikować i o tym myśleć to na bank Cię zemdli choćbyś nie wiem co wzięła! w każdym razie otwarte okno koło głowy pomaga, bo zapewnia dostęp powietrza, to moze zapobiec wymiotom a jak żaden sposób nie pomoże to albo wybież się do lekarza, niech Ci coś poradzi, albo będziesz musiała zrezygnować z wyjazdu.
_________________ "wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" .....
Wysłany: 2008-05-18, 18:06
Polecający: znalazłam stronę
Ja też miałam taki problem jak byłam młodsza. Teraz już mnie nie bierze na wymioty. Zawsze jeździłam na Aviomarinie i było mi wszystko dobrze. I to tylko mnie brało jak jechałam dłuższą drogę samochodem. Więc ja nie wiem co Tobie może pomóc...skoro nic Ci nie pomaga...
Dawno temu miałem chorobę lokomocyjną, ale sama przeszła. Mogę poradzić jedno: niech nikt, kto jedzie z tobą w tym samym samochodzie, nie pali. Nie raz wtedy było tak, że miałem trochę mdłości, ale jeszcze nie było źle. Zwymiotowałem dopiero po tym, jak poczułem dym papierosowy.
_________________ Strong like the grass
Tall like a tree
Free like the wind
Eternally
Mogę poradzić jedno: niech nikt, kto jedzie z tobą w tym samym samochodzie, nie pali. Nie raz wtedy było tak, że miałem trochę mdłości, ale jeszcze nie było źle. Zwymiotowałem dopiero po tym, jak poczułem dym papierosowy.
Na mnie makabrycznie działał zapach choinek zapachowych. Doradzić mogę tyle, żeby nie patrzyć za okno, jak wszystko szybko się przemieszcza.
Racja, choinki zapachowe są okropne. Jak jedziesz samochodem to usiądź z przodu, nie patrz przez boczne okna. I najlepiej zajmij sie rozmową z kimś, albo połóż spać. Na mnie źle działa np. pisanie smsów czy czytanie książki, więc też bym Ci odradziła. Nie jedz dużo przed jazdą (ale coś zjedz bo będzie Ci z głodu niedobrze) i najlepiej zrób sobie herbatę miętową do picia na drogę.
_________________ By przeszłość poszybowała ku chmurom, pozwól wiatrom przyszłość nieść
Aj, jeśli to aż tak poważne to współczuje, zamłodu miałem podobne problemy z jazdą. Kilka rad, które się już pojawiły bądź nie:
Maksymalna (wg ulotki) dawka Aviomarinu.
Nie skupiać wzroku na niczym w samochodzie (gazeta, telefon itd), patrzec na cos nieruchomego w oddali, najlepiej z przodu.
Nie pić gazowanego, najlepiej mieć przy sobie butelke niegazowanej wody mineralnej (wysychanie w ustach jest niewskazane).
Lekkostrawne posiłki przed i w trakcie podróży.
I najważniejsze: objaśnić sytuacje kierowcy, poprosić o spokojną jazde (bez dużych przyspieszeń, hamowań) i o dłuższe niż zwykle przerwy w jeżdzie.
Też miałam problem z chorobą lokomocyjną. Ale doszłam do wniosku, że to do pewnego stopnia autosugestia - kiedyś dwa dni jechałam autokarem i obyło się bez sensacji:) niby brałam Aviomarin, ale tylko przed rozpoczęciem podróży, a ten lek działa zaledwie parę godzin. Jeżeli jednak naprawdę Ci strasznie niedobrze, to najlepiej przespać podróż. Jeśli łykniesz Aviomarin, to powinno Ci być tym łatwiej zasnąć, bo po nim zawsze mi się szybko oczy kleiły.
_________________ Dum spiro, spero
"I ty za młodu nie dorżnięta
Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
Całujcie mnie wszyscy w dupę."
Nie wiem, jak jest w Twoim przypadku, ale ... raz takiej grupce dzieciaków dałam zwykłą witaminę C mówiąc, że jest to najlepsza na rynku pastylka przeciwko chorobie lokomocyjnej, jechały dzieciaki około 10 godzin bez żadnego wymiotowania, kręcenia się w głowie itp . Czyżby psycha? Po podróży nawet rodzice poprosili o nazwę tego cudownego leku, który tak ich dzieciom pomógł..
_________________ 'jesteśmy jak bratki pośród pola chwastów'
'Wszystko przebiega zgodnie z moim planem. Jestem bezwzględnie inteligentny!'
Wysłany: 2008-05-21, 20:44
Polecający: Znalazłem w wyszukiwarce
Ja też mam z tym problem i jade na Aviomarinie bo maksymalnie przejezdzam do 40km! dalej nie jezde... u mnie to rodzinna jest ta choroba kazdy z mojej rodziny kto juz ukonczyl 16 lat ta choroba mijala... moze u ciebie tez tak jest?? Poza tym jak jade nie znosze zapachu wlasnie choineczek samochodowych i torebek foliowych:/ raz mialem taka faze w autobusie ze mnie mdlilo bo koles za mna smierdzial alkoholem i zmienilem autobus gdy powiedzialem tacie o co biega
_________________ "Talent polega na połączeniu siły twórczej ze zdolnością wykonawczą."
"Parkour, Présente la discipline et ses mouvements principaux."
Czytając te posty coraz bardziej się upewniam, że to kwestia autosugestii. Więc zamiast przed jazdą powtarzać sobie "byle nie zwymiotować, byle nie zwymiotować" po prostu stopniowo, w różnym czasie powtarzaj sobie w myślach, że samo przejdzie. Albo znajdź własną "mantrę", która pozwoli Ci jakoś pozbyć się problemu.
_________________ Dum spiro, spero
"I ty za młodu nie dorżnięta
Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
Całujcie mnie wszyscy w dupę."
nie, może nie tak, bo się bardziej zestresuje, "zeby tylko nie zwymiotować" i będzie ciągle o tym myśleć.
pomyśl sobie, że po prostu siedzisz na fotelu i przesuwasz się wraz z nim wprzód mi to pomagało albo spróbuj sama siebie uświadomić, że to wszystko leży w psychice. ;]
Wielkie PRZEPRASZAM dla Sol - ale następnym razem pisz "zamiast" większą czcionką xD
mam dzisiaj jakieś niedowidzenia. chyba dla dobra wszyskich wyniosę sie stąd, za bardzo mnie gręgozłub boli
mi się wydaje, że tylko w pewnym stopniu zależy to od autosugestii. Oczywiście, trzeba twardym być, nie miękkim. Ale jak tak czasem się jedzie, długo i daleko. Nieustanny stukot, trzęsienie, na dodatek duszno i żarcie samo podchodzi...to żadna autosugestia nie pomoże.
ale następnym razem pisz "zamiast" większą czcionką xD
Jaką sobie życzysz? xD
zlazdzisia napisał/a:
Nieustanny stukot, trzęsienie, na dodatek duszno i żarcie samo podchodzi...to żadna autosugestia nie pomoże.
Właśnie pomoże. Choroba nieleczona raczej sama nie mija - a większości wypowiadających się tutaj samo przeszło po jakimś czasie. Dla spokoju sumienia można ten Aviomarin, Lokomotiv czy inne cudo łyknąć, ale moim zdaniem, z tego się po prostu wyrasta;)
_________________ Dum spiro, spero
"I ty za młodu nie dorżnięta
Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
Całujcie mnie wszyscy w dupę."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum