Czesto zdarza mi sie ze sie smuce,nawet nie ma konkretnego powodu mam takiego doła ze zycie wydaje mi sie bez sensu,chyba juz nie potrafie sie cieszyc zyciem!
Rzadko się smucę, to nie moja natura. Czasami jest mi źle, ponieważ mój mężczyzna jest daleko ode mnie i widujemy się tylko w weekendy - cholernie tęsknię. Ale wtedy zajmuje się czymś co zajmuje mi myśli a najczęściej wychodzę do ludzi.
Innych powodów do smutku nie mam
Ja też łapię dołki najczęściej, kiedy wspominam. Bo wtedy pojawia się swoisty rodzaj tęsknoty za tym, co było i już nie wróci. A czasem miałabym ochotę się przenieść do czasów, kiedy byłam dzieciakiem albo do okresu liceum...
I czasem kiedy tęsknię, to też się smucę.
Wiecie, doświadczenie życiowe nauczyło mnie, że na smuty, depreche i innego tego typu schorzenia jest kontakt z innym człowiekiem. Gdy ja czuje melancholie w swoim duchu wychodzę z domu i dbam o to by się spotkać ze znajomymi, a jeśli to nie wychodzi to zawsze są ludzie w okół nas. Wprawdzie nieznani, ale cóż stoi na przeszkodzie by zawrzeć nowe znajomości? Dzięki takim właśnie znajomością nabieram dech w pierś.
Co nie znaczy, że nie mam chwil trudnych są i powiem wam szczerze człowiek mający w sobie pełno żalu i refleksji na swój temat i innych jest wstanie wyciągnąć z siebie najlepsze co potrafi. Ja to przelewam na papier, a wy próbowaliście robić to co lubicie(?)...
Smuce sie kiedy kilka razy z rzedu dopada mnie ten sam problem,wtedy czuje ze cos nademna,,wisi''.Smuca mnie ludzie inteligentni inaczej-mowie o Anglikach.Smuci mnie najbardziej fakt ze rodzice sie starzeja,teraz moze juz tak nie ale mialam pewien zdolowany moment kiedy bardzo mnie to dobijalo.Malo ich widze,szkoda mi zycia by widziec ich przez caly rok ok 5 tyg w roku zliczajac w kupe wszystkie wakacje jakie jestem w Polsce,dlatego tez wracam.Smutno mi tez bedzie jak wyjade,Mimo wszystko pozostawie tu jakas swoja czesc wkladu energi,czasu.Smuce sie faktem terroryzmu na swiecie,doprowadza mnie to do strachu.Smuce sie jak mam problemy z narzeczonym.Na szczescie chwilowe.A najbardziej smuci mnie fakt ze ludzie umieraja I kazdy z nas musi sie na to cale zycie przygotowywac.Problemem zasmucajacym mnie jest fakt ze jest tyle porzuconych zwierzat na ulicy.Czasami zasmucona chodze caly dzien gdy przysni mi sie cos nie milego.Ogolnie tyle!Duzo tego co nie?ale to nie znaczy ze jestem jakas pesymistka,ogolnie smieje sie na co dzien I staram sie o smutku rozmawiac z kims kiedy przyjdzie.Nie smuccie sie najdrozsi!;
_________________ ,,Kochac innych znaczy kochac siebie''
-Moje wlasne
co mnie smuci???niepowodzenia w szkole....i to że moi rodzice nie bardzo akceptują mojego chłopaka....ciągle słyszę on jest nie dla ciebie....jest za stary ma już swoją przeszłość jaką on może zapewnić ci przyszłość dziewczyno zastanów się zanim zrobisz coś głupiego....smuto mi gdy to słyszę bo moim zdaniem z Pawłem krzywda mnie nie spotka wręcz przeciwnie.....a po za tym nie rozumiem czemu wypowiadają się w ten sposób na jego temat skoro nawet nie poznali go dobrze....fakt straciłam ostatnimi czasy kilku starych dobrych znajomych ale nie przez niego tak po prostu wyszło i tyle!!!!!
a ja nie rozumiem sensu istnienia tego tematu i to mnie smuci
Nie smuć się, to naprawdę wesoły temat. Serio:
Cytat:
co sprawia, że się smucisz, jakie uczucia Tobą wtedy kierują?
A jakie uczucia mogą kierować kimś, kto się smuci? Radość? Euforia? Wewnętrzne zadowolenie? Spokój i harmonia??
Od dłuższego czasu miałam potrzebę, by to napisać, bo sposób w jaki sformułowany jest ten temat i cały jego sens (a raczej brak takowego^^) mnie rozbraja
No. Odegnałam smutek, jaki mnie na ogół ogarnia na myśl o braku pokoju na świecie, inflacji, niskim PKB, żelatynie, której producenci galaretek nie chcą zastępować pektyną, fakcie, że Yeti musi być bardzo samotny, bo tak niewiele osób go widziało, o wszystkich podartych skarpetkach, które nie były grzeczne, więc nie pójdą do skarpetkowego nieba i o tym, "że nie umiem na skrzypcach grać, i że wszyscy umrzemy, wszyscy" (kieruje mną oczywiście uczucie smutku). Od razu mi lepiej ;]
ja sie smuce jak ktos mnie zasmuci, cos powie nie prawdziwego na moj temat, i choc sie staram i jestem dla wszystkich mila to i tak dostaje za topo dupie... czesto placze, moze ja mam depresje i nie jestem dowartosciowana. mysle ze jestem beznadziejna itp itd.... smutna, zamknieta w sobie , zestresowana.....
Ja się smucę, gdy się z kimś pokłócę, gdy mi coś nie wychodzi za każdym razem...
Nie raz jak się smuce to potrafię być tak nie miła i wogoóle, trzaskać drzwiami:/ rzucać jakimiś przedmiotami choć to może dziecinne ;/:P ale taka jestem ;>
W sumie to rzadko się smucę, a jeśli już się smucę to napisalam wyżej co robie;P
_________________ When I need You, I just close my eyes and I'm with You...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum