Joanna no czy ja wiem przechodze tez to wiec czy by mi to az tak przeszkadzalo no nie wiem bo az tak dokladnie nie znam Twojej sytuacji
Lolinka wg mnie do czasu gdy mieszkasz z rodzicami jestes pod ich opieka jesli Ci nie pasuje zawsze mozna sie wyprowadzic to ze ktos skonczy 18 lat i uwaza sie za osobe dorosla nie znaczy ze ma wogole olac rodzicow i ich nie sluchac itd bo niestety wiekszosc osob jest na utrzymaniu rodzicow i dzieki nim mozna chodzic po ziemi wiec stwierdzenie "rodzicow trzeba sobie wychowac" jak dla mnie jest troszke takie dziwne
Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2385 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2006-09-17, 19:11
Polecający: bierdonka
Archi , nie chodzi o całkowite odciecie sie od rodziców a zaprzestaniu przesadnej kontroli. Ja nie pisze ze rodziców sie odrzuca wraz z nadejściem 18 roku zycia , bo to nieprawda. Ale gdy juz ma sie te 18 lat , teoretycznie mozna sie wyprowadzić , wiec teoretycznie trzeba miec juz troche swobody , a jesli nie bedzie miała swobody to jak nauczy sie samodzielnego funkcjonowania ? Jak bedzie uczyc sie na błedach gdzie wszedzie bedzie czuc oddech mamy ? Nie na tym polega wprowadzanie w dorosłość.
No ale to zalezy od charakteru kazdego człowieka , kazdy postrzega cos inaczej . Ja to widze tak. Wiem ze jestem jeszcze na utrzymaniu rodziców ale to nie znaczy ze nie moge miec własnego zycia , planów , swobody czynów i mysli ale oczywiscie wszystko z rozsądkiem. Dom to nie wiezienie , ale tez nie hotel. Trzeba umiec wypośrodkować i znależć "złoty środek"
no ja tez nie sadze tak ze ja mam byc wiezniem moich rodzicow bo tak nie jest i tak nie bedzie ale nie widze sytuacji ze ja wychodze z domu i nie mowie gdzie ide dlaczego ?? poniewaz nie wyobrazam sobie mojej mamy w oknie ktora jest zaplakana i sie martwi ze jest godzina 4 nad ranem a mnie nie ma i nie wie gdzie jestem i co sie ze mna moglo stac
no chyba ze masz rodzicow ze sie tym nie przejmuja ze wiedza ze jak pojdziesz gdzies to zawsze wrocisz
Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2385 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2006-09-17, 21:09
Polecający: bierdonka
nie , ja zawsze mówie gdzie ide, czy to mamie czy komus innemu z rodziny , ale oni nie dzwonia pozniej po 10 razy zeby sie upewnić. Zawsze mówie ze jak cos to moga dzwonić , ale nigdy tego nie nadużywaja ;] Naprawde nie narzekam na stosunki z rodzicami jesli chodzi o te sprawy . Swobode , ja i moj brat mielismy zawsze i tak mi sie wydaje ze umiemy sobie dzieki temu poradzić samodzielnie , uczylismy sie na błędach ale tez jak była potrzeba korzystalismy z pomocy albo rady rodziców. Naprawde to jest chyba kwestia zaufania i wiary w swoje dziecko.
a ja mysle ze twoi rodzice poporstu bardzo ciekochaja i chca zatrzymac jak najdluzej przy sobie nie chca dopuscic do siebie mysli ze jstes juz dorosla........ale to nie jest zle to wedlug mnie jest poporstu sldkie
A ja wyprowadziłam się z domu do miasta odległego o ponad 200km, mieszkam z dwoma chłopakami i siostrą, a mama jak dzwoni, to opowiada co się ciekawego u niej wydarzyło. Całe szczęście moi rodzice nigdy nie byli nadopiekuńczy, a jak zaczęłam studiować i żyć na własny rachunek, bo utrzymywałam się sama, to spokojnie przyjęli moją niezależność i tylko chcą co nieco wiedzieć o zmianach w moim życiu, ale nawet o nie nie pytają, mówię tyle ile chcę.
Wg mnie najlepszym sposobem na możliwie mało bolesne odcięcie pępowiny są studia dość daleko od domu, niekoniecznie na drugim końcu Polski, kilkadziesiąt km wystarczy. I nawet jak mama będzie na początku dzwonić 5-7 razy dziennie, to ma kilka lat na przyzwyczajenie się do nowej sytuacji i w końcu przestanie.
calego temata nie czytalach sorry ale co do przewrazliwionych rodzicow to jakos lekarstwa chyba na to ni ma oni juz tacy byda i koniec osobiscie nigdy nie mialach z tym problemow dopuki zawiodlam teraz musze wracac do domu o 8 i ciagle mnie kontroluja ... osttanio poszlam do kibla a matka takie cos " juz mi sie z oczu mala stracila : " " okropnosc
Moi rodzice zawsze mieli do mnie zaufanie, chociaż starszy miał zawsze trochę mniej. Moja mama jest naprawdę luz. Pozwala mi wracać o której chcę, jak wychodze na ognisko to wie co i jak więc z ogniska mogę wrócić nawet rano =-D mama nawet pozwala mi jeździć do mojego przyjaciela który mieszka ode mnie jakieś 350 km. Ale na tate narzekać nie mogę - pozwolił mi zrobić kolczyka w pępkui jeszcze dał mi na to kase, na wyjścia też sie godzi. Na dyskoteki albo zrzuty na ognisko zawsze mi dokładają kasę xD Rodzice wiedzą że mam chłopaka, i gdy mówię ze wychodze do niego, to nie naqrzucają mi "masz wrócić przed 23!". Ojciec ostatnio stwierdził, że żyję jak wolny elektron =-D Ale nam wszystkim jest z tym dobrze. xD
_________________ One night and one more time
Thanks for the memories
Even though they weren't so great. ;]
_______
Dołączyła: 09 Wrz 2006 Posty: 94 Skąd: z przypadku
Wysłany: 2006-09-23, 08:47
Polecający: dzięki sobie
Moi zawsze mieli mnie gdzies łaziłam gdzie chciałam i wogóle. Lecz gdy jakiś czas temu zaczęłam ubierac się na gotyka ci zaczęli się interesować w sposób do kogo idziesz lecz ja nie lubie z nimi gadać i zawsze odpowiadam "jak najdalej stąd". A gdy wracam wieczorem i sie pytaja co robilam odpowiadam "ze palilam, pilam i wciagalam".
Oni nie rozumieja ze moga miec do mnie zaufanie i to mnie boli a jeszcze bardziej to ze za pozno zaczeli sie mna interesowac. Tak to wrazliwi nie sa ani troche.
_________________
Wojna moim żywiołem jestem Jeźdźcem Apokalipsy ja rozdaje karty pale i nabijam na pal. Kocham głód krwawego zwycięstwa!.
I ciebie dopadne...
Nadopiekuńcza miłość rodziców na dłuższą metę jest nie do zniesienia. Można się psychicznie wykończyć. Ja mam już skończone 18 lat, a muszę się ze wszystkiego tłumaczyć przed tatą (mama już trochę dała za wygraną i już się tak mocno nie wypytuje): dokąd, dlaczego, z kim, po co, kiedy wrócę, z kim koresponduję, z kim się spotykam itd. A o której bądź zjawię się w domu, to zawsze jest dla niego "późno". Teraz marzę tylko o niezależności finansowej i uwolnienia się wreszcie z tego domowego karceru, inaczej się wykończę, albo komuś coś zrobię.
Widzę Syzyff masz podobną sytuację jak ja. Tyle, że u mnie mama jest taka przewrażliwiona, a ojciec dużo mniej (z wielu powodów).
Marzę o październiku i o tym , że nie będą mogli mnie tak kontrolować oraz liczę na to, że mamie to przejdzie. Strasznie denerwujące jest to ciągłe wypytywanie się o wszystko i zero zrozumienia co do jakichkolwiek wyjść na dłużej
_________________ Tylko ryzykując możesz zyskać coś ważnego...
nie no tak to już jest z rodzicami... moja mamuśka też ma takie zajawki... nieraz wychodzę z domu i ona się mnie nie wypytuje gdzie, z kim idę i o której wrócę... a nieraz z domu nie chce mnie wypuscic nawet na godzinkę... natomiast mój tatuś... z nim mam luz nigdy nie pyta gdzie idę, o której wrócę... bylebym do domku wróciła..
mam taką przyjaciółkę, która ma 19 lat i jej rodzice wszystko wypominają... musi byc o 10 w domu, musi prosic oboje rodziców o pozwolenie na wyjscie np do 12... tyle, że musi się im dokładnie wyspowiadac gdzie idzie z kim idzie kto tam będzie itp... nawet wypominają jej to, że zbyt długo jest w pracy!! to dopiero połowa z wyszystkiego co się u niej dzieje...
_________________ "...Ale najważniejsze jest to...
Że jeżeli nawet...
Bylibyśmy osobno...
To i tak będe z Tobą...
Zawsze będe z Tobą..."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum