Czyli co, odpowiedź na postawione w temacie pytanie:
olenkaa1690 napisał/a:
Czy mozna wybaczyc matce, ktora zostawla swoje chore dziecko w szpitalu ? czy jest jakas taryfa ulgowa ?
jest jednoznaczna i negatywna?
Zapytam więc jeszcze raz - jaki cel ma zatem ten temat?
Bo chyba nie jest to próba zrozumienia czegokolwiek, skoro wszystkie argumenty, będące próbą usprawiedliwienia w jakiś sposób postępowania matki są cały czas zbijane.
_________________ Częściej patrzę się na wschód
Chłopiec z rysunkową teczką
Kęsy zimowego słońca
Chłopiec zjada łyżeczką
Zaproszone osoby: 1
Dołączyła: 21 Sie 2007 Posty: 552
Wysłany: 2007-12-29, 13:42
sis napisał/a:
Bo chyba nie jest to próba zrozumienia czegokolwiek, skoro wszystkie argumenty, będące próbą usprawiedliwienia w jakiś sposób postępowania matki są cały czas zbijane.
zauwaz ze to nie przeze mnie sa zbijane, ja dalej probuje ja zrozumiec...dalej nie wiem co nia kierowalo ze takie cos zrobila...chcialabym z nia pogadac tylko ona nie bardzo chce...
_________________ Jaki cel ma życie kiedy sensu brak...?
Niech płynie krew w żyłach Twych, rozcieńczona nadzieją przyszłych dni...
Oczy zalane łzami ukazują, jak ludzie się traktują...
no wlasnie Czy mozna wybaczyc matce, ktora zostawla swoje chore dziecko w szpitalu ? czy jest jakas taryfa ulgowa ?
czy moja choroba usprawiedliwia moja matke, ktora zostawila mnie w szpitalu jak mialam pol roku ?
Szczerze Ci wspolczuje.... Odpowiedz na to pytanie jest bardzo trudna... Niestety nie mam prawa Ci na nie odpowiedziec bo ja nie jestem kobieta i nie wiem co Twoja matka wtedy czula i jakie byly okolivznosci.... Moge tylko powiedziec ze rzadko sie zdaza ktos tak podly jak Twoja matka... Zostawic wlasna corke bo jest chora?? Ludzie wychowuja naprawde ciezko chore dzieci i daza je miloscia... Koniec koncow rezygnuja z wlasnego zycia dla tego dziecka... I to jest wlasnie to co czyni nas ludzmi...
czy moja choroba usprawiedliwia moja matke, ktora zostawila mnie w szpitalu jak mialam pol roku ?
Nie ma usprawiedliwienia jak najbardziej. Prawdopodobnie tą kobietą targało uczucie strachu, że nie poradzi sobie z chorym dzieckiem. Ale to jej nie zwania z obowiązk wychowania dziecka tak się nie robi...
_________________ '... znalazłeś różę wśród pokrzyw...' WdoWa
mała przerwa ;>
Ale nie można czegoś takiego osądzać, bo nikt nie wie, jakie uczucia targały wtedy tą kobietą!!
To nie można osądzać czy jest to:
Delusa napisał/a:
Jest to okrutne i nieludzkie...
yagodowy_yogurt napisał/a:
Nie ma usprawiedliwienia jak najbardziej.
Skąd wiesz, że nie ma? Skąd wiesz w jakiej ta kobieta była sytuacji, co ją do tego skłoniło, w jakich warunkach żyła?
Cytat:
Ale to jej nie zwania z obowiązk wychowania dziecka tak się nie robi...
Robi się nawet gorzej. Ona przynajmniej zostawiła dziecko w szpitalu, a nie na śmietniku. Dobrze byłoby, gdyby jeszcze od razu zrzekła się praw rodzicielskich, to ułatwiłoby dziecku życie.
To nie można osądzać czy jest to: Delusa napisał/a:
Jest to okrutne i nieludzkie...
Można... "czyn" jest okrutny i nieludzki... Natomiast nie wiesz, co powodowalo tą kobietą, że postąpila tak, a nie inaczej!
Ona sama pewnie zdaje sobie sprawę, że to co zrobila jest zle...
Jednak zanim się osądzi czlowieka, trzeba poznać jego pobudki.
_________________ Nikt nie lubi doznawać zawodu w swych oczekiwaniach...
Delusa, do jasnej cholery, czy Ty w ogóle rozumiesz to, co czytasz? Bo Twoje podstawowe braki umiejętnosci czytania ze zrozumieniem zaczynają mnie już poważnie irytować. Własnie Ci wykazałam, że przeczysz sama sobie, a Ty zamiast jakoś wyjaśnić te nielogicznosci po raz kolejny powtarzasz to samo.
I nie, nie możesz jej oceniać z tej prostej przyczyny, że nie znasz okoliczności w jakich ta kobieta się znalazła.
zgadzam się z Sol, ciężko ocenić tą sytuację, bo jest przedstawiona jednoznacznie.
nie wiem, czy ta matka jest nieludzkim potworem czy zagubioną, wystraszoną i niepewną kobietą...
Delusa - zacznij czytać ze zrozumieniem, Naprawde, to sie przydaje.
chociaż jeżeli chcesz kogos rozśmieszyć, to spoko ^^
Skąd wiesz, że nie ma? Skąd wiesz w jakiej ta kobieta była sytuacji, co ją do tego skłoniło, w jakich warunkach żyła?
Nie napisałam przecież w jakich warunkach żyła, tylko snuję podejrzenia.
Albo nieodpowiednie warunki albo po prostu strach, że nie jest w stanie wychować dziecka... Ale przynajmniej nie postąpiła nieludzko, zostawiła dziecko w szpitalu a nie zostawiła np. na śmietniku.
Zastanawia mnie natomiast, gdyby dziecko odszukało matkę, ciekawe jakie miałaby wytłumaczenie... Czy powiedziałaby dlaczego czy też milczała..
_________________ '... znalazłeś różę wśród pokrzyw...' WdoWa
mała przerwa ;>
Ostatnio zmieniony przez yagodowy_yogurt 2008-08-18, 11:51, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum