Wysłany: 2008-06-19, 19:42 Upadek po alkoholu, a wywrotka na trzeźwo.
Dlaczego człowiek przewróciwszy się w stanie upojenia nie zrobi sobie krzywdy, a trzeźwy człowiek w tej samej sytuacji często kończy ze złamaniem nogi lub innym urazem. Przynajmniej tak wychodzi z moich statystyk.
Bo po pijanemu nawet nie wiesz, kiedo sobie coś zrobisz. Dokładnie to jest tak:
Nie oglądałeś nigdy kreskówek? Tam były takie sytuacje, że postać nad przepaścią nie spada w dół, dopóki nie spojrzy i nie spostrzeże, że nie ma nic pod sobą.
Załóżmy, że połamałeś się pod wpływem alkoholu. Nie dostrzegasz, że Ci się coś złego stało. Nie zdajesz sobie sprawy z tego. Zatem, podobnie jak postaci z kreskówek nie spadają w dół, ty nie możesz mieć połamanych kości.
Sprzeczność, bo nie możesz być jednocześnie połamany i niepołamany.
Wniosek: połamanie się pod wpływem alkoholu jest niemożliwe.
Oczywiście pod warunkiem, że jesteś na tyle pijany, by nie zdawać sobie z wypadku sprawy.
_________________ (...) The tiny strings inside our genome, they own us, they control us, and they torture us. Do not reproduce, do not support them, bring them to an end. Stop the agony of concious life, eradicate life.
Tutaj glownie chodzi o rozluznienie miesni, ktore to powoduje, ze upadek nie jest tak zgubny w skutkach jak przy spietych miesniach swiadomego sytuacji czlowieka. Sa tacy, ktorzy trenuja skoki np. do wody z bardzo duzych wysokosci abo przy okazji wrecz "na deche" (nie wiem po jakiego diabla to robia). Oni sami mowia. ze gwarantem sukcesu jest odpowiednie rozluznienie ciala.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum