Wysłany: 2008-03-25, 19:52
Polecający: dzięki znajomym z sieci
pysiu24 napisał/a:
Przeanalizowałem temat - przeczytałem niemal wszystko co tu napisane w tej dyskusji i powiem, że sprawa mnie zaintrygowała - choć od początku byłem trochę nastawiony sceptycznie, gdyż przekonany byłem, że Syn Człowieczy jest jeden i jest nim Jezus Chrystus i, że przyjdzie w chwale i niespodziewanie.
Odwiedziłem stronę o owym MESJASZU i chciałbym się ustosunkować do jego słów, ale tutaj nie tam:
osoba uważająca się za mesjasza napisał/a:
Asef, nie jestem pewien czy wiesz, że mi pomogłeś w ten sposób potwierdzasz moją postać jako Mesjasza. Ja nigdy nie mówiłem, że jestem Chrystusem, zawsze twierdziłem, że On jest moim młodszym bratem w Niebie. Również twierdzę, że On nigdy już na ziemię nie przyjdzie.
Kolejną ważną sprawą jest to, że ja nie czynię żadnych cudów ani znaków. Chrystus powiedział, że Ci fałszywi tak będą czynić, nie należy im wierzyć.
To były wersety o fałszywych Chrystusach i prorokach, ten następny opisuje narodziny właściwego, który jest nazywany Synem człowieczym.
27 „Albowiem jako błyskawica wychodzi od wschodu słońca i ukazuje się aż na zachód, tak będzie i przyjście Syna człowieczego.”
W czasie narodzenia Syna człowieczego, będzie olbrzymia burza na całym niebie, od wschodu aż po zachód.
Taka burza była nad ranem, minęła przed wschodem słońca kiedy się rodziłem,
Pozostałe wersety dotyczą już tylko ostatnich dni
30 „Tedyć się ukaże znamię Syna człowieczego na niebie, a tedy będą narzekać wszystkie pokolenia ziemi, i ujrzą Syna człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich, z mocą i z chwałą wielką;”
Znamię Syna człowieczego, ten zwrot może mówić tylko o fizycznym znaku, jaki posiada Mesjasz. Znamię to, odpowiada stanowi na niebie, jaki będzie w ostatnim dniu.
Możecie mi wierzyć lub nie wierzyć, posiadam właśnie takie znamię i jest ono zgodne ze stanem, jaki zaistnieje w owy dniu na naszym niebie.
Jestem zaskoczony dokładnością opisu, pierwszy raz w tej chwili czytam te wersety, to zaskoczenie jest pozytywne.
Asef dopisał;
”Z tego można wywnioskowac ze obecnie zyjący Mesjasz może byc fałszywy,nie dajmy sie tak łatwo zwiesc.”
Dziękuje Asef, zawsze chciałem żeby ktoś szukał w tekście biblii wersety dotyczące czasów ostatecznych. Odczytałem te wersety, zgodnie z ukrytą w nich treścią,
Pan Syjonu
Jeśli chodzi o ten pierwszy cytat podany przez "Pana Syjonu" to ja znam jeszcze w takiej wersji:
"Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego."
Łk 17,24 Biblia Tysiąclecia
no i przypomnę podany przez "Pana Syjonu" cytat:
"Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Gdzie jest padlina, tam się i sępy zgromadzą."
Mt 24,27-28 - Biblia Tysiąclecia
zauważam tu raczej porównanie do błyskawicy, że Jego przyjście będzie tak widoczne i wiadome jak błyskawica na niebie, a nie ma nic o tym, że podczas jego przyjścia będzie burza. Być może jest to błąd tłumaczenia, ale niestety nie znam oryginalnego języka tekstu - więc nie wiem, ale tekst dalszy - z padliną (co bez wątpliwości jest porównaniem) - właściwie wskazuje, że błyskawica to porównanie a nie równożędne wydarzenie.
Mamy do czynienia z interpretacją. Nie jest napisane, że gdy nadejdzie Syn Człowieczy - zobaczą go wszyscy jak wzmiankowaną błyskawicę. Ale zauważ, że błyskawicy w czasie burzy nie widać na całym globie. Jest to niedorzeczność, tak więc - nie wiem, niby dlaczego uważasz, że można ten opis utożsamiać z tym, iż wszyscy, bez wyjątku ludzie na całym globie zobaczą przyjście Mesjasza. Z tego powodu właśnie bardziej logicznym będzie odniesienie do tego, iż syn Człowieczy narodzi się podczas burzy. Alegoria o padlinie i sepach może dotyczyć sytuacji, w której tam, gdzie narodzi się Mesjasz - będą również czyhać na niego różne niebezpieczeństwa. Tam będą działać ludzie, którzy wszelkimi dostępnymi środkami będą pracować nad tym, by przeszkodzić mu w wypełnieniu jego Misji. Tak się właśnie dzieje.
Pysio napisał/a:
Jak widzimy "Pan Syjonu" twierdzi, że jest starszym bratem Jezusa.
"Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec."
Mk 13,32 - Biblia Tysiąclecia
Nikt nie wie, ani Syn (dlaczego nie synowie?) tylko Ojciec (i ewentalnie drugi starszy Syn?). Niby szczegół...
Nie wiem co ma wspólnego owa niewiedza z kwestionowaniem tożsamości Gryfa jako starszego barta Jezusa, bo o to Ci chyba chodzi? Ponadto wskazane jest, że jeden Syn nie wie o owym dniu, chodzi o Jezusa Chrystusa, bo słowa te powstały jakoby w czasie wypełniania jego Misji i dla niego informacje te były zbędne. Nie znaczy to, że nie wie o owym dniu starszy brat Jezusa.
Cytat:
Twierdzi on również, że Jezus nigdy nie powróci na ziemię a tym, który miał przyjść jest on sam - do tego też mam antycytacik z Biblii:
"Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: <<Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba>>"
Dz 1, 10-11 Biblia Tysiąclecia
"Ten Jezus przyjdzie tak samo" - chyba jasne...
Zapytam - czy uważasz wszystkie teksty biblijne za czysty przekaz? Wg Ciebie nic nie mogło być zmanipulowane? Jeśli tak, to współczesna, naukowa krytyka tekstów biblijnych wykazuje, iż mają one charakter mitologiczny, w większości przypadków nie posiadają wartości tekstów historycznych, a także - wiele wskazuje na manipulowanie tekstem, na pisanie ich tak, by pasowały do stworzonej doktryny.
Cytat:
Inny cytat również na to wskazuje choć mniej dosłownie:
"Powiedzą wam: <<Oto tam>> lub: <<Oto tu>>. Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi! Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego. Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie."
Łk 17, 23-25 Biblia Tysiąclecia
Jezus mówiąc, o Synu Człowieczym który ma przyjść i o tym który musi być odrzuconym przez tamto pokolenie - mówi jakby o tym samym (czyli o sobie) nieprawdaż?
W tym cytacie mamy pokazaną sytuację odnosząca się do ostatniego dnia. Wtedy, jak sadzę - wielu będzie mogło rozpoznać kto jest prawdziwym Mesjaszem. Pomroki wątpliwości rozjaśnione będą na podobieństwo rozświetlenia ciemnego nieba przez błyskawicę. Jednak sprawa, ponownie, logicznie analizując tekst - musi dotyczyć tylko pewnego terenu, nie całego globu. Nie wiem dlaczego sądzisz, iż Jezus mówi o sobie smaym. gdy chciał mówić o sobie samym powiedziałby: "przyjdę wtedy tak, jak...." itp.
Cytat:
Może teraz podam powód mojego zwątpienia w prawdziwość owego MESJASZA.
"Wtedy jeśliby wam kto powiedział: "Oto tu jest Mesjasz" albo: "Tam", nie wierzcie! Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych. Oto wam przepowiedziałem. Jeśli więc wam powiedzą: "Oto jest na pustyni", nie chodźcie tam!; "Oto wewnątrz domu", nie wierzcie! Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego"
Mt 24, 23-27 Biblia Tysiąclecia
A tu nam Asef i Bellum mówią: "oto tam jest Mesjasz" - a Jezus mi mówi: "Nie wierz! bowiem, jak jest widoczna błyskawica na wschodzie na niebie to świeci aż na zachodzie, tak będzie i z MOIM przyjściem"
Odzierasz z kontekstu. Przecież nie ma mowy o Gryfie jako czyniącym wielkie znaki i cuda - stąd wniosek, że on nie może być tym fałszywym, o którym wspomina Mateusz. Sprawę błyskawicy roztrząsaliśmy powyżej.
Cytat:
"Zaraz też po ucisku owych dni słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku; gwiazdy zaczną padać z nieba i moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą. Pośle On swoich aniołów z trąbą o głosie potężnym, i zgromadzą Jego wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż do drugiego. A od figowego drzewa uczcie się przez podobieństwo! Gdy jego gałązka staje się soczysta i liście wypuszcza, poznajecie, że zbliża się lato. Tak samo i wy, kiedy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach"
Mt 24, 29-33
Nie wiem, czy dobrze mówię, ale znak Syna Człowieczego to chyba krzyż, czyż nie? (a to tylko taka mała dygresja)
Powyżej wspominałem, że Jezus gdyby mówił o sobie, to logiczne jest w jaki sposób by to robił, a on wyraźnie wskazuje na kogoś innego. Tak więc to nie Jezus jest zapowiadanym Synem Człowieczym. Znak o którym mowa Gryf posiada na swoim ciele.
Cytat:
Tutaj Jezus nas poucza, że możemy poznać po znakach, czy nadchodzi już Syn Człowieczy (blisko jest, we drzwiach) m. in. po zaćmieniu słońca, braku blasku księżyca i spadaniu gwiazd z nieba. Nie wiem, jak sobie "Pan Zastępów" to wyobraża... skoro już jest tu na ziemi, to czyżby miał wrócić do nieba, po to by zaraz znowu wrócić na obłokach niebieskich, gdy te wszystkie znaki się ukażą?
W jednym miejscu nie przeszkadza Ci, by traktować teksty Ewangelii symbolicznie, ale w innym już interpretujesz dosłownie. Masz pewnie świadomość, że posługujesz sie jedynie interpretacją, podobnie Gryf. Co się stanie, wierzę, zobaczymy oboje i wtedy będziemy mieli jasność Obłoki niebieskie mogą nawet symbolizować wiedzę z Nieba, która będzie zaprezentowana wszem i wobec. Spadające gwiazdy (jak możesz to brać dosłownie), mogą symbolizować promieniowanie słoneczne i kosmiczne, które wtargnie w atmosferę nie napotykając barier, jak również upadki meteorów... GRYF obecnie zajmuje się odpowiedziami na 100 pytań internautów. Ewangelie posługują się językiem symboli jak również opisują wprost. Istnieje wiele przesłanek mówiących o zmanipulowaniu tych tekstów i dostosowaniu ich do doktryny religijnej, tak więc jeśli chodzi o interpretację, jakąkolwiek - tychże tekstów, nie możemy mieć pewności, iż interpretujemy słusznie.
Cytat:
Jeśli mi ktoś powie, że akurat w tych miejscach (a nie w innych) są błędy, czy zakłamania, to proszę to uzasadnić., bo co do Biblii to jestem przekonany, co do rzetelności w jej tworzeniu i kopiowaniu.
Na jakiej podstawie jesteś co do tego przekonany? Jak już wspomniałem współczesna krytyka tekstów biblijnych mówi coś całkiem przeciwnego.
Pozdrawiam
_________________ Kto nosi końskie okulary niech pamięta, że do kompletu należą jeszcze wędzidło i bat.
Nie wiem dlaczego sądzisz, iż Jezus mówi o sobie smaym. gdy chciał mówić o sobie samym powiedziałby: "przyjdę wtedy tak, jak...." itp.
Jezus - często nie mówił przez "Ja" lecz przez "Syn Człowieczy", gdyż nie chciał się od razu ujawniać... Ale w Jana masz już jaśniej powiedziane, jak mówi do apostołów:
Cytat:
"A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem."
Jana 14,3
old spirit napisał/a:
Masz pewnie świadomość, że posługujesz sie jedynie interpretacją, podobnie Gryf.
I mam świadomość, że i moja i Gryfa interpretacja może być zła. Choćby najbardziej logiczna
Wiem, że wiele tekstów nie należy rozumieć dosłownie - ale te przepowieści Jezusa mówią jasno, że Syn Człowieczy przyjdzie nagle i w bardzo widoczny sposób... i stąd właśnie to przyrównanie do błyskawicy i do historii Arki Noego, że jeden będzie wzięty a drugi zostawiony - ale Ty a raczej Gryf interpretuje to inaczej... Ale wiesz co, nieważne - skończmy z tymi błyskawicami już Bo akurat z tym nie dojdziemy do zgody.
old spirit napisał/a:
Na jakiej podstawie jesteś co do tego przekonany? Jak już wspomniałem współczesna krytyka tekstów biblijnych mówi coś całkiem przeciwnego.
Przeczytałem pewną książkę w której pewien ateista badał - czy można ufać tej księdze...
W pewnym momencie też wysunął taki argument jak Ty, że była ona zmieniana podczas kopiowania. W rozmowie z ekspertem na ten temat dowiedział się, że jeśli chodzi o Nowy Temstament to posiadamy górę rękopisów z wczesnych wieków i z różnych miejsc na ziemi i gdy je porównano - jak pisze autor - różniły się w zaledwie 0,5 procentach... i te różnice nie miały wpływu na doktryny...
Cytat:
<<Nowy Testament nie tylko przetrwał w większej liczbie rękopisów niż jakakolwiek inna starożytna księga, ale także przetrwał w formie czystszej niż jakiekolwiek inne wielkie dzieło>>
Norman Geisler i William Nix
Czy dobrze pamiętam, że Gryf uważa, że:
- Jezus nie czynił, żadnych cudów (a wszystkie opisane w ewangeliach są przenośnią)
- Jezus był żonaty (mamy powrót DA VINCI )
- Jezus przeżył ukrzyżowanie?
Wysłany: 2008-04-02, 12:56
Polecający: dzięki znajomym z sieci
Pysiu24 - jak już wspominałem - jak dla mnie Ewangelie i w ogóle Biblia nie przedstawiają na tyle wartościowych tekstów, by stanowiły one podstatwę światopoglądu.
Pysiu24 napisał/a:
old spirit napisał/a:
Na jakiej podstawie jesteś co do tego przekonany? Jak już wspomniałem współczesna krytyka tekstów biblijnych mówi coś całkiem przeciwnego.
Przeczytałem pewną książkę w której pewien ateista badał - czy można ufać tej księdze... W pewnym momencie też wysunął taki argument jak Ty, że była ona zmieniana podczas kopiowania. W rozmowie z ekspertem na ten temat dowiedział się, że jeśli chodzi o Nowy Temstament to posiadamy górę rękopisów z wczesnych wieków i z różnych miejsc na ziemi i gdy je porównano - jak pisze autor - różniły się w zaledwie 0,5 procentach... i te różnice nie miały wpływu na doktryny...
Wielu poważnych historyków zajmujących się literaturą biblijną uznaje, że Nowy Testament nie jest dziełem historycznym a eschatologicznym, gdzie prawda historyczna jest jedynie mało istotnym tłem, manipulowanym i zmienianym bez większych ceregieli dla potrzeb natury religijnej.
Nowsze badania historyczne ukazują, że komponent fikcyjny stanowi znaczą część, jeśli nie przeważającą większość materiału narracyjnego w Nowym Testamencie a zwłaszcza w czterech ewangeliach, jak również, że ewangelie były napisane w późniejszym niż to się dotychczas przypuszczało okresie.
Wprost niezrozumiałym jest praktycznie rzecz biorąc prawie całkowity brak w jego listach jakiegokolwiek nawiązania do wydarzeń z życia Jezusa, znajdujących się w ewangeliach kanonicznych. Biorąc pod uwagę znaczenie chrześcijan w Antiochii oraz wiodącą tam rolę Ignacego, nie można go podejrzewać o nieznajomość istniejących pism chrześcijańskich.
Podobno wnioski nasuwają się z listów paulińskich. Jest zadziwiającym, że źródła te pisane w dwadzieścia parę lat po śmierci Jezusa również nie wymieniają detali z jego życia, czy nie cytują wypowiedzi.
Podobnie Dzieje Apostolskie, które są stosunkowo wczesnym dokumentem chrześcijańskim praktycznie nic z życia Jezusa nie wspominają, ani nie cytują jego wypowiedzi.
Przypisywanie czyichś wypowiedzi Jezusowi jest rzeczą dość powszechną w Nowym Testamencie. Weźmy dla przykładu taki werset: "Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy." (Mateusz 7:12). Fragment ten jest zapewne kalką ze znanej wypowiedzi żydowskiego rabina Hillela, z I wieku p.n.e., o następującej treści: "Ktokolwiek nienawidzi ciebie, nie odpłacaj mu (bliźniemu) tym samym. Takie jest całe Prawo (Torah)" (Wilson, 96:30).
Znaczna ilość jezusowych porzekadeł i zagadek nie jest niczym nowym i siedzi wspaniale w hellenistycznym kontekście. Wiele z nich słowo w słowo to porzekadła ówczesnych greckich cyników i wędrowni filozofów różnej maści. Osoby szczególnie zainteresowane tym aspektem rzekomych wypowiedzi Jezusa odsyłam, ze względu na brak miejsca, do publikacji Ellegarda (Ellegard, 99:199-200).
Jeśli więc takie postacie wczesnego chrześcijaństwa jak Paweł z Tarasu i Ignacy z Antiochii, nie znały szczegółów życia Jezusa zawartych w kanonicznych ewangeliach, to nie ulega wątpliwości, że w większości są one literacką fikcją. Badania historyczne zbyt często arbitralnie akceptują pewne informacje z Nowego Testamentu, a następnie na tak wątpliwej bazie budują całe spekulacyjne teorie dotyczące życia i działalności Jezusa. Efektem jest multum teorii i grubych tomów, które niestety, nie są niczym więcej jak poprawnie wydedukowanymi spekulacjami, przyczynkiem do kariery jakiegoś historyka czy religioznawcy. Rzetelna rekonstrukcja życia i działalności Jezusa musi tak naprawdę wyjść z minimalistycznego punktu widzenia. W oparciu o nieliczne co prawda, ale bezsporne fakty. Dlatego też punktem wyjścia do jakichkolwiek poważnych badań nad Nowym Testamentem musi być zaakceptowanie jedynie faktów bezspornych. Po odjęciu cudów, takich jak np. dzieworództwo i zmartwychwstanie, możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa powiedzieć tylko, ze Jezus był synem jakiejś Miriam oraz, że za czasów gubernatorstwa Poncjusza Piłata, w latach 26-36 n.e., został skazany wyrokiem rzymskim, stracony przez ukrzyżowanie za przestępstwo przeciwko państwu rzymskiemu. Inaczej, tak jak Nowy Testament jest forma fikcyjnej prozy, tak i fikcyjną prozą pozostaną nierygorystycznie i spekulatywnie przeprowadzone badania specjalistów.
Źródło: "Horyzont", Numer 27, Brisbane, sierpień 2001
Cytat:
Czy dobrze pamiętam, że Gryf uważa, że:
- Jezus nie czynił, żadnych cudów (a wszystkie opisane w ewangeliach są przenośnią)
- Jezus był żonaty (mamy powrót DA VINCI )
- Jezus przeżył ukrzyżowanie?
Tak, właśnie tak uważa. Nie wiem dlaczego uważasz, że pogląd o tym, że Jezus był żonaty jest powrotem "kodu", zapewne sądzisz tak tez w odniesieniu do poglądu, że Jezus przezył ukrzyżowanie? Toż już w starożytności dokeci i manichejczycy głosili pogląd o pozornym cierpieniu i zmartwychwstaniu Jezusa lub koncepcjia H. G. E. Paulusa (+1851), zdaniem którego Mistrz z Nazaretu umarł pozornie, a jego wyjście z grobu było tylko przebudzeniem się z letargu wskutek balsamowania ciała, chłodu panującego w grobowcu i trzęsienia ziemi . Barbara Thiering („Jesus the Man”, 1992) w swojej rekonstrukcji życia Jezusa utrzymuje, że został On odratowany przez uczniów z letargu na krzyżu, wyleczył się, miał dzieci, odwiedził Rzym i jako siedemdziesięcioletni mężczyzna zszedł z tego świata.
Jeśli chodzi o tę kwestię, to Ty, jak mniemam dajesz się uwieść obiegowym opiniom krążącym na ten temat, które wiązane są najczęściej z Kodem Leonarda Da Vinci Browna. Otóż, nie wiem czy jest Ci to wiadome, ale "dwaj naukowcy - Michael Baigent i Richard Leigh napisali książkę detektywistyczno-historyczną "Święty Graal Święta Krew". Baigent i Leigh oskarżają Browna, że przesłanki jakie podaje w swym "kodzie" oraz część prezentowanych przez niego badań są plagiatem z opublikowanych przez nich badań historycznych.
- Brown bez pozwolenia wykorzystał nasze badania historyczne, nad którymi spędziliśmy wiele lat - mówi Baigent.
"Święty Graal, Święta Krew" powstał jako owoc sześciu lat historycznych poszukiwań. Podaje między innymi hipotezę, że Jezus ożenił się z Marią Magdaleną.
- Sposób przedstawienia naszych badań w książce Dana Browna degraduje je do roli zwykłych dywagacji i odbiera im jakikolwiek naukowy charakter a nawet je ośmiesza. Nie jest nam łatwo występować z pozwem, ale nie mamy innej możliwości - powiedział Baigent." A zatem sprawa nie ejst tak jednoznaczna jak by sie mogła z pozoru wydawać. Jeśli dywagacje na temat tego, że Jezus przeżył ukrzyżowanie ma być prowokacją, to odbywa się ona od wielu lat. Wystarczy np. przeczytać ten artykuł.
Opracowanie Holgera Kerstena, Elmara R. Grubera = "Jezus ofiarą spisku. Prawda o Zmartwychwstaniu", w której to książce przedstawiono "nowoczesne analizy medycyny sądowej odnośnie Całunu, które dowodzą, że Człowiek z Całunu żył w chwili spowijania go w płótno! Źródła historyczne, fragmenty Biblii, pisma apokryficzne i znaleziska zaświadczają niezależnie od oględzin Całunu, iż Jezus został zdjęty z krzyża jeszcze za życia.
W pełnej napięcia książce, niczym w powieści sensacyjnej, Kersten i Gruber ukazują manipulacje, odkrywają motywy i kulisy działań ludzi, którzy ów niepowtarzalny dokument pragnęli skazać na milczenie.
Autorom udaje się po raz pierwszy zrekonstruować w całości dzieje Całunu od momentu ukrzyżowania po czasy obecne."
polecam również tenartykuł, a także ten
Ciekawy komentarz odnośnie tezy o przeżyciu ukrzyżowania zamieszczono swojego czasu na onecie. Polecam.
Pozdrawiam serdecznie
_________________ Kto nosi końskie okulary niech pamięta, że do kompletu należą jeszcze wędzidło i bat.
Co do pierwszej części Twojej wypowiedzi... (nie odpowiem na te fragmenty, które mówią o tym o czym ja pojęcia nie mam)
old spirit napisał/a:
Wielu poważnych historyków zajmujących się literaturą biblijną uznaje, że Nowy Testament nie jest dziełem historycznym a eschatologicznym, gdzie prawda historyczna jest jedynie mało istotnym tłem
zaraz zaraz - jak to nie jest historycznym? Wielu poważnych historyków? Chyba nie są aż tak poważni, bo archeologia pokazuje zupełnie coś innego:
Pewien znany archeolog dokonał zbadania prawdziwości podanych przez Łukasza informacji historycznych - drobiazgowo zbadał występujące w tekstach Łukasza wzmianki o trzydziestu dwóch krajach, pięćdziesięciu czterech miastach i dziewięciu wyspach - i nie znalazł żadnego błędu. Norman Heisler i Yhomas Howem, "When Critics Ask" 385
"Jeżeli Łukasz jest tak drobiazgowo dokładny pod względem historycznym, na jakiej logicznej podstawie mielibyśmy sądzić, że nie jest równie rzetelny, gdy opisuje sprawy o wiele ważniejsze, nie tylko dla niego, ale też dla innych?" - John Ankerberg i John Weldon, "Ready with an Answer" 272
old spirit napisał/a:
manipulowanym i zmienianym bez większych ceregieli dla potrzeb natury religijnej.
ciekawe skąd ten wniosek.
Obecnie posiadanych jest 24 tysięcy rękopisów w tym kilka datowanych na początek trzeciego wieku. Porównanie ich ze sobą nie wskazują na większe różnice między sobą poza kolejnością słów (co nie ma znaczenia - gdyż w grece kolejność słów nie jest istotna) i żadna doktryna Kościoła nie jest zagrożona przez te różnice
prof. F. F. Bruce napisał w pracy "Wiarygodność pism Nowego Testamentu":
"Nie istnieje żadne dzieło literatury starożytnej świata, które byłoby tak mocno potwierdzone pod względem tekstu jak Nowy Testament"
sir Frederic Kenyon w "The Case for the Empty Tomb", 33 pisze:
"W żadnym innym przypadku odstęp czasu między powstaniem księgi i datą najwcześniejszych rękopisów nie jest tak krótki, jak w kwestii Nowego Testamentu"
a w "The Bible and Archaeology" tak:
"Ostatnia postawa do jakichkowliek wątpliwości, że Pismo dotarło do naszych czasów w swej istocie takie samo, jak zostało spisane, została usunięta"
"Jeżeli porównamy obecny stan tekstu Nowego Testamentu z jakimkolwiek innym dziełem starożytności, musimy (...) stwierdzić, że jest zdumiewająco dobrze zachowany. Nowy Testament kopiowano z wielką troską - niewątpliwie wypływającą z prawdziwego czacunku dla jego świętych słów (...). Nowy Testament [jest] niezrównany pośród pism starożytnych pod względem czystości tekstu przekazanego i będącego w użyciu."
Benjamin Warfield "Introduction to Textual Criticism of the New Testament"
old spirit napisał/a:
ewangelie były napisane w późniejszym niż to się dotychczas przypuszczało okresie.
ciekawe w jakim? najwcześniejszy fragment Nowego Testamentu to Ewangelia wg Jana i liczy się ją na 100-150 lata po Chrystusie, znaleziony nad brzegami Nilu w Egipcie.
old spirit napisał/a:
Wprost niezrozumiałym jest praktycznie rzecz biorąc prawie całkowity brak w jego listach jakiegokolwiek nawiązania do wydarzeń z życia Jezusa, znajdujących się w ewangeliach kanonicznych. Biorąc pod uwagę znaczenie chrześcijan w Antiochii oraz wiodącą tam rolę Ignacego, nie można go podejrzewać o nieznajomość istniejących pism chrześcijańskich.
old spirit napisał/a:
Jeśli więc takie postacie wczesnego chrześcijaństwa jak Paweł z Tarasu i Ignacy z Antiochii, nie znały szczegółów życia Jezusa zawartych w kanonicznych ewangeliach
Z tego, co wiem - to przez pierwsze wieki chrześcijanie byli prześladowani i nie było za bardzo kiedy zajmować się jakimikolwiek pismami - kanon był ustanowiony dopiero w IV wieku - kiedy Kościół mógł sie wreszcie rozwijać
Z tego co wiem to listy św Pawła są wcześniejsze niż ewangelie - więc nie wiem czemu jest on podawany...
old spirit napisał/a:
Podobnie Dzieje Apostolskie, które są stosunkowo wczesnym dokumentem chrześcijańskim praktycznie nic z życia Jezusa nie wspominają, ani nie cytują jego wypowiedzi.
zawsze myślałem, że Dzieje Apostolskie to drugie z kolei dzieło św Łukasza - pierwszym była ewangelia... więc jakże mogła powstać później od Dziejów?
old spirit napisał/a:
Źródło: "Horyzont", Numer 27, Brisbane, sierpień 2001
Tekst choć na pierwszy rzut oka wydaje się wiarygodny - to mnie nie przekonuje...
Co do drugiego fragmentu...
Może ominę ten temat Browna - wiem, że korzystał z innych dzieł - ale no nie znałem ich
Cytat:
"Święty Graal, Święta Krew" powstał jako owoc sześciu lat historycznych poszukiwań. Podaje między innymi hipotezę, że Jezus ożenił się z Marią Magdaleną.
nie wiem, nie czytałem - napewno jest napisana jakims przekonującym stylem...
old spirit napisał/a:
Ciekawy komentarz odnośnie tezy o przeżyciu ukrzyżowania zamieszczono swojego czasu na onecie. Polecam.
Przeczytałem - cały! Przeraził mnie. Najbardziej zaciekawiło mnie to, że krew u martwego człowieka natychmiast krzepnie (co oczywiście wiedziałem) - więc nie możliwe byłoby wypłynięcie krwi z boku gdyby Jezus nie żył... Poszukałem trochę na ten temat i znalazłem, że krew już po kilku godzinach po śmierci ulega znowu upłynnieniu - ale nie tłumaczę tego w taki sposób - poprostu nie wiem...
Ten komentarz ma jednak jedną taką bardzo poważną lukę, która praktycznie przekreśla wszystko.
Kurcze - naprawdę uważasz, że medycyna w tamtych czasach była aż tak rozwinięta by uratować człowieka w tak masakrycznym stanie? Co z krwią, którą utracił podczas ubiczowania - i ogrom krwi która wylewała się przebijanych rąk i nóg? Dokonali transfuzji krwi? Proszę... naprawde proszę...
I znowu ten styl - by przekonać do swojego :
"Dlaczego nie złamano mu nogi? Złamanie nogi dawało 100% pewności że dany osobnik się udusi jesli jeszcze nie było się pewnym !! Tymczasem ludzie piłata nie łamią mu nóg dając szanse na przezycie !! Twierdzili że jest martwy? Hhaha, to czemu dla pewności wbijają włócznie w bok Jezusa? Bo chcieli dać mu szanse przeżycia, bo proszono o taka szanse !!!"
Skąd ta pewność, że łamano nogi dla pewności? Może łamano, bo widać było jeszcze, że żyli - u Jezusa nie było widać oznak życia, więc mu nie łamano. I wbito włócznię by dać szansę przeżycia!? Nic śmieszniejszego nie słyszałem Przeciez przez to utracił jeszcze więcej krwi - skąd by wzięto tylu dawców krwi!?
Jak widać - jak się chce to zawsze można wszytko zinterpretować tak, by udowodnić swoje racje. Wielu najpierw wymyśla sobie rzeczy które są dla nich logiczne - a dopiero potem próbują przypasować to do Pisma Świętego poprzez własną Jego interpretację. Tak to ja mogę nawet znaleźć w Piśmie, że istnieje Yeti... smutne
old spirit, bez urazy, ale musżę przyznać, że to co wy wyznajecie - to zlepek wszystkich interpretacji ateistycznych i antykatolickich - poprostu wszytkich. Niektórzy mają tylko trochę tego i trochę tego a Wy macie wszystko
old spirit, jesli chciałbyś z otwartym umysłem rozważyć czy Jezus naprawdę zmartwychwstał - to polecam Ci książkę "Sprawa Chrystusa" Lee Strobela...
Wszędzie gdzie możliwe się wcisnąć - jest Jezus z Opola ROMUALD STATKIEWICZ patrzgoogle
występuje pod poniżej wymienionymi nick'ami powielając te same teksty zaczynając od forum Świadków Jehowy;
1) Mesjasz
2) Gryf144
3) K12G
4) Asef
5) Bellum
6) smok bellum
7) xara
8) old spirit
9) Megi
10) malisa
11) czoło27
12) Hatszepsut
13) Pan Zastępów,
14) dryf
15) abrambag
16) Antonius
17)deszcz
18)
i tworzą następne klony w celu agitacji na maiwnych członków tej nielegalnej SEKTY - uciekiniera ze szpitala psychiatrycznego, byłego Świadka Jehowy, potem jako "Napoleon" a teraz WYBAWCA NARODÓW od Jaszczurów z Orinona i Kasjopean chanelingowych i za opłatą "co łaska" gwarantują zaufanym Niebo przy boku Boga Ojca - Ojca Mesjasza Gryf144.
Powoli, powoli, - nie pchajcie się wszyscy naraz, jeszcze 5 lat czasu przed Wami !
Miliony już czekają w kolejce
u Gryfa na audiencjehttp://www.nto.p...PORTAZ/61117013
Jezus pisze blog
Twierdzi, że jest Światłem, że przybył znów na Ziemię, bo kończy się nasz czas. Nie jest tu sam. W Opolu mieszkają Maria Magdalena i Piotr Apostoł...
Jestem Jezus Chrystus, Syn Boży.
Urodziłem się powtórnie, w Grodkowie, w tym szpitalu.
Kierunek wskazuje zamaszyście, jakby chciał przedziurawić palcem ścianę w kawiarni "Inka” na grodkowskim rynku. - Albo się pije kawę, albo mleko - uśmiecha się szeroko, na biało, i zamawia kawę czarną, z ekspresu.
Jest Jezusem od 44 lat, dokładnie od 30 kwietnia 1962 roku, wystarczy zliczyć cyfry, pododawać, wyjdzie siódemka, co znaczy Wola Boża. Oczy ma brązowe. Włosy krótkie, zaczesane w górę, szpakowate. Wzrost trochę ponadprzeciętny. Postura szczupła. Ciało to tylko "garnitur” - zauważa - który trzeba na Ziemi na siebie włożyć i o który trzeba dbać.
A TAM? Ma pan TAM, u góry, jakiś wygląd?
Mam. Anioły nie mogą spojrzeć w moją twarz. TAM jestem Światłem. Czas dojrzał, żeby ludziom o tym powiedzieć.
Naczynie Pana
Tu, na Ziemi, jest wielu Jezusów - ten z Grodkowa znów się uśmiecha, zna jednego "nawiedzonego” z Syberii - żaden nie jest prawdziwy. Tylko ja. Nie będę nikogo przekonywał. To się czuje. Pani nie czuje? Mojej sąsiadce już 20 lat temu pojawiałem się ze złotą aureolą. Niektórzy widzą mnie w zbroi. Przyciągam ludzi obdarzonych łaską objawień. Ale byli też tacy, którzy mnie poznali - wyjaśnia dalej Jezus Chrystus - a nie poszli za mną.
Na Ziemi nazywa się Romuald Statkiewicz.
A dlaczego? - pyta, bo taki ma sposób na rozmowę. - Bo nic nie jest przypadkiem. Niech pani przestawi litery. ROMUALD. LORD MUA - JA PAN. Teraz STATKIEWICZ. STATEK to NACZYNIE. A w połączeniu z imieniem - NACZYNIE PANA. Każdy siebie odkryje w swoim imieniu i nazwisku. AGATA. TA AGA. Boli panią kręgosłup szyjny. Ma pani jeszcze wiele pracy nad sobą... Człowiek, który przychodzi na Ziemię, albo dowiaduje się czegoś o sobie, albo nie.
Praca ma być ciężka, walka prawdziwa. To ćwiczenie ducha. Trzeba się nim zająć. Zaniedbany mocno, jak u większości z kilku miliardów ludzi. Trzeba zbudować wewnętrzną harmonię pomiędzy rozumem a duchem. Myśl i czuj. Czuj i myśl. Rozum ma jedynie pomagać w tej walce. Mózg (przedni - podkreśla Jezus) jest bowiem związany z Ziemią, a ona jest pod panowaniem Ciemności.
Jezus przyznaje, że sam - jako człowiek - stoczył w sobie walkę podobną. To nie tak, że Romuald Statkiewicz nagle się przebudził, niczym jakaś mumia. Przeszedł żmudny proces dochodzenia do prawdy o sobie samym. Inni też mogliby to zrobić, ale nie mają wystarczająco dużo siły. Niestety, ludziom, nawet prorokom, często siły nie starcza. Poczułabym to, gdybym porozmawiała z Mojżeszem, Mahometem albo Buddą.
Teraz Romuald Statkiewicz, już jako Jezus ponownie przybyły na Ziemię, może już czuć w pełni.
Uczucia - mówi - są zapisane w duszy jak na komputerowym dysku.
Wizytówkę ma błękitną jak Niebo. Na niej oprócz prawdziwego, tego nieziemskiego imienia i nazwiska (Jezus Chrystus) oraz nieziemskiej funkcji (Syn Boży), całkiem ziemskie dane teleadresowe - numery telefonów stacjonarnego i komórki oraz adres mailowy. Albowiem Jezus nie stroni od nowinek. W internecie pisze blog.
Ludzie nie żyją naprawdę
Czas, jako że jest tylko pojęciem wymyślonym przez rozum, nie istnieje, chociaż Jezus nosi zegarek i umawia się na określoną, ziemską godzinę (jestem otwarty - podkreśla). Ale opowie o czasie. Najpierw o tym niedawnym.
- Po szkole średniej, grodkowskiej poszedłem do Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej. Lubiłem, lubię pływać. Zostałem sternikiem jachtowym, silne wiatry, windsurfing i ja. Stąd taka szkoła. W latach 80. dowiedziałem się, co znaczy siedzieć w cieknącej łodzi pod wodą albo płynąć z kurtuazyjną wizytą do Władywostoku. Czy to był dobry czas? Każdy czas jest dobry. Byłem żołnierzem zawodowym, szkoliłem służby specjalne, pracowałem w kontrwywiadzie, rozumie pani. Trzeba przeżyć, dotknąć wiele, poznać bagno, wejść do niego, żeby dojść do Prawdy.
Potem przez 10 lat pracował ponoć w handlu (w biznesie - mówi), a dokładniej sprzedając towary bezpośrednio w domach (tłukłem pieniądze - nie ukrywa). Poznał wtedy mechanizmy manipulacji człowiekiem, bo klient to przecież człowiek.
Odwiedził Nowy Jork, kiedy jeszcze na Manhattanie stały obydwie wieże i przeraził się tym, jak żyją ludzie. Jak żyją? Nie będzie ich osądzał. Powie tylko, że nie żyją naprawdę. Chodzą do pracy, wracają z niej zmęczeni, zależy im na kredytach i nowych samochodach, radość czują z miliona w środę albo miliona w sobotę, w społeczeństwie plagi, o duchu się zapomniało. A czasu dał ludziom Stwórca aż nadto. Nie wykorzystali go. Stracili bezpowrotnie.
Wybrał Polskę
- To już koniec - zapowiada Jezus. - Zwiastunów jest wiele, naukowcy o nich mówią. To Sąd Ostateczny. Każdy będzie cierpiał, oprócz kilku, i każdy wróci tam, skąd przyszedł. Całkiem nieświadomy.
Jezus chce wyznać, po co przybył na Ziemię, dwa tysiące lat temu, a po co jest teraz.
Wtedy: żeby wskazać drogę do Światła. Wybrał naród izraelski, bo on był wtedy najbardziej otwarty. Jezus chciał ludzi ostrzec przed Sądem Ostatecznym.
Teraz: wybrał Polskę. To kraj doświadczony przez historię. Poza tym nigdzie indziej tylu ludzi nie deklaruje, że wierzy w Pana. Po raz drugi Jezus przybył, żeby zakończyć Sąd. Nie po to, żeby nas głaskać. Albowiem Miłość jest surowa i wymagająca. Przybyłem dla tych kilku ludzi, którzy się uratują, a nie dla całego świata. Reszta zginie. Wiem kiedy, ale po co o tym mówić? Schron sobie pani wybuduje?
Nie wybuduję. Zamiast tego pytam: Czym się pan zajmuje na co dzień?
- Sobą - mówi Jezus. - Przecież nie panią. Nie wytrzymałaby pani. Ludzie się o mnie zderzają.
Jak się ratować? Najpierw trzeba pokochać i poznać siebie, a potem innych. Trzeba się otworzyć na Miłość. Każdy jeszcze ma szansę.
reklama
Uczniów ma mało
Tyara Elżbieta z Opola, uzdrowicielka, szukała Prawdy przez 20 lat, ostatnio także w internecie. Tak znalazła Romualda Statkiewicza - uzdrowiciela ze Światła. Płynie od niego duża energia - wyczuła ją. Spotkali się 7 lipca 2006 roku. Czytali razem Przesłania, potem ona miała pierwsze objawienie:
"Twarz z całunu Jezusa Chrystusa - opowiada Tyara na własnej stronie w internecie - kilka razy, a raz z ustami otwartymi, tak jakby przemawiała do mnie, na początku nie miałam pojęcia o co chodzi, ale gdy obraz z całunu pokazywał się na zmianę z twarzą Romualda Statkiewicza, to oczywiste, że ten człowiek jest Jezusem Chrystusem”.
Teraz Tyara Elżbieta i jej partner życiowy Patrycjusz Bogusław są dwójką oficjalnych uczniów Jezusa z Grodkowa. Na spotkania przychodzą także inni. Ostatnio cztery osoby. To mało, ale Jezus wcale się tym nie przejmuje.
A ilu miałem uczniów dwa tysiące lat temu? Ilu stało pod krzyżem?
Maria Magdalena
Dwa tysiące lat temu było mi łatwiej niż teraz. Ludzie bardziej otwarci. Gdybym tam, wtedy stanął na rynku, jak teraz, od razu zgromadziłoby się ze trzydzieści osób. Na Ziemi zawsze była Ciemność. Ale nigdy tyle, co dzisiaj. Ludzie nie chcą słuchać ostrzeżeń. Nie wierzą w niebezpieczeństwo. Odsuwają Prawdę, bo się boją.
- Gdyby pani spotkała tygrysa połączonego z niedźwiedziem - Jezus lubi jaskrawe przykłady - toby pani z nim rozmawiała?
Są trzy zasady, którymi Jezus się kieruje: tych, którzy zawiedli, zostawia samym sobie (to nie Stwórcy zależy na ludziach, ale ludziom MUSI zależeć na Stwórcy). Unika też miejsc niebezpiecznych i ludzi ciemnych, mdłych, ponurych, zamkniętych na Miłość, hołdujących fałszywym naukom Lucyfera. Na szczęście Lucyfer nie potrafi się inkarnować.
Inkarnacja, czyli wcielenie się w kogoś żyjącego, dotyczy jednak wielu z tych, którzy już byli.
Jezus jest uzdrowicielem (to cecha naturalna, z tego, jak twierdzi, na skromnym
poziomie się utrzymuje). Kiedyś - wspomina - miał leczyć niegojące się rany u małego dziecka. Rany ponoć zniknęły. Ale w tym dziecku Jezus rozpoznał starego znajomego. Tyberiusza, cesarza Rzymu.
W Opolu mieszka Maria Magdalena, nie jest świadoma, trzeba ją dopiero wyciągnąć z bagna, obudzić (dziś nie jest ruda, dwa tysiące lat temu naprawdę miała płomienne włosy - uśmiecha się Jezus i dodaje, że rządzą mężczyźni, ale to kobiety są dla nich drogą do upadku lub do zrozumienia Prawdy).
Żyje też w Opolu Piotr Apostoł. Jako pierwszy Jezusa rozpoznał, kiedy się spotkali. Piotr - ujawnia Jezus - jest teraz, na Ziemi, taksówkarzem.
Dlaczego oni wszyscy mieszkają w okolicy. To proste: przybyli na sąd, musieli się pojawić. Kiedyś otarli się o Światło. Teraz do niego dążą. A ja, który mieszkam w Grodkowie, jestem Światłem.
Przekopię ogródek
Wracając do tych ziemskich spraw...
Mam prawo jazdy, miałem rodzinę, moja partnerka nie wie, kim jestem, ani moja ziemska matka. Moja ziemska matka czyta waszą "Trybunę”. Mój brat nie jest w stanie pojąć Prawdy. Mam pięcioletnią córkę. Spotykam się z nią. Płacę alimenty.
Był pan na wyborach?
Nie. Oddziaływałem na nie, ale na głosowania nie chodzę.
A teraz, dokąd pan pójdzie? Co pan będzie robił, jak się pożegnamy?
Jesteście jednymi z wielu ludzi, których spotykam na swojej drodze. Pani ma może jeden procent świadomości siebie. Gdyby miała pani więcej, nie musiałaby pani zadawać pytań. Ale spokojnie, na tym jednym procencie można siebie zbudować. Nie wiem, co teraz zrobię. Może przekopię ogródek.
Wszędzie gdzie możliwe się wcisnąć - jest Jezus z Opola ROMUALD STATKIEWICZ patrzgoogle
I z kim ja tu dyskutuję... normalnie brak słów... Boże broń od bestii o rogach baranka
GRYF144 to nie:
bol999 napisał/a:
Wszędzie gdzie możliwe się wcisnąć - jest Jezus z Opola ROMUALD STATKIEWICZ patrzgoogle
Użytkownik został usunięty, na Cheops i naszym forum a jego tematy są zamykane.
Przytoczę również wypowiedź K12G:
K12G napisał/a:
Sprostowanie i prośba o usunięcie "szalonego"spamera- trola internetowego niejakiego bolka999 wystepującego jako bol, egzorcysta.
cyt.
Wszędzie gdzie możliwe się wcisnąć - jest Jezus z Opola ROMUALD STATKIEWICZ patrzgoogle
występuje pod poniżej wymienionymi nick'ami
................
Jezus z opola nie ma NIC wspólnego Z GRYF144.
Pozostałe wymienione osoby są indywidualnymi jednostkami.
cyt.
tworzą następne klony w celu agitacji na maiwnych członków tej nielegalnej SEKTY - uciekiniera ze szpitala psychiatrycznego, byłego Świadka Jehowy, potem jako "Napoleon" a teraz WYBAWCA NARODÓW od Jaszczurów z Orinona i Kasjopean chanelingowych i za opłatą "co łaska" gwarantują zaufanym Niebo przy boku Boga Ojca - Ojca Mesjasza Gryf144.
W związku z oszczerstwami, podawaniem nieoprawdziwych danych i myleniem kilkunastu osób w 1; jeżeli wasze forum pozwoli na taki rodzaj manipulacji w postach i nie ostrzeże lub zbanuje bolek999 sprawę załatwie innym torem.
bolek jest osobnikiem niezrównoważonym psychiczne i szleńcem, na forach uwazany za b. niebezpiecznego umysłowo człowieka vide- linki powyżej.
Z wielu for zrobił śmieciarnie spamujac po wątkach za co został z nich usuniety.
Wykorzystał fotkę obiektu asefa jako obiekt gryfa-to nie jest człowiek z małym odchyleniem umysłowym to szaleniec i paranoik.
K12G pozdrawiam.
Wszystkie jego pseudo wypowiedzi pod Adresem: [Adres Strony]
Bellum
Co Ty kombinujesz z tymi linkami,
z oszustwami i kłamstwami?
Z 15-tu for was wyrzucili,
wstępu wszędzie zabronili,
nicki wam pokasowali
i do tyłków dokopali.
Czy to Bellum, czy to Gryf,
sekciarski jego cały syf.
Sekta prawnie w Polsce zakazana,
przez prokuratora już szukana.
Gryfy ponoć taki rozgarniete,
cuchną bardzo gdyż dotkniete.
Jak to gówno rozgarniete,
cuchnie zawsze gdy dotkniete.
Kombinuje kłamstwami oszustwami,
podstępnymi różnymi chwytami,
aby JEGO jako BOGA czcili,
do NIEGO wszyscy się modlili
i pod Niebo oszusta wynosili.
On nas wszystkich zaraz zbawi,
czy rozumu nas pozbawi?
Z kaftanem bezpieczeństwa go szukają,
i dopadną z jego całą "boską" zgrają
Nie bądź taki skromny Asef. Tak naprawdę to masz nadzieję że zostaniesz zastępcą i następcą Mesjasza Gryfa144 / Bellum / K12G , którego teksty umieszczasz w internecie wszędzie gdzie możliwe aby zasłużyć na tą pozycję.
A czy ja gdzie kolwiek tak napisałem ?
Po czym to poznajesz ?
Ja tylko przynajmniej współpracuje z Gryfem144 jak i z K12G.Mam z nim kontakt poprzez skype i ventrilo rozmawiam z nimi, są to normalni ludzie.
Po za tym co od tekstów, które wklejam na forach a które są w większosci ich autorstwa wynika właśnie z tego, co wcześniej napisała K12G, którą tutaj zacytuje:
K12G napisał/a:
Mesjasz nie wcielił się tu na ziemię po to, by tworzyć jakąkolwiek sektę, wyznanie lub religię, takie działanie nie jest zamierzeniem Boga.
Nie oczekuje On pokłonów tworzenia bóstw, oczekuje tylko współpracy. Nie przyszedł również w celu posprzątania, po 2012r, lecz jest tu po to, by przekazać wiedzę ludziom chcącym ją wysłuchać i zrozumieć. Jego celem jest umożliwienie ludziom, rozeznania niebezpieczeństw tego trudnego okresu.
Tak więc to są informacje, właśnie po to aby ludzie mogli rozeznac się z niebezpieczeństwami tego trudnego okresu roku 2012.
bol999 napisał/a:
Jeśli ten Mesjasz jest tak prawdziwy jak zapewniasz, to w jakim celu tu przebywa?
O tym jest napisane na forum i też w 100 pytaniach, jaki jest jego cel, oczywiście powiem w skrócie, pozbycie się instrumentów służących Lucyferowi - duszy, która ma wpływ na astral, który wpływa na świadomośc człowieka, w taki sposób, że człowiek myśli negatywnie, smuci się albo nienawidzi - to są negatywne emocje.
To przez Lucyfera powstały przeróżne kulty świata i religie.Religie nie są dziełem Boga tego z Nieba.Tylko Lucyfera.
Astral wg.Gryfa144 powstał z ewolucji Wszechświata a swoje korzenie ma w mózgach biologicznych istot.Astral to forma duchowa, która powstaje z tych mózgow ludzkich istot, które tworzą myślokształty a które po wielu milionach lat tworzą się cywilizacje astralne.
Gryf144 nieguje wszystkie Religie nie służące Bogu.W kościołach źle robią, ludzie oddają czesc, kłaniają się, to jest negatywne, to poniżenie własnej godnosci, tego nie oczekuje Gryf144, wogule on nie jest takim za jakiego go uważasz.
Nie miałeś okazji osobistego kontaktu z nim ani na żywo ani też na skpe lub ventrilo.
To jest normalny człowiek, bardzo się na wszystkim zna, wiele kwestii jest wstanie wyjaśnic, co rzaden człowiek nigdy tego nie zrobi.
Odczytał treści z Apokalipsy z Bibli Gdańskiej z 1632 roku, która jest najmniej przeinaczoną biblią.Dowiódł to odszyfrowanych tekstach na forum mesjasz.pun.
Niewiem czy to czytałeś, ale wiele rzeczy tam było wskazanych, właśnie też, to, że Bibli Gdańska jest najmniej przeinaczona.
Dowiódł też z zawartych treści Apokalipsy, że to nie Jezus powróci tylko jego straszy brat z rodziny Boga.
Po za tym, Jahwe, to jest półbóg astralny, on nie ma dostępu do Nieba, bo to są inne całkiem środowisko, niebo jest po za naszym Wszechświatem.
Jahwe jest półbogiem astralnym i pochodzi z negatywnego astralu i kolaboruje z Lucyferem, to w rzeczywistości tutaj jego działalnośc się objawia tak to można powiedziec, patrząc na chrześcijaństwo całe i jak i na Religie.
bol999 napisał/a:
Czy Jego cel pobytu tutaj ogranicza się do;
płodzenia dzieci,
picia piwa,
i cytowania jakiejś Biblii
setki razy dostosowywanych do aktualnych potrzeb religi manipulujących ludźmi.
Nie, cytowanie Bibli to ja bym tego nazwał.
To jest raczej odszyfrowywanie treści zawartych w Apokalipsie.
Apokalipsa jest bardzo zaszyfrowanym tekstem aby nie była czytelna przez 2000 lat.
W Bibli jest jasno i wyraźnie napisane, że tylko jeden człowiek odczyta biblię i że to będzie Syn Człowieczy.
Masz tu rację co do kwestii, że biblia byla wykorzystywana do potrzeb religi które jak Gryf144 pisał, są zmanipulowane przez Lucyfera, który działa na świadomośc człowieka.
Jenakże, to co napisał Gryf144 i odszyfrował nie ma żadnej negatywności, lecz wskazuje tylko kwestie tego, że religie nie służą Bogu.Dlaczego nie służą, dlatego, że żadna czesc czy kłananie się obrazom maryjnym, nie spowoduje, że człowiek zacznie godnie postępowac, czyli tak aby dawac innym wzór.Wzór postępowania pozytywnego.
Re. Jesteśmy tu? Najważniejszym jest, by dobrze zrozumieć istotę duszy. Takie zrozumienie pozwoli nam, przyjąć właściwą pozycję w stosunku do naszego życia i naszego otoczenia. Jesteśmy tu, jest pojęciem bardzo szerokim i stawia nas wobec całej rzeczywistości ziemskiej.
By człowiek mógł powiedzieć, zgodnie ze swym myśleniem i osobowością,- jestem tu w duszy-, czuję się tą duszą -i oczekuję na spełnienie zakładanych potrzeb,- musi utożsamić się z duszą.
By to wykonać, należy wykluczyć utożsamianie się z ciałem fizycznym.
Należy również wykluczyć utożsamianie się z różnymi stanami duchowymi.
Dusza jest całkowicie niezależną istotą, która nie oczekuje takich wartości jak; mądrość, oddanie się Bogu, wielbienie Boga czy nirwana.
Dusza oczekuje na duże ilości energii emocjonalnej, której skład krystaliczny odpowiada tej z poziomu euforii w stanie szczęścia lub w stanie miłości. Jeżeli będę mógł powiedzieć, -jestem w duszy,- to wszystkie problemy świata będą działać na mnie tak samo jak wiatr, którego nie było a teraz jest i za chwilę o nim zapomnę. Wpływy zewnętrzne nie spowodują we mnie innych reakcji emocjonalnych niż złość, którą szybko przetransformuję w radość.
Człowiek, jeżeli chce powiedzieć o sobie, że spełnia wolę Boga, musi spełnić potrzeby własnej duszy. Wytworzyć dla niej w swoim systemie psychoemocjonalnym maksymalnie dużo emocji na poziomie euforii szczęścia. Jednak do tego niezbędna jest pozycja odniesienia swojej osobowości do poziomu duszy i utożsamienie się z tym poziomem.
Uznanie ciała fizyczno-emocjonalnego i struktur duchowych jako narzędzi, które mnie służą, mnie jako duszy, ale również mnie jako posiadaczowi ciała, posiadaczowi nadświadomości i podświadomości, bo te umysły również są narzędziami duszy.
Jeżeli dobrze to utożsamienie spełnimy to te narzędzia, będą naszymi narzędziami, będziemy żyjąc w tych narzędziach czuli jak nam służą. Co jeszcze ważniejsze, będziemy umieli zarządzać i dysponować nimi w bardzo skuteczny sposób w celu wybrania najlepszej drogi.
W konkluzji, jedynym skutecznym sposobem, na bezpieczne z punktu widzenia emocji, życie na ziemi, jest utożsamienie się z własną duszą.
- "Dusza jest całkowicie niezależną istotą, która nie oczekuje takich wartości jak; mądrość, oddanie się Bogu, wielbienie Boga czy nirwana."
- "Człowiek, jeżeli chce powiedzieć o sobie, że spełnia wolę Boga, musi spełnić potrzeby własnej duszy. Wytworzyć dla niej w swoim systemie psychoemocjonalnym maksymalnie dużo emocji na poziomie euforii szczęścia. '
To oznacza, że takiemu człowiekowi, który chodzi np do kościoła i sie tam modli, a póżniej jest osobą negatywną czyli nienawidzi itd, to wtedy tworzy emocje negatywne dla swoje duszy, i wtedy taka dusza po smierci ciała może nie powrócic do Nieba.A do cywilizacji Lucyfera tam gdzie są skrajne emocje.
Gryf144 jest właśnie między innymi też po to by przedstawic jak człowiek może dojsc do Nieba.Nie porzebne tu są żadne modliwy i modły, wystarczy tylko to co człowiek tworzy, czyli emocje.Dusza tylko tego oczekuje.
A dzięki emocjom pozytywnym taka dusza będzie mogła pójsc do Nieba, to nie przez żądne tam modły, każdy Sam na to wypracuje swoimi emocjami.Nikt nikogo nie będzie zbawiał, to jest manipulacja Lucyfera - taka, że przychodzi Mesjasz i uzdrawia wszystkich ludzi.Taka osoba nie przyjdzie, bo nie ma takiej, ludzie oczekują nie tego co jest w rzeczywistości i słusznie to jest wynikiem tej, tego błednego odczytywania Bibli przez m.in kapłanów.
- "Wpływy zewnętrzne nie spowodują we mnie innych reakcji emocjonalnych niż złość, którą szybko przetransformuję w radość."
Co dało odczytywanie treści Apokalipsy lub Bibli ludziom przez te lata ?
Nic, tylko konflity.A tylko jeden prawidłowo odczyta Biblię.Jeszcze co do odczytanych treści też jest tam wartośc pozytywna w sensie takim, że jest wskazan pokuta, czyli zapominanie.
Zapominanie o złych rzeczach, obciążających człowieka, powodującym zmartwienie, co może powodowac negatywne też działanie psychoemocjonalne.
A zapominanie o złym jest najbezpieczniejsze.I o tym pisze Gryf144 i tez mówił na konferencjach głosowych na skype lub na ventrilo.
bol999 napisał/a:
Czy prawdziwy Mesjasz w Ostatecznych czasach nie przynósłby własnej Biblii podyktowanej w Niebie przez własnego Ojca, podczas 12-tu lat pobytu a Niego?
Podróżując do Nieba duszą, nie można wsiasc rzeczy z tamtąd a z tąd tu.To są dwa odmienne środowiska.I jednym sposobem jest tylko i wyłacznie specjalny kanał, taki kanał miał Jan z Patmos ten co pisał Apokalipsę.Do jego świadomości były wprowadzone informacje, które on mógł zaszyfrowac po to aby teraz mogły by byc odczytane przez Syna Człowieczego.
Gryf144 nie przybywał 12 lat w Niebie.On tam podróżował, podróże zaczęły się, jeżeli się nie myle w 1998 roku i odbywały się raz na tydzień przez kilka lat.
Gryf144 ma możliwośc podróżowania swoją duszą do Nieba za pomocą specjalnego okrętu dla dusz.Jest to inaczej Grall.
Ta podróż jest podróżą Duszy, nie ciałem fizycznym a ani też ciałem duchowym.
Ciałem duchowym to ludzie podróżują podczas Ooobe, i oni są naprawdę po za swoim ciałem fizycznym.Jednakże nie mają dostępu ci do cywilizacji nieba dla dusz, dlatego że tam może dostac się tylko duszą.
Gryf144 podróżuje właśnie duszą, nigdy jeszcze nie było takowych podróży.
A wiedza uzyskana dzięki tej podróży jest wykorzystywana i jest pozytywna.To dzięki temu Gryf144 jest wstanie konstruowac kostrukcje które mają praktyczną wartośc użytkową człowieka.Oraz wyjaśnic bardzo wiele istotnych kwestii, np co to jest Dusz, budowa wszechświata, początki biologii idt, te kwesie o których pisałem wcześniej w postach.
Dodam jeszcze, że naukowcy rozmawiali z Gryfem na temat Wszechświata, i byli zdziwieni ze tak tyle wie, i z kąd to wszystko on wie, a on tylko powiedział, że po prostu wie.A to dzięki tych podrózom.
Te ciała duchowe człowieka, są tylko ubraniem dla duszy.
Z resztą mam nagrania z konferencji, jak kiedyś będzie taka możliwośc i Gryf144 albo K12G pozwolą to je udostępnię, lub jak je spisze, co dużo czasu zajmie, bo omawiane są bardzo ważne i istotne kwestie, dotyczące człowieka, dotyczące obecmych czasów, w jaki sposób tworzyc w tak zakłoconym środowiski pozytywne emocje i wiele innych rzeczy, istotnych rzeczy, które nurtują człowieka.A odpowiedzi Gryfa144 są jak najbardziej prawdopodobne jak i spójne i logiczne.
Czasami są rozmowy na skype, jak będzie taka możliwosc, podam namiary no i sobie wejdziesz jak inne osoby, bedzie mieli możliwosc spytania się różnych kwestii.Oczywiście z zachowaniem kultury.
bol999 napisał/a:
Ponadto Mesjasz ma 55 lat z których 12 był u Ojca w Niebie a gdzie pozostałe 43 lata?
Wyjaśnione to jest na forum, jeżeli tego nie znalazłeś pozwolę sobie dodac całośc
Konkluzja do tematu Testament Boga-moje życie na ziemi.
Konkluzja do tematu, Testament Boga.
Jezus Chrystus, chrześcijaństwo, religie, Bóg, cywilizacja, wiedza, nauka, praca, człowiek.
Gdzie jesteśmy i co robimy, co wiemy o sobie i o tej części, która ciągnie nas do Boga?
A może już nic nie wiemy, o tych cząstkach w nas, które tęsknią do Boga.
Może jesteśmy już jak automaty, jak roboty; wyspecjalizowane jednostki, do wykonywania konkretnych zadań.
Kończymy pracę, zajęcia, naukę, odpoczywamy, ale dalej nie jesteśmy sobą.
Wykonujemy zadanie, jesteśmy cząstką machiny zwanej; ZIEMSKA CYWILIZACJA.
Jedni mówią, stworzył nas Bóg, inni mówią, ewolucja, jednak nikt nie powie, jesteśmy ludźmi szczęśliwymi.
Walka, zdobywanie, obrona, strach i smutek, są codziennymi atrybutami człowieka, tego od Boga i tego z ewolucji.
W efekcie słyszymy pomstę do Boga, słyszymy żale i wyrzekania Mu, jak to pozwolił Bóg, by zło wokół panowało, nie dopilnował swoich owieczek. Przecież jesteśmy pokorni i usłużni, dlaczego nas te wszystkie cierpienia trapią.
Czy nie ma już Boga na świecie?
Dawno już tu Go nie ma, może nawet nigdy tu nie był, to nie On tu przychodzi, to my Go nie chcemy.
Nawet wtedy, gdy się modlimy, modlimy się o swoje potrzeby.
Nawet wtedy, gdy się cieszymy, cieszymy się nie z siebie.
Nawet wtedy, gdy pracujemy, pracujemy nie dla siebie.
Patrzymy i co widzimy, nasze potrzeby.
Idziemy i co robimy, zdobywamy je.
Dobrnęliśmy do końca, już nikt nie może powiedzieć, chodź, tam jest zbawienie. Policz lata i pokolenia, jaki efekt tego zbawienia, gdzie to szczęście od Boga i łaska, na którą z pokorą czekamy.
Ktoś spytał, czy Bóg umarł? W nas umarł już dawno.
Zostawił Testament, który na mnie i moją rodzinę czekał, ożył, gdy tam przybyliśmy a był martwy jak kamień.
Urodziłem się tu, jak wszyscy poznałem życie, byłem w środku religii w kościele byłem, byłem ślepy a myślałem, że widzę, tak mi mówiono.
Tak mówi święty, kapłan od Boga, więc cóż my mali w pokorze swojej, czy możemy inaczej myśleć?
Gdy 33 lata skończyłem, pierwszy raz Bóg się do mnie zwrócił, przyjąłem z radością, to, co mi pokazał. Zobaczyłem ziemię i to, co duszy potrzebne, zrozumiałem gdzie efekt, lecz drogi jeszcze nie znałem.
Przez całe dwanaście lat uczyłem się drogi, badałem korzenie i owoc, sprawdzałem jak rośnie, wiedziałem jedno, efekt to szczęście.
Połowę czasu nauki, jeszcze wierzyłem kapłanom, na drodze do Boga ich widząc, lecz gdy przyszedł czas zrozumienia, stanąłem przed świątynią, zdziwiony, co ja tam robiłem.
Inny świat jak za ścianą, nie mogłem uwierzyć własnym oczom, gdy wstecz patrzyłem. Lecz to inni się bardziej mnie dziwili, niż ja sobie.
Zamknąłem bramy świątyni, tam nie ma Boga, są za to pieczęcie, mocne pieczęcie.
Ruszyłem w drogę sam, czasem kogoś spotkałem, lecz tylko na skrzyżowaniu. Nie było mi i nie jest, już więcej smutno, wiem, co to jest człowiek i gdzie jest człowiek, a raj, może być mały, wystarczy w środku w sobie.
Dwanaście lat mija, nauka skończona i co, sam jestem z sobą, decyzja czeka. Przez rok, nie dałem rady, dopiero pomógł mi, mój ojciec duchowy Nostradamus.
Wskazał na datę urodzenia, tak mało liczb pisząc, tę napisał i rzekł wszystkim on przyjdzie.
No cóż decyzja a potem wszystko jak lawina i tak już będzie, do końca dni moich, tu i w Syjonie.
Dwanaście lat nauki, myślałem, że wszystko wiem, niewiele wiedziałem.
Decyzja i przymierze, przepiękny akt połączenia z Bogiem, wkoło byli sami Archaniołowie, tylko Oni.
Teraz dopiero bramy się otworzyły, jednak nie tyle wiedzy, co poznania.
Poznałem siebie, człowieka duchowego, o którym jedni mówią, inni zaś śmieją się z niego, tu nie ma już wiary, tu jest świat cały.
Wskazywane są rzeczy z tamtego świata, lecz oby nie było takich wskazań.
Ten świat duchowy, tak samo błądzi, jak świat kultowy, za Boga mając ducha wolnego, który za wiedzę, wolność odbiera. To, co objawią pozazmysłowym, wcale nie lepsze, od tych objawień, które świat religijny zwodzą.
Tak poznawałem, krok po kroku drogi ducha i duszy a w ciągu kilku miesięcy, już mogłem „wsiąść do okrętu”, nie ciałem i nie duchem, lecz tylko duszą. Czas był najwyższy, przecież w lutym było przymierze a już w lipcu, czas wskazywany. Był to rok 1999, Król grozy, ten okręt to okręt bojowy, flagowy zapowiadanej armii nieba, jest bardzo groźny, lecz nie dla astralu, oni się czują bezpieczni.
Dlatego wojsko zeszło na ziemię, bo tylko z człowieka mocy, możemy wygrać dla Boga. Na ziemię wraz ze mną przyszło wojsko z nieba i broń specjalna w koronie z dwunastu gwiazd, kody mocy.
Jednak bym mógł, otworzyć tajemnicę korony królowej, musiałem poznać tajemnicę życia, nie tylko człowieka, lecz również duchów i Wszechświata. Po cóż innego, potrzebna mi wiedza, nie przyszedłem jako nauczyciel, tylko jako ten, który Wszechświat dla Boga ma odzyskać, Wszechświat zdobyty przez Lucyfera. Ze mną przyszli inni, wielcy wojownicy, którzy śpią w ziemskich wartościach i są nasyceni, tym, co zdobyli i chronią to, co zdobyli.
To dla nich jest werset 5 w II rozdziale z litu Boga Apokalipsy, gdzie Bóg wskazuje, co czynić trzeba by władzy w niebie nie stracić. Tak, przyszli tu ze mną wielcy z nieba, co na świecznikach siedzą, lecz wcale im nie przeszkadza, być sługą kapłana, lub ziemskiej wartości.
Pokutuj; Bóg mówi, zapomnij o swoich problemach, zapomnij o trudach życia, jak musisz zdobywaj, lecz kulturalnie i bez złości okropnej. Gdy będziesz pokutował – zapominał, o rzeczach niezbyt przyjemnych, wróci czysta świadomość. Poznasz boskie wartości i poznasz swoją drogę, nie stracisz świecznika – pozycji w niebie, wystarczy pokutować – zapominać o trudach i smutkach.
Nauka to nie wszystko, były mi potrzebne predyspozycje a predyspozycje tylko z rodów fizyczno - duchowych się wywodzą. Przygotowywaliśmy linię od Adama. To nie był pierwszy człowiek, ani Ewa nie była pierwszą Matką.
Zastanówcie się, jakim sposobem, synowie Adama i Ewy, pierwsze dzieci na ziemi, żyją w już istniejących kulturach społecznych. Jeden z nich jest rolnikiem a drugi pasterzem, skąd kultury społeczne w pierwszej na ziemi rodzinie?
Eden gdzie żyli, był specjalną enklawą a Adam i Ewa urodzili się w istniejącej już społeczności. Zostali wybrani jako protoplasci rodu Dawidowego, który odpowiednio przygotowywany, pozwolił mi, tak rozwinąć świadomość, bym mógł zrozumieć odpowiednią wiedzę.
Niewiele lat minęło, od czasu Edenu, Adama i Ewy, więc z samej natury rzeczy, nie mogą oni być przodkami wszystkich. Wybrani zostali na przodków rodu Dawidowego, to ten ród w czasie poprzedniego kataklizmu, Noe ratował. Inni ratowali się również, każdy na swój sposób.
Poznawałem coraz więcej, obecnie moja wiedza pozwala już, na odczytanie testamentu, pozwala na czytanie Apokalipsy i innych proroctw. Rozpoznałem najgłębsze tajemnice świętej geometrii, wzorców kształtu i materii, które są korzeniami ewolucji wszechświata.
W 2000r. nadszedł czas zmiany, zrozumiałem, że na ziemi nie jestem sam, rozpocząłem poszukiwania. Dla bezpieczeństwa, moja droga działania polega na doświadczaniu, analizie i rozpoznawaniu. Nigdy nie wiem dzisiaj, co poznam jutro, więc nie wiedziałem kogo szukam.
Królowa, to Ona ma koronę, już nie na głowie, lecz w sobie, w swoich duchowych zapisach. Nie znałem jej a wielu usilnie starało się, bym nigdy jej nie poznał.
Nie rozumiałem, dlaczego pewni moi znajomi, odradzają mi spotkani z jakąś Magdaleną, starają się, byśmy nie trafili na siebie. Oni chyba również nie wiedzieli, dlaczego tak postępują, mimo usilnych starań nie zniszczyli przeznaczenia, jak zwykle przypadkowe spotkanie na ulicy.
Spojrzeliśmy na siebie jedną krótką chwilę, to wystarczyło, każde z nas wiedziało, kto zacz. Następne spotkanie już musiało nadejść, tak było zaplanowane w niebie.
Ona, to nie tylko królowa z zapieczętowaną koroną, Ona to zapowiadana wielka matka, co pięciu królów ma począć. Tym synom królewskim Izajasz wartości przydaje, to o nich świadczy Testament Boga.
Izajasz;
9:5 - Gdzie się wszystka bitwa bojujących z trzaskiem stała, i szaty były we krwi zbroczone, a co się spalić mogło, ogniem spalono.
9:6 - Albowiem dziecię narodziło się nam, a syn dany jest nam; i będzie panowanie na ramieniu jego, a nazwią imię jego: Dziwny, Radny, Bóg mocny, Ojciec wieczności, Książę pokoju;
9:7 - A ku rozmnożeniu tego państwa i pokoju, któremu końca nie będzie, usiądzie na stolicy Dawidowej, i na królestwie jego, aż je postanowi i utwierdzi w sądzie i w sprawiedliwości, odtąd aż na wieki. Uczyni to zawisna miłość Pana zastępów.
Pięć nazw, które określają pięć charakterów;
1/ Dziwny; najmłodszy z synów Boga w Niebie, tam dziecko jeszcze a na ziemi już w boju, stąd dziwny.
2/ Radny; radzi jak walczyć, zarządza sztabem armii w niebie.
3/ Bóg mocny; jego imię, to imię Boga słowiańskiego a w armii nieba dowódca polowy, mocny w boju.
4/ i 5/ jeszcze się nie narodzili ich dusze czekają w okręcie.
Uderza wręcz, wielka trafność proroctwa Izajasza, precyzyjna ocena cech trojga dzieci. My, dając im imiona nie znaliśmy tego proroctwa, spełnia się ono całkowicie.
Inne proroctwa są równie trafne, te ostatnio odczytane w Rennes le Chateau, są precyzyjne jak same gwiazdy. Gdy tam pojechaliśmy pierwszy raz, mieliśmy dwóch synów.
Testament wskazuje na rodzinę, która składa się z Mesjasza, Królowej ze szczególną, bo bojową koroną i z dwojga dzieci. Mówi również, że ten stan w najbliższy czasie ma się zmienić, czeka na narodzenie jeszcze troje dzieci. Dokładnie taki scenariusz, naszej rodziny zakładaliśmy i dalej go realizujemy, trzeci syn już się urodził.
W testamencie zapisana jest data, która dokładnie odpowiada mojej dacie urodzenia. Są tam również wskazane inicjały a wygląda to wszystko w ten sposób.
Data urodzenia zapowiadanego Mesjasza to; 1952r 08 11, jego inicjały, imię; A, nazwisko; S. Inicjał imienia wskazywanej na postumencie królowej z koroną bojową to; M.
Urodziłem się pod taką datą; 1952 08 11 a inicjały mojego nazwiska i imienia to S.A., inicjał imienia mojej żony to; M.
Gdy tam pierwszy raz pojechaliśmy, duch Sauniere czekał na nas. Pokazał nam miejsce w górach, gdzie odnaleźliśmy znaki wskazujące na wejście do grot. Znaki są identyczne z tymi, które opisywane są jako te, które oznaczają miejsce grobu Chrystusa i skarbu świątyni Salomona.
Takich sprawdzających się dowodów jest dużo więcej, jednak wszystko po kolei, w pierwszej kolejności święta geometria. Na taką dziedzinę mojej wiedzy wskazuje testament z publikacją nie będę czekał, bo złośliwi stwierdzą, że po odczytaniu szybko tę dziedzinę starałem się poznać. Nikt mi nie musi wierzyć, obowiązuje wolna wola.
Jest tam wyjaśnionych bardzo dużo kwestii, wystarczy sobie dokładnie przeczytac.
bol999 napisał/a:
Czemu ukrywa się jak Jahwe, ukazując swe oblicze tylko Tobie Asef i niewielu innym wybrańcom spośród pozostałej hołoty?
Co rozumiesz przez to, że się ukrywa jak Jahwe ?
Ma do tego pełne prawo, ja też bedąc w internecie nie podaje swoich prawdziwych personali osobowych.
A Gryf144 robi to ze względu na swoje własne bezpieczeństwo.
W Watykanie jego akta rodu Burbonów są skrzętnie ukrywane aby nidgy nie ujrzały świtła dziennego.Czasy nie są bezpieczne obecnie dla Mesjasza.
Jednakże każdy ma możliwośc spotkania się z Gryfem144, jeżeli można zaufac człowiekowi, jeżeli dana osoba nie okaże się zwykłym oszutem, lub jeszcze innym kimś, gryf może się spotkac z taką osobą.Ja się spotkałem z Gryfem, pojechałem do niego, do jego własnego domu z moim tatą.
Dlaczego musiałem pojechac z tatą ?, dlatego, że moja mama bała się, że to jest jakaś sekta, czy coś w tym stylu, ja od razu wiedziałem, że tak nie jest, pojechałem i tata się sam zdzwił, że to nie było tak jak myślał i później moja mama też się zdziwiła.
Ty tez masz możliwośc spotkania sie z Gryfem144, każdy ma, wystarczy pare rozmów np telefonicznych, albo na skype, póżniej email a nastepnie spotkanie to nie jest nic trudnego.
Pare osób z forum www.mesjasz.pun.pl mialo możliwosc spotkania się z Gryfem.
Opisali swoje spotkania.
bol999 napisał/a:
Jeśli ten Mesjasz rzeczywiście przyszedł ratować ludzkość, to tym ratunkiem jest ciągłe powtarzanie tych samych bibilijnych wyświechtanych frazesów przy kuflu piwa i to ma mieć jakiś zbawienny skutek zawarty w słowach; Zaprawdę,zaprawdę powiadam Wam, przyjdzie Królestwo boże......
Co masz na myśi pisząc ratowac ludzkośc ??
Jeżeli o to chodzi, to człowiek może sam się na to przygotowac właśnie przez emocje, tak przetransformowanie siebie, swojej osobowości aby nie czuł smutku, nienawiści ani tez lęku, czy nawet niepokoju.
Po za tym to są tylko ciała fizyczne a najważniejsza w tym jest dusza, która po śmierci ciała idzie albo do cywilizacji lucyfera, która jest ulokowana w tym wszechświecie albo do cywilizacji nieba, które jest po za naszym Wszechświatem.
Cywilizacjia Lucyfera życie duszy w skrajnych emocjach jest o wiele wiele bardziej skrócone niż w Niebie.
Gryf144 nie powtarza ciągle tych samych "frazesów" jak ty to opisujesz, raz jest odczytana tresci Apokalipsy raz jest temat o czymś innym.
bol999 napisał/a:
Czy Ty sam umiesz uwierzyć w słowa, które sam piszesz?
A może wklejasz gdzie każą dane Ci teksty za jakimś wynagrodzeniem czy za obietnicę pójścia po śmierci do Nieba, bo tylko Mesjasz jeździ tam żywcem na pikniki?
Ja nie musze w to wierzyc, ja to po prostu wiem, że tak jest a to jest róźnica.
Wiara podpada w wątpiliwości a to co jest pewnym nie podlega żadnych wątpliowości jest czysta i zarazem pozytywna.
Nie, gryf nie jeździ tam na pikniki .A ja to wklejam dlatego, że w głębi duszy naprawdę uważam to za bardzo istotne, nikt mi tego nie karze, ja sam to robie.A inne osoby, zapewne też tak myślą jak ja.Tu nie ma żadnej obietnicy.
Do nieba się można dostac tyko poprzez pozytywne emocje, ktore człowiek tworzy dla swojej duszy.
bol999 napisał/a:
Czy to ma sens?
Może mieć sens zebranie trochę fanatyków aby zarejestrować prawnie sektę religijną, co uprawni Mesjasza do otrzymywania niebagatelnych funduszy rządowych i zapewni mu dostatnią starość wśród rozmodlonych do niego naiwnych fanatycznych idiotów.
Zarówno ja jak i Gryf144 i K12G jesteśmy przeciwni jakimkolwiek sektom i działalnościom sekciarskim.One zniewalają człowieka.
Gryf144 sam pisze, że człowiek powinien życ w pozytywnych emocjach w szczęściu i radości.
Czy jakakolwiek religia czy inne ugrupowanie tak człowieka uczą ? jak życ np bez smutku ?
Raczej, nie, uczą tylko jak bardziej kłaniac się rzeźbom i obrazom np Maryjnym i bardziej kłaniac się w kościołach.
Jezus nigdy nie mówił, że trzeba tak robic jak obecnie robi to chrześcjiaństwo czy kk czy inne religie.
Jezus nauczyła m.in o prawidłowym życiu, nie musze też mówic, że obecne te religie bardziej się opierają na naukach apostoła Pawła, który nigdy nie był apostołem, siebie zaś tak nazwał, o to za jego sprawą powstały te wszystkie kulty chrześciajańskie jak i religijne.A swoich listach kłamał.
Religie w ten sposób zniewalają człowieka.Człowiek powinienn byc wolny od jakiegokolwiek wpływu, nie musi nawet myslec czy istnieje Bóg, czy Nie.Ważne jest by tworzył pozytywne emocje dla swojej duszy takie jak radośc, szczęcie i wtedy taka dusza po śmierci ciała fizycznego, może powrócic do Nieba.Ważnym też jest by taki człowiek pozytywny dawał wzór postępowania innym.Bo ludzie patrzą zawsze na taką osobę, która jest najbardziej popularna.
Mesjasz, obecnie nie będzie się pokazywał światu i w mediach, to nie jest jego zadaniem.
Nie jest tu po to aby ludzie oddawali mu czesc i się kłaniali to nie jest jego zamierzenie, on jest przeciwnym takim sprawom, bo samo kłananie się danej osobie jest to poniżenie własnej godności.
Czasy obecne nie są bezpieczne, akta jego rodu Burbonów są skrzętnie ukrywane w Watykanie, aby nigdy nie ujrzały światła dziennego.
Lucyfer tak zmanipulował ludzmi, a zwłaszcza starymu duszami, o czym o nich pisałem już wcześniej, że większosc nich nie jest wstanie ropoznac Mesjasza i z nim współpracowac.
Lucyfer wprowadził religie, aby przez te religie były np konflity zbrojne, a albo, żeby takim człowiek się smucił, albo żeby był zastraszany kapłanem przez piekło, które takie nie jest w rzeczywistości.
Także spowodował, zakłcił tok ewolucyjny człowieka wpływając też na cywilizacje astralne, które te mają wpływ właśnie na świadomośc człowieka.
Wprowadził też złudną Ezoterykę, która i tak nic nie daje szczególne, czyli pozwoli człowiekowi tworzyc pozytywne emocje dla swoje duszy ?. Myślę, że raczej.
A już jedną z najgorszych rzeczy jest wprowadzenie takiej kwestii jak sprawa związana z bezwarunkową miłoscią, czy bezwarunkowym dawaniem.Jest to jedna z największych bzdur.
Jeżeli ktoś ciagle coś daje, czyli tą miłosc bezwarunkową i nie przyjmując sie w nic w zamian, i takie ciagle.To i tak prędzej czy później on się wypali, czyli się zdenerwuje taka osoba, nie wytrzyma tego.
Sprawę miłosci czym jest, jakie jest jej działanie i czym są uczucia i emocje i jaki mają zwiażek z miłoscią i to, że miłosc bezwarunkowa jest negatywna, Gryf144 to bardziej, lepiej przedstawił na jednej z konferencji głosowej na ventrilo, obecnie spisują tą konfernecję.Jeżeli będzie taka możliwośc bedą mógł taką konferencję tutaj podac.
Dodam jeszcze na koniec tak:
Teraz jeszcze w skrócie powiem, że religie źle odczytują proroctwa o nadejściu Mesjasza, czy też nawet o tym, kto przyjdzie.
Jano i wyraźnie i logicznie odczytany tekst Gryfa144 z Bibli Gdańskiej z 1632 roku, która jest najmniej przeinaczoną Biblią i najmniej zmienianą, pośród wszystkich innych, wskazuje, że to będzie straszy brat Jezusa z Nieba.
Dowody na to są wskazane w odszyfrowanej treści Apokalipsy, autorstwa Gryfa144 w pierwszych postach tego tematu jak i zarówno na forum.
W innych proctwach w Starym Testamencie ludzie taką postac duszy nazwali Panem Zastępów.
Religie odczytują, że przyjdzie na obłokach, jednakże przyjdzie z obłokami, a to jest bardzo duża róźnica.
Ponadto w księdzie Izajasza, jeżeli się nie myle jest napisane, że Mesjasz będzie się posługiwał w obcym i w niezrozumiałym języku.
Jezyk Polski jest właśnie takim językiem, którego trudno jest się nauczyc.Jest językiem bardzo obfitym i bogatym w słownictwie, że jest między innymi możliwośc zaszyfrowania Apokalipsy.
Dawno temu pododnym językiem był Aramejski, jednakże współcześnie tylko jezyk Polski jest takim właśnie.
Język polski nie jest popularnym jezykiem co znowy dowodzi na słusznośc tego o czym pisał Izajasz.
To jak na razie tyle, myślę, że wiele kwestii wyjaśniłem.
Wciąż te same przygłupawe śpiewki,
schowaj Gryfie/bellum/Asef do swojej cholewki.
Kariera Mesjasza i tak ci się juz posrała,
wegetacja na zasiłku dalej pozostała.
Po 50-ce ciężko za babcie klozetową pracować
a ztego swoje dzieci jeszcze jakoś wychować.
Z tego powodu ja ci szczerze współczuję,
ale chamstwa, oszustwa, fałszu nie akceptuję.
Nie ważne jakimi intrygami tutaj plujesz,
pewne żeś hochsztapler i pasożytujesz.
Wystarczająco się tu już zbłaźniłeś,
nikogo swą "boskościa" nie zaraziłeś.
Nie masz szans nic tu już więcej namotać,
pozostało na starość "zdrowaśki" mamrotać.
Przegrałeś swoje życie zagubiony w głupocie,
zawdzięczasz to własnemu fałszu i tępocie.
Ostatnie to forum, ostatnia nadzieja twoja,
ciebie rzuca po ścianach-uciecha moja.
Lubię pisac wierszyki ku uciesze gawiedzi
"Mesjasz Gryf" bez grosza na dupie siedzi
Twoim dzieciom dałbym na duże zakupy
ale tobie chamie, oszuscie kopa do dupy
Dość już kłamstw wam udowodniono,
ze wszystkich forum was też wyrzucono.
Ani z jednego oszustwa się nie wytłumaczyłeś,
chamstwem i obelgami je zastapiłeś.
Starczy twojej bez sensu i składu paplaniny,
na jej sam widok każdy robi głupie miny.
W "Mesjasza"nabawiłeś się długo dostatecznie,
zamykam tym twoje ględzenie OSTATECZNIE